polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
HOW HOW / WE CALL IT A SOUND Remixed / Reworks & Remixes

HOW HOW / WE CALL IT A SOUND
Remixed / Reworks & Remixes

Znaczenie remiksu i jego forma, jako odrębne dzieło sztuki, w ciągu kilku ostatnich lat wyraźnie przybrały na znaczeniu. Remiks, często etymologicznie zmodyfikowany do określenia Rework, nie jest już tylko przeróbką oryginału, ale równie często autonomiczną formą, której twórca bierze pierwotnie stworzone warstwy, wykorzystując je jako punkt wyjścia do nowej formy. Tworzy z nich zupełnie odmienne dzieło, które powinno być raczej nazwane jego nowym nagraniem niźli remiksem kompozycji czyjegoś autorstwa. Remiks przyjmuje formę utworu z samplowanymi strukturami oryginału, w większym stopniu zyskując now formę cut&paste. Wśród autorów remiksów, najbardziej otwartość na ten gatunek podoba mi się w przypadku Four Tet, ciekawie wypowiedział się o nim İsmail Tüfekçi z Digitalism, który wyjawił, że remiks ma być odbierany jako „inna” i nowa piosenka jego zespołu, w której jego twórczość definiuje się odmienny niż zazwyczaj sposób.

Z tej perspektywy moda na remiksy, szczególnie każe zwracać uwagę na to w jaki sposób przetwarzane są oryginalne wersje utworów, na ile z nich czerpią, a na ile ich twórcy tworzą nową jakość, kreatywnie wykorzystując zastane ścieżki. W ostatnim czasie remiksów podejmują się polskie zespoły, raczej te młodsze niż starsze, dając pod opiekę swoim kolegom z kręgu elektroniki garść utworów do swoistej „przeróbki”.

We Call it a Sound zapobiegliwie zatytułowali swoje wydawnictwo Remixes & Reworks. Za remiksy odpowiadają Disordered, Dextre, lemodien a za Reworki Hailo i An on Bast. Te drugie wypadają lepiej, jak chociażby otwierająca "Akwamaryna" w wykonaniu Hailo, która z oryginały wykorzystuje zaledwie wokalizy i to pocięte, w sposób praktycznie uniemożliwiający zrozumienie tekstu. Remiksy są już bardziej tradycyjne – oryginały zyskują bardziej taneczną, klubową odsłonę i to wydaje się największą pułapką, w którą najłatwiej wpaść. Dyskotekowa wersja pierwotnego utworu w 2012 roku to rzecz archaiczna i nudnawa, bardziej niż z czymś innowacyjnym, kojarzona z parkietową wersją, początkowo oszczędnej kompozycji.

Drugim zespołem, który zaoferował swoje utwory wykonawcą z kręgu elektroniki, jest trio How How, które bardziej zróżnicowało autorów remiksów. "Tetrolux" Etamskiego zyskuje abstrakcyjno hiphopowy wymiar, wykorzystując jako trzon brzmienie gitary i wokal How How, Touchy Mob za to dosyć kiepsko wstawia monotonny bit z partiami pianina (podobnie jest z "Bumpy" autorstwa Tomasza Maciątka), na które niedbale wkleja wokalizy muzyków. Szymon Kaliski robi z muzyki zespołu surówkę i wypluwa ambientowa plamę dźwiękową w duchu Stars of the Lid z całkowicie ciężkim do odgadnięcia kluczem wg którego nawiązuje do oryginału.

To ciekawe inicjatywy, ale wydaje mi się, że zarówno w jednym jak i drugim przypadku swój potencjał nie do końca ujawnili twórcy remiksów, a i nie do końca udało się wychwycić ich istotę, osiągając ciekawą, nową jakość. Cóż, na naprawdę ciekawe remiksy, bądź też reworki, pozostaje nam nad Wisłą jeszcze poczekać.

 

Albumy do odsłuchu:
http://wcias.bandcamp.com/album/reworks-remixes
http://howhow.bandcamp.com/album/remixed

[Jakub Knera]