polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Mammifer, Menace Ruine
Powiększenie | Warszawa | 31.10.12

Kiedyś Mammifer, House of Low Culture czy Old Man Gloom były projektami pobocznymi, teraz są życiem po życiu Aarona Turnera. Co prawda Mammifer to chyba bardziej projekt Faith Coloccii, jego żony, ale ex-lider Isis jest w dużej mierze jego twarzą i brzmieniem. Widziałem ich jako trio na ostatnim koncercie Isis w Polsce trzy lata temu, wtedy dla garstki widzów zagrali noise'o-ambienty, sympatyczne, choć nie porywające. Teraz jako kwartet z basistą i perkusistą, zaprezentowali rzecz o większym rozmachu i niestety mocno rozczarowującą. Romantyzujące figury klawiszy, notabene strasznie plastikowo brzmiących, okazały się dość sztampowe, drony i plamy jedynie momentami sugestywne, a potężny zestaw perkusyjny swoistą wydmuszką, za którą nie idzie treść i dźwięk. Na dodatek, gdy perkusista akurat nie musiał grać, to przez cały koncert "przeżywał" muzykę jakby zły na przemian go nawiedział i opuszczał. Było mi autentycznie smutno na tym słabym, kiczowatym koncercie. Support w postaci kanadyjskiego Menace Ruine wypadł nijako. Spóźniłem się parę minut i chyba przegapiłem blackowe wątki, jeśli takowo w ogóle były. Były za to pokrętła, klawisze i niezły, gotycki wokal, tworzący dość monotonny, patetyczny przekaz.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Menace Ruine [fot. Piotr Lewandowski]
Menace Ruine [fot. Piotr Lewandowski]
Menace Ruine [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]
Mammifer [fot. Piotr Lewandowski]