polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pyrrhon Wywiad z Dylanem DiLella

Pyrrhon
Wywiad z Dylanem DiLella

Nowojorski Pyrrhon wystrzelił w bieżącym roku petardą „An Excellent Servant But A Terrible Master”. Takich interesujących debiutów nie było w 2011 roku zbyt wiele. Zespół pokazał, iż na polu technicznego i pokombinowanego grania, czuje się pewnie. Gitarzysta grupy Dylan DiLella w wywiadzie dla rodzimego Violence Magazine tak określił muzyczne ramy dla Pyrrhon: „to nadal zespół, który może schować się pod parasolem z napisem death metal”. Rzeczony death metal jest tu punktem wyjścia, fundamentem, na którym Pyrrhon zbudował swoje kompozycje. Jednym z tych budowniczych jest Dylan DiLella, który poniżej postarał się przybliżyć swoją grupę.

Gratuluję bardzo zróżnicowanego i intensywnego albumu. Jakie są reakcji słuchaczy na tę płytę?

Dzięki! Ludzie na ogół reagują dość pozytywnie. Celowo połączyliśmy tu wiele odmiennych wpływów. Myślę, że to powinno spodobać się fanom różnych rodzajów muzyki. Czterech z nas ma dość zróżnicowane zainteresowania muzyczne, ale na tyle pokrywające się, że możemy stworzyć razem spójny produkt końcowy.

Jak najlepiej opisałbyś brzmienie zespołu komuś, kto nigdy nie słyszał muzyki Pyrrhon?

Podstawą Pyrrhon jest death metal. Bierzemy nadrzędne cechy tego gatunku i dodajemy eklektyczną mieszankę wpływów oraz brzmień, aby stworzyć coś innego. W skrócie, Pyrrhon to nowoczesny zespół deathmetalowy, który dotyka wszystkiego, od jazzu po klasykę, od indie rocka po hardcore.

Powiedz mi o początkach zespołu. Co miało największy wpływ na Pyrrhon? Co spowodowało, że staracie się tworzyć coś oryginalnego?

Zespół powstał ponad trzy lata temu. Został założony z uwielbienia do ciężkiej muzyki, a zwłaszcza tych technicznie brzmiących deathmetalowych grup, takich jak: Death, Cynic, Atheist, Gorguts, Morbid Angel, Suffocation, itp. Szybko zrozumieliśmy, że im więcej będziemy spędzać czasu na próbach i pisać nowe utwory, tym bardziej możemy wynieść naszą twórczość na wyższy poziom. Wszyscy czterej mamy dosyć solidne podstawy jeśli chodzi o edukację muzycznej, co pozwala nam na tworzenie czegoś wyjątkowego. Zrozumienie podstaw teorii muzyki skłoniło nas do bardziej kreatywnego myślenia w zespole. Zamiast skupiać się na rzeczach, których nauczyliśmy się przez lata, musimy tylko korzystać z tej wiedzy, aby otworzyć się na nasze instrumenty, na tworzenie nowych dźwięków. Ponadczasowe, niepowtarzalne płyty, takie jak "Inner Mounting Flame" Mahavishnu Orchestra, "Red" King Crimson i "Spiderland" Slint miały również ogromny wpływ na kierunek zespołu.

Debiutancka płyta ukazała się pod skrzydłami Selfmadegod. Jak to się stało, że trafiliście do tej polskiej wytwórni i jak oceniasz dotychczasową współpracę na linii zespół-wydawca?

Po nagraniu, miksie i masteringu, własnym sumptem opublikowaliśmy album poprzez witrynę Bandcamp. Sfinansowaliśmy i wyprodukowaliśmy całą płytę, więc zrozumiałe jest, że chcieliśmy, aby ludzie mogli usłyszeć te nagrania jak najszybciej. Jednocześnie stworzyliśmy długą listę wytwórni, które naszym zdaniem mogły być zainteresowane wydaniem i dystrybucją płyty. Odpowiedź z Selfmadegod była bardzo pozytywna i właśnie tę ofertę wybraliśmy. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze wsparcia i entuzjazmu wytwórni. Liczba odbiorców zaczęła wzrastać i wielu ludzi dostrzegło wtedy naszą muzykę. Przed oficjalną premierą cały album został udostępniony do odsłuchu na stronach internetowych Decibel i Invisible Oranges. Wszystko to byłoby niemożliwe bez pomocy Selfmadegod.

Na przykładzie Pyrrhon widać, jak ważna dla nowego zespołu jest promocja w Internecie.

Internet daje muzyce niezależnej bezprecedensową szansę wybicia się i, co zrozumiałe, my też z tego korzystamy. Przez pierwsze kilka miesięcy po tym, jak w lutym własnym sumptem wydaliśmy album, oparliśmy jego promocję prawie wyłącznie o Internet. Rezultatem tego było kilka recenzji oraz przede wszystkim dużo pobrań albumu poprzez Bandcamp. Jedną z najfajniejszych rzeczy, które przytrafiły nam się dzięki Internetowi było nawiązanie kontaktu ze Steevem Hurdle (gitarzystą kanadyjskiej formacji Gