polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Unwound Live Leaves

Unwound
Live Leaves

Z perspektywy czasu trudno Leaves Turn Inside You, tak jak i The Argument Fugazi, nie odczytywać jako zamknięcia pewnej ery. Chodzi tu o moment zupełnego odcięcia mainstreamowej muzyki niezależnej od jej wcześniejszych punkowych powiązań. Od 2001 nowe albumy młodzieży z gitarami były nagrywane raczej przez stałych klientów Starbucks niż bywalców koncertów HC. Brooklyn i Nowy Jork zastąpił Midwest i Waszyngton. W miejsce dzieciaków umorusanych kurzem piwnicznym pojawili się ulizani i dbający o image Casablancas lub Banks. Od tego momentu na polu post-hardcore zostaną tylko niedobitki związane najczęściej z Dischord (Black Eyes, Q and not U) lub zespoły otwarcie przyjmujące komercyjny pop jako swój punkt odniesienia (Les Savy Fav, Dismemberment Plan). Przez następną dekadę radiowęzły studenckie i łamy alternatywnych pism zapełnią się tekstami na temat muzyki budowanej na jednostrunowych riffach najczęściej zupełnie niecelnie nazywanej post-punkiem.

2001 to też ostatnie drgnienie teorii Wielkich Narracji. W notce do Live Leaves Justin Trosper wymienia 9/11 jako jeden z powodów przerwania trasy i, w konsekwencji, rozpadu zespołu. Kontynuując analogię - Fugazi po wydaniu jednego z najlepszych albumów w dorobku skupili się na udostępnianiu nagrań swoich koncertów. Fani Unwound musieli na to czekać aż do grudnia 2012, ale było warto. Na albumie zespół występuje w składzie pięcioosobowym. Jako klawiszowiec pojawił się Brandt Sandeno - pierwszy perkusista zespołu, jeszcze z czasów gdy nazywali się Giant Henry. Doszedł też drugi gitarzysta - David Scott Stone. Osoby narzekające na jakość dźwięku zapewne nigdy nie interesowały się fenomenem nagrywania i kolekcjonowania bootlegów. Nagrania brzmią w większości przypadków dobrze, źródłem była konsoleta dźwiękowca. Słychać też, że Trosper był lepszym gitarzystą niż wokalistą - wypada źle nie tylko w kilku kawałkach z Leaves, ale też psuje zupełnie "Valentine" z debiutu. Podobnie nieudane wykonanie tego ostatniego można zresztą było zobaczyć kilka lat temu na DVD Kill Rock Stars Video Fanzine 3. Co zabawne, Trosper przyznaje się do tego otwarcie we wspomnianej notce wydawniczej.

Natomiast dobór kawałków jest fantastyczny - poza tytułową szeroką reprezentacją Leaves... dostajemy po jednym utworze z każdego LP zespołu (poza "The Future Of What", z Challenge For A Civilized Society są dwa). Świetnie wypadły "Corpse Pose" i "Arboretum". Prog-rockowy "Below The Salt" rozciągnięty został do trzynastu minut. "December" i "October All Over" to moje osobiste ulubioności, co też ukazuje największą wadę albumu - oba kawałki są dostępne wyłącznie w formie plików mp3 ściąganych za pośrednictwem kuponu dołączonego do albumu. Polecam więc pominąć puryzm nośnikowy i zakupić całość w formie cyfrowej.

[Marek J Sawicki]