polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
TALKING HEADS CHRONOLOGY (DVD)

TALKING HEADS
CHRONOLOGY (DVD)

Nie ma dla mnie ważniejszego zespołu, więc podejrzewam, że mogę być w tej recenzji nie do końca obiektywny.

Ale myślę, że wartość tego wydawnictwa jest tak bezsporna, że krzywdy mu żadna zbyt pozytywna ani zanadto negatywna opinia nie zrobi. A David Byrne jest moim wujkiem, czyli od dziecka. No to był dość dziwny wstęp do recenzji, czyż nie?

Takie DVD było nieuniknione, musiało kiedyś zostać wydane. Zawiera niepublikowane wcześniej nagrania archiwalne, zebrane z całej historii Talking Heads, głównie koncertowe lub z koncertami związane. Czasem są to amatorskie nagrania gdzieś zrobione z boku sceny albo na próbie, lub fragmenty całkiem poważnych programów telewizyjnych, wywiady i niezbyt typowe przerywniki, z których zestaw kilkusekundowych zapowiedzi utworów, w typowym byrneowym stylu organicznej nieśmiałości jest najbardziej cool.

Co od razu rzuca się w oczy, to wielka skrupulatność i przemyślana skromność tego zbioru, nic się nie powtarza bez potrzeby, żaden utwór nie jest zagrany dwa razy, nie ma żadnego „Psycho Killer“ w zwierciadle dziejów muzyki, podstawowy program trwa tylko trochę dłużej niż godzinę, a i tak wydaje nam się, że dopiero teraz wiemy wszystko o zespole, o którym zdążono wiele powiedzieć i napisać już dużo wcześniej. Pewnie dlatego, że wybrano tylko nietypowe i anegdotyczne fragmenty, które faktycznie wnoszą coś do znanej opowieści a tytułowa chronologiczność ma istotne znaczenie. To jak grzebanie w pamięci zespołu - przypomnij sobie coś najzabawniejszego, coś co zmieniło bieg historii w niezauważalny sposób, albo ten moment, kiedy wyglądaliśmy zupełnie inaczej niż na Stop Making Sense albo mieliśmy naprawdę śmieszną scenografię. Po raz pierwszy możemy widzieć pewne legendarne wydarzenia, np fragmenty darmowego koncertu w samo południe na uniwersytecie Berkeley czy występy w programach Old Grey Whistle Test czy American Bandstand, albo u Lettermana w 1983. Ważne są też fragmenty kluczowych koncertów, wszystko zaczyna się w legendarnym CBGB w 1975, gdzie początkujący TH pojawiają się jako support Ramones, potem jest The Kitchen i tak dalej, w zasadzie z każdego okresu i każdej przełomowej trasy jest tutaj jakaś reprezentacja. Zespół rozrasta się od oryginalnego neurotycznego trio aż do całego wielosobowego funkowego monstrum. 

Nie ma tutaj momentów słabych, Talking Heads rozwijali się non-stop, z każdym krokiem wytyczając nowe granice i na tym DVD widać to aż nazbyt jaskrawie. I nie napotykamy ani jednego fragmentu, gdzie byliby nieszczęśliwi albo widać byłoby, że robotę tylko odwalają. Zawsze jest pełne zaangażowanie, skupienie, nawet jeśli taneczny pot zalewa oczy. Całość kończy się nagraniem z ceremonii wprowadzenia do The Rock’n’Roll Hall of Fame w 2002 roku, kiedy to TH reaktywowali się na ten jeden wieczór po prawie 20 latach i grają tak jakby nigdy nie było żadnej przerwy, płyną w muzyce do przodu tak jak to robili zawsze i za każdym razem za młodu, tylko po zmienionych posiwiałych fryzurach da się poznać, że to jednak już nie 1982.

