polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
HEROIN IN TAHITI Death Surf

HEROIN IN TAHITI
Death Surf

Włoskie Heroin In Tahiti jest dla mnie jednym z tegorocznych objawień muzycznych, anonsując przy tym całe pasmo świetnych wydawnictw różnych wykonawców z labelu Boring Machines. Duet, pochodzący z Rzymu, inspirujący się neorealistycznym kinem, w pomysłowy sposób tworzy rozpływające się shoegazeowe kompozycje, łączące w sobie masę gitarowych warstw, opartych na przesterach, efektach, połączonych z mocą syntezatorów. Naturalnym niemal skojarzeniem, zwłaszcza ze względu na wykorzystane instrumentarium, wydaje się Emeralds. Jednak w przeciwieństwie do Amerykanów, których kolejne albumu pokazują, że pomysłów mają coraz mniej, Heroin In Tahiti, kładą większy nacisk nie na muzyczny trans i archaiczne brzmienie, przywołujące dekadę new age, ale bardziej na zwięzłą narrację, która ma nawet trochę westernową formę. Zapętlone sample stanowią kanwę do gitarowego, rozmytego tła, na które nachodzą bardziej wyraziste, transowe pociągnięcia. Utwory są płynne, zlewają się w praktycznie jedną całość, syntetyczne bity ciekawie podbijają warstwę melodyczną i mimo że najważniejsze są tu rozmyte ściany dźwięku, nie odwracają one uwagi od skrupularnie budowanej struktury krążka. Heroin in Tahiti potrafią balansować między natężeniem dźwięków, a ich oszczędnością, zarówno ze względu na pomysły aranżacyjne jak i wielorakość środków, czego przykładem niech będzie "Campomorto-E Kipa Mai". Może czasem gromadzą zbyt wiele narzędzi na raz, przez co kompozycje trochę się rozjeżdżają. Jednak na tle całości, to tylko małe niedociągnięcie. Poza tym w dziedzinie gitarowych szaleństw efektami, kumulacji warstw i shoegaze'owo-transowych fascynacji, to bardzo interesujące odświeżenie tej formuły i jedno z najciekawszych wydawnictw w tym roku.

 

Album do odsłuchu: http://boringmachines.bandcamp.com/album/heroin-in-tahiti-death-surf

[Jakub Knera]