polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Astrid High Blues

Astrid
High Blues

 

Norweska oficyna Rune Grammofon ma za sobą świetny rok. Przez prawie cały sezon raczyła nas przynajmniej bardzo dobrymi krążkami z różnych dziedzin, głównie oscylujących wokół jazzu, muzyki improwizowanej, jamów i rocka progresywnego. W swoje ręce wzięli także ten francuski kwartet i wcale to nie dziwi, bo dojrzałość muzyków i ich wizja jest silnie określona, pasując do filozofii wydawnictw, które pojawiają się u Rune Kristoffersena. 

Otwierająca album tytułowa suita to wycieczka na ponad 20 minut, w której tli się i mnoży od delikatnych dźwięków, strunowych pasaży , gitarowego pulsu. Lekko skradające się tempo i narastające napięcie przerywane jest przez odgłosy klarnetu, który pięknie koresponduje z łagodnym odbiciem gitary. Atmosfera przywołuje na myśl GY!BE, Rachel’s, Earth czy też echa minimalizmu Philipa Glassa. Po tym wstępie mamy trzy krótsze kompozycje, które wydają się bardziej klasyczne, choć nie mniej atrakcyjne. „Erik S.” zadedykowany francuskiemu kompozytorowi, przywołuje mroczny dekadencki nastrój jego twórczości. Tu również narastające napięcie kończy się widowiskowym dramatem. Trzecią w kolejności „Suite” rozpoczynają miarowo dudniące bębny, w których tle gitara, klarnet i skrzypce budują atmosferę tajemniczości i nocnego rytualnego charakteru. Przedostatni utwór „James” to w głównej mierze gitarowa, akustyczna kompozycja, z widowiskowym włączeniem klarnetu i taki duet dociąga temat do końca. Zamykający album „Bysimh” jest pięknym podsumowaniem, z wysuwającą się na pierwszy plan partią skrzypiec, które w zjawiskowy sposób podkreślają dziwny dramatyzm i głębię, jaka na tym materiale się odbija. 

Tabliczki, informujące, iż jest to post-rock, muzyka kameralna czy też jeszcze coś innego, niech nie wprowadzają w błąd. To autentycznie unikatowy materiał, wykorzystujący instrumenty do budowania pewnej energii, która kumuluje się i, jak w przypadku chociażby ostatniej płyty Swans The Seer, wydaje z siebie bardzo radykalny krzyk.

 

[Szymon Berliński]