Jako materiały dodatkowe dołożono cały telewizyjny program o zespole z 1979 roku, zrealizowany dość podobnie, czyli ciekawie, zabawnie i „po talkingheadsowemu“ jak zbiór ich video „Storytelling Giant“, gdzie dokumentalne mini-filmy o Ameryce, z jej specyficznymi mieszkańcami, którzy w oczach TH często wyglądają prawie jak przybysze z innej planety mieszkający za rogiem i nietypowymi ujęciami amerykańskiego krajobrazu przeplatają się z wypowiedziami zespołu i nagraniami z prób, a mówią o wszystkim i o życiu. Oczywiście również o muzyce i historii zespołu. W 1979 roku mieli już poważny status, ale to był też moment, kiedy zaczynali być zespołem naprawdę wielkim, złapani na próbie z utworami z Fear of Music pokazują jak dogłębnie i świadomie można pracować nad każdym dźwiękiem przy okazji niczego nie tracąc ze spontaniczności i energii. Na obrazy nakładają się fragmenty tekstów, które wyrwane nieco z kontekstu, wstawione w cudzysłów wprowadzają nowe znaczenia, dopowiadają zupełnie osobną historię, którą powinniśmy interpretować sami, są zabawnymi „złotymi myślami“.

Jest też całkiem długi wywiad z Davidem Byrnem, zrobiony przy okazji koncertu w Berkeley. On i pytający zachowują się jak w jakimś skeczu reżyserowanym przez Woodyego Allena, wszystko tonie w papierosowym dymie (dziś to nie do pomyślenia, ale dziennikarz prosto w twarz zionie dymem Davidowi! aaaa!) i absurdzie, wątków poważnych nie brakuje również. Byrne przez lata zmienił się niebywale, wtedy był chłopcem z trudem walczącym z własną dojmującą nieśmiałością, ale dysponującym wyczuwalną od razu wielką charyzmą, aż do obieżyświata intelektualisty jeżdżącego z koncertami, wystawami i wykładami w najdziwniejsze zakątki, którym jest obecnie.

Ja najbardziej lubię to wszystko oglądać z włączonym komentarzem członków zespołu, cały czas mają do opowiedzenia wiele dodatkowych historii, dopowiadają co się w danym momencie działo w samym zespole, czego nie widać, ale miało znaczenie, dzielą się całą masą anegdot, historiami o ludziach, którzy się przez zespół przewinęli. Przy okazji mówią także wiele o całej nowojorskiej, i nie tylko, scenie, kto z kim trzymał, gdzie się chodziło i jakie były ideały. Jaki tamte czasy miały społeczny i artystyczny klimat, co z tego wynikało i dlaczego trwało trochę za krótko. W sumie to tak jakby z Talking Headsami siedzieć na wielkiej kanapie i oglądać telewizję, gdzieś na końcu Road To Nowhere, słuchając ich opowieści, skacząc z kanału na kanał i komentując co lepsze urywki programów. Żartują z siebie, nabijają się i zachwycają, „look at our eighties outfits!“, nie ma tutaj jakiejś szczególnej nostalgii, zrobiliśmy co było wtedy do zrobienia, mamy to co mamy. „Pamiętasz, że ten piec Jerryemu w ogóle nie działał? Ktoś chyba nadepnął na kabel…“

Talking Heads nie byliby sobą, gdyby ich produktom nie towarzyszył łamiący stereotypy dizajn. Także „Chronology“ jest zapakowane w godny sposób, to kilkudziesięciostronicowa książka, pełna nieznanych wcześniej fotografii, rysunków, rękopisów tekstów, jej główną częścią jest esej napisany przez samego Lestera Bangsa w 1979 roku. Na okładce tłum kolorowych głów, prawdopodobnie z koncertu na UCLA, zdjęcie zrobiono na dużej głębi ostrości, wydaje się, że wszyscy mogliby się zmieścić na scenie, są tak blisko. A przez to, że TH lubili na scenę włożyć zwykłe ciuchy z supermarketu, od razu w tłumie szukamy zespołu, który gdzieś tam mógł się schować, bo wszyscy wyglądamy podobnie. Jesteśmy razem.

Tina Weymouth na koniec śmiesznego wywiadu, który odbył się na scenie na koniec ich występu w American Bandstand, odpowiada na pytanie prowadzącego „Jakie jest twoje zawodowe marzenie?“, najpierw nieco się krygując, nie chce mówić szczerze, bo wie, że to może wypaść pompatycznie, ostatecznie jednak mówi - „chciałabym odcisnąć piętno w historii muzyki“. To był 1979. Teraz wiemy, że się to z nawiązką udało.

[Wojciech Kucharczyk]