polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MERZBOW & BALAZS PÁNDI Katowice

MERZBOW & BALAZS PÁNDI
Katowice

Dyskografia Merzbow sięga już chyba iglicy PKiN i naprawdę trudno to wszystko ogarnąć, ot tak, przysiąść i posłuchać w spokoju. Choć jak tu właściwie słuchać tego hałasu w spokoju. Merzbow jest niczym soundtrack do trzyzmianowej pracy tartaku. Kiedy trzeba to pobudzi do działania sąsiadów, którzy natychmiast zgłoszą kilka usterek w mieszkaniu. Innym razem wychłoszcze dźwiękiem wyliniałego kota. Masami Akita, czyli człowiek ukrywający się pod szyldem Merzbow, to ewenement na skalę światową. Muzyczny eksperymentator namber łan. Jego sceniczny przeciwnik - Balázs Pándi - to węgierski perkusista, który może pochwalić się już m.in. dwoma albumami koncertowymi, nagranymi podczas wspólnych występów z Akitą. Po rejestracji koncertów z Wiednia (2010) i Nowego Jorku (2011), tym razem przyszła pora na wydawnictwo dokumentujące ubiegłoroczny koncert duetu w Katowicach. Impreza odbyła się w ramach Off Club Festivalu, 16 kwietnia 2011 roku.

Czego można spodziewać się po godzinnej dawce improwizacji? Wbrew pozorom wcale nie aż tak dużego chaosu. Po pierwsze, Merzbow, który często występuje tylko z laptopem i drobiazgami, tym razem wykorzystywał też gitaropodobny instrument połączony ze sporym zestawem analogowych efektów. I wycisnął z niego ile fabryka dała. Jednak Pándi jest dokładnie tam, gdzie być powinien. Ultra szybkie przejścia i klasyczne grindowe "przesypywanie ziemniaków", niczym z pierwszych płyt Napalm Death. Innym razem mamy miarowe uderzenia okraszone sprzężeniami Merzbow. Godzinna dawka improwizacji spięta jest w ludzką, wręcz piosenkową formę, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało. Wyczuwa się tu czasem pierwiastek przystępności, co wcale nie jest w twórczości tych panów oczywiste. Publikę słychać najlepiej, gdy wywołuje duet na bis, do jeszcze jednego sonicznego wystrzału. Katowice to kawałek historii i dobrze, iż został on uwieczniony w płytowej postaci.

[Marc!n Ratyński]