polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
HELIUM CLENCH SIEVE

HELIUM CLENCH
SIEVE

Rzut oka na okładkę Sieve i wykorzystane instrumentów lub efekty przez Davida Browna oraz Tima Catlina, daje wstępne rozeznanie na temat tego, co znajduje się w środku. Ten pierwszy używa trzynastu, drugi dziewięciu. Jednak nie oddaje to charakteru tej płyty, a jedynie kierunek i sposób jej konstrukcji – mnogość instrumentów, z co za tym idzie dźwięków, które wydają, modyfikowanych na multum sposobów. Jest tu kilka rodzajów gitar: akustyczna, pół-akustyczna, dziecięca, czasem do grania na nich wykorzystywane są smyczki; jest bandura, mandolina, psi gwizdek albo kula do kręgli. Ale wszystkie wymienione urządzenia nie są instrumentami sensu stricte. One  w y d a j ą  dźwięk i to jest w nich najważniejsze. Czasem rozpoznawalny i łatwy do określenia, kiedy indziej ciężki do rozszyfrwania. Helium Clench koncentrują się na efektach, pobocznych zjawiskach, elektroakustycznych strukturach, mikrotonach, interwencjach lub dźwiękowych wypadkach. Mieszając akustyczne brzmienia z elektronicznymi zniekształceniami, tworzą wyjątkowy amalgamat dźwięków, warstw, raz spójnie nachodzących na siebie, kiedy indziej o bardziej chropowatej i szorstkiej teksturze. Sieve to album wymagający maksymalnej uwagi – mi przy jego odbiorze przeszkadza hałas za oknem albo bzycząca lampka w pokoju. To muzyka pełna detali, drobnych zjawisk, które należy wyłapywać w ścisłej koncentracji, badając narrację kompozycji, planów dźwiękowych i tego jak nawzajem na siebie nachodzą. Płyta drobna i delikatna, ale jednocześnie potężna jeśli chodzi o jej wydźwięk. Fascynująca podróż przez sztucznie stworzony dźwiękowy krajobraz.

[Jakub Knera]