polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
 Polskie Wykopaliska Muzyczne


Polskie Wykopaliska Muzyczne

W Polsce moda na vintage, a więc sięganie po wzorce z przeszłości i zestawianie ich ze współczesnymi, często w awangardowy sposób, dotyczy już ubrań, wzornictwa, a nawet architektury (katowickiego Brutala wielu nie może odżałować). W końcu przyszedł czas na muzykę… niszową. Ta popularna już niejednokrotnie wracała w odświeżonych wersjach z różnym skutkiem, ale w PRLu powstało mnóstwo muzyki awangardowej, eksperymentalnej i odważnej, która leży w archiwach pod pierzyną kurzu czekając na drugie życie. Proces rewitalizacji się rozpoczął, oby wystarczyło zapału i środków, oby nie okazało się, że jest za późno i dotychczasowy nośnik nie wytrzymał próby czasu.

Polska muzyka eksperymentalna

W 1957 roku Józef Patkowski założył Studio Eksperymentalne Polskiego Radia, które było pionierską placówką tego typu w Polsce, a czwartą na świecie. Ośrodki w Paryżu, Kolonii i Mediolanie oraz twórcy w nich pracujący szybko zyskali uznanie i zapisali się w historii muzyki XX w. To tam powstała muzyka konkretna i niemiecka elektronika. Poza specjalistami i zapaleńcami nikt aż do teraz nie miał szansy usłyszeć o wielu polskich twórcach.

W 2009 roku po materiały z SEPR sięgnęło samo Polskie Radio i wydało czteropłytowy album monograficzny Eugeniusza Rudnika. Wydawnictwo zawiera grubą książeczkę, w której nie tylko omówiono poszczególne utwory i biografię artysty, ale przede wszystkim przedstawiono historię stworzenia Studia. Pomimo, że ta publikacja rozeszła się na pniu, Polskie Radio nie zdecydowało się ani na jej wznowienie, ani też na wydawanie kolejnych.

Na szczęście pojawiła się wytwórnia Bôłt, która od 2010 roku wydaje płyty w serii Polish Radio Experimental Studio (PRES), odkopując prawdziwe perełki z godzin taśm zalegających w archiwach Polskiego Radia. Bogusław Schaeffer, Eugeniusz Rudnik, Bohdan Mazurek i Krzysztof Knittel to pierwsi artyści, których nagrania się ukazały w ramach serii PRES – zarówno w wersjach oryginalnych i współczesnych interpretacjach. Całości dopełniają imponujące wydania z obszernymi notami w dwóch językach.

Ostatnio wydawnictwo Bôłt otworzyło kolejne archiwum, tym razem z nagraniami Mirona Białoszewskiego znajdującymi się w warszawskim Muzeum Literatury. Z wywiadu Tadeusza Sobolewskiego z Maciejem Byliniakiem dowiadujemy się o różnorodności i objętości tego zbioru (ponad 80h nagrań) stworzonego w latach 1964-1966 na prywatny użytek artysty. Pierwszym wydawnictwem prezentującym ten zapis są „Dziady” Adama Mickiewicza, które ukazały się ramach serii Populista.

Polska muzyka industrialna i elektroniczna

Krzysztof Knittel tworzył też w Krakowie w Studiu Muzyki Elektroakustycznej Akademii Muzycznej (bezprecedensowe w Polsce i wciąż aktywne). Jego wspólna sesja nagraniowa z Markiem Chołoniewskim w 1985 roku dała życie Pilotowi Automatycznemu, a w konsekwencji również Go-Go Beuys Band. Oba zespoły eksplorowały muzykę popularną tamtych lat w nieskrępowanych eksperymentach z instrumentami elektronicznymi. Zapis tego, co zostało po obu grupach, wydała w zeszłym roku wytwórnia Audiotong Markowi Nędzińskiemu In Memoriam w opakowaniu wielkości koperty na 7” winyla. Ciekawe co jeszcze kryje SMEAM w Krakowie?

Wytwórnia Requiem zainicjowała w 2011 roku nową serię wydawniczą Archive Series, której celem jest wznowienie lub pierwsze regularne opublikowanie muzyki awangardowej, industrialnej i jazzowej polskich artystów z lat 70. i 80. Założyciel wydawnictwa Łukasz Pawlak w rozmowie z Tomkiem Mirtem (m|i nr 5/2011 str. 45) podaje dwa powody rozpoczęcia tej linii wydawniczej. „Jeśli tego nie zrobimy, ta muzyka przepadnie (jeśli tego nie zrobimy teraz, to już nigdy). (Przez – przyp. aut.) sentyment do tych nagrań i odkrywania tej muzyki w czasach, kiedy byłem jeszcze młodziakiem. Działania te traktuję jak misję. To nasze dobro narodowe. Trzeba tych artystów szanować, bo nagrywali tę muzykę w niełatwych czasach.” Archive Series staje się głównym celem Requiem, dotychczas ukazało się pięć wydawnictw, w tym 997, Legendarne Ząbki i Kafel, a w kolejce czeka dwadzieścia kolejnych m.in. Hotel Dieu, Kinsky i Wieloryb. Wszystkie publikowane są na mistrzowskim poziomie artystycznym i edytorskim. Zapakowane w oryginalne w formie opakowania, oprócz muzyki zawierają obszerne noty biograficzne, omówienia i wypowiedzi artystów.

Od 2009 roku podobną misję wypełnia Rafał Kochan, który w ramach własnego wydawnictwa Impulsy Stetoskopu rozpoczął podobną serię o nazwie Archive Of Polish Industrial Music Presents. Jak nazwa wskazuje, jej celem jest przywracanie światu polskich nagrań industrialnych zalegających w archiwach. Seria rozwija się powoli i dotychczas obejmuje trzy wydawnictwa w tym jedno legendarnego, trójmiejskiego Szelestu Spadających Papierków.

Renesans awangardy Pendereckiego

Wreszcie nadszedł prawdziwy renesans wczesnej twórczości Krzysztofa Pendereckiego (również tworzył w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia), którego doświadczamy od końca 2010 roku. Kwartet musikFabrik genialnie zagrał „Quartetto per archi no 1” w ramach Made In Poland na Sacrum Profanum. Polskie Nagrania wznowiły „Jutrznię / Utrenję” i „Awangardę” z Andrzejem Markowskim. Na Warszawskiej Jesieni zaprezentowano po raz pierwszy od prawykonania w 1964 roku kontrowersyjną „Brygadę Śmierci”. Koncerty z Jonnym Greenwoodem i Aphex Twinem podczas Europejskiego Kongresu Kultury nie tylko przypomniały najważniejsze awangardowe utwory kompozytora - „Tren – ofiarom Hiroszimy” i „Polymorphia”, ale także otworzyły na nie zupełnie nową publiczność (o czym może świadczyć prezentacja tego materiału na festiwalu Open’er 2012). Nakładem legendarnej Nonesuch ukazała się wspólna płyta z gitarzystą Radiohead, a jej premiera miała miejsce podczas koncertu w londyńskim Barbican Hall. 31 marca i 1 kwietnia 2012 w Alvernia Studios pod Krakowem odbyła się prapremiera „Pasji wg św. Łukasza” w reżyserii Grzegorza Jarzyny jako wydarzenie towarzyszące festiwalowi Misteria Paschalia. 10. edycja Sacrum Profanum była poświęcona polskiej muzyce, w tym m.in. twórczości Krzysztofa Pendereckiego, która została zinterpretowana przez wrocławski duet producencki Skalpel i młodych artystów wytwórni Ninja Tune w ramach fenomenalnego koncertu Polish Icons. W tym roku czeka nas jubileusz 80. urodzin kompozytora organizowany przez Narodowy Instytut Audiowizualny pod nazwą Penderecki 8.0. Obchody zainaugurowała premiera płyt Pianohooligana „Experiment: Penderecki”. To debiut młodego krakowskiego pianisty i kompozytora – Piotra Orzechowskiego, nakładem prestiżowej wytwórni Decca. Artysta wziął na warsztat wybrane dzieła Pendereckiego, zagrał je tylko na fortepianie (często rozpisane na całą orkiestrę), odtwarzając ich brzmienie i charakter sonorystyką i wirtuozerią. To także dobre miejsce na odnotowanie jedynej nagrody Grammy przyznanej Polakom w tym roku w kategorii najlepsze kompendium klasyczne za album pt. „Penderecki: Fonogrammi/Horn Concerto/Partita/The Awakening Of Jacob/Anaklasis/De natura sonoris No. 1" nagrany przez orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą Antoniego Wita.

Jak już wiadomo rok 2013 jest rokiem Witolda Lutosławskiego, o którego twórczość już się boję. Rok Chopina czy Miłosza pokazały, że inspirowanie kultury dedykowanymi w ten sposób grantami przynosi różny skutek. Czy z obchodami Penderecki 8.0 będzie podobnie? Wątpię. Większość inicjatyw odświeżających wczesną twórczość kompozytora zrodziła się oddolnie. Dotychczas ich jakość była zadowalająca, pewnie dlatego, że Penderecki czuwa nad organizatorami. No i w końcu ufam NINie – ich realizacje jeszcze mnie nie zawiodły.

Ocalić przed dezintegracją

To doskonały czas na wydobywanie tych nagrań. Większość z nich przeszła próbę czasu i się nie zestarzała. W dalszym ciągu potrafią intrygować i zaskakiwać, ale już nie są tak kontrowersyjne, już nie odstraszają słuchaczy, którzy zdążyli się przyzwyczaić do nietypowych brzmień. Obecnie z dużo łatwiejszym i szerszym dostępem do kultury dzisiejszemu odbiorcy o wiele łatwiej je zrozumieć i osadzić w odpowiednim kontekście. To wreszcie doskonała odtrutka na zalew tworzonej komputerowo trucizny. Te nagrania pokazują, że analogowy sprzęt pomimo swoich ograniczeń jest w stanie generować równie, o ile nie bardziej interesujące i wciągające dźwięki.

Najważniejsze jednak, że ta muzyka jest wciąż żywa i inspiruje współczesnych artystów, którzy chętnie wchodzą z nią w dialog. Koncerty organizowane przez Bôłt wokół nagrań ze Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia są na to najlepszym dowodem. Podczas nich muzycy tacy jak Wolfram czy DJ Lenar mierzą się z twórczością Eugeniusza Rudnika i Bogusława Schaeffera – prawdziwa wymiana pokoleniowa.

Istotne są także refleksje i pytania, które stawia Wojciech Kucharczyk w recenzjach wydawnictw serii archiwalnej Requiem Records. Po pierwsze historia polskiej muzyki rozrywkowej (z braku lepszego słowa) to nie tylko Lista Przebojów Trzeciego Programu Polskiego Radia i winyle wydane przez Tonpress czy Polskie Nagrania Muza. Białych plam jest wiele więcej, ale w końcu pojawia się szansa na ich wypełnienie i zrewidowanie również tej części historii. Po drugie warto zastanowić się, w którym miejscu światowego rynku muzycznego bylibyśmy, gdyby nie reżim komunistyczny. Jest jeszcze wiele archiwalnych talentów do odkrycia. Może i tędy droga do wyzbycia się kompleksu polskości w muzyce?

Czas doskonały, ale też najwyższy. Szansa na polską powtórkę „The Disintegration Loops” Williama Basinskiego jest niewielka, więc lepiej zadbać o uratowanie jak największej liczby nagrań w możliwie najlepszej jakości. Miejmy nadzieję, że podobnych inicjatyw będzie przybywać na trwałe coraz więcej, a rosnące na nie zapotrzebowanie pokaże, że to nie tylko przejaw tymczasowej mody.

 

Autor jest dzienikarzem krakowskiej Radiofonii i prowadzi blog Muzykoteka.

[Krzysztof Pietraszewski]