polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Jerzy Mazzoll
Pardon, To Tu | Warszawa | 24.04.13

Nowy skład Mazzolla stworzony na potrzeby przełożenia na język koncertowy ostatniego albumu Responsio Mortifera uzupełniają Tomasz Sroczyński i Kuba Janicki, choć do klasycznej formuły tria - głównie poprzez wykorzystanie klawiszy, sampli i rozmaitych efektów elektronicznych - nieco daleko. Materiał z albumu (bardzo udanego zresztą) przenieść na płaszczyznę koncertową z oczywistych względów praktycznie nie sposób, ale jeśli założeniem było choćby twórcze oddanie jej ducha, plan się niestety nie powiódł. Raz, że wątki z płyty podjęte zostały w stopniu dość swobodnym (była to swoista wariacja na temat); dwa, że tego wieczoru zbyt dużo było chaosu. Dobrze wypadły partie stricte akustyczne (zwłaszcza te z basklarnetem w roli głównej), ale wraz z przechodzeniem do tych uzupełnionych efektami, całość powodowała wrażenie przypadkowości i niepotrzebnego bałaganu, rozmywając dramaturgię i łamiąc spójność narracji. Najlepsza w sumie część występu przypadła na koniec pierwszego setu - miał to być faktyczny koniec koncertu, ale tryskający dobrym humorem Mazzoll zarządził po przerwie ciąg dalszy. W nim nowe kompozycje przeplecione zostały dawnymi "hitami" (w zmienionej, luźnej formule), co samo w sobie nie było chyba dobrym posunięciem, w dodatku zagrane zostały w wersjach mało przekonujących, co poczucie niespójności tylko wzmogło. Owszem, potrafi Mazzoll zaskoczyć intrygującym, mocnym brzmieniem i nadać wydarzeniom na scenie właściwy bieg, ale w przekroju całego koncertu gdzieś to niestety się rozpłynęło.

[zdjęcia: Marcin Marchwiński]

Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]
Jerzy Mazzoll [fot. Marcin Marchwiński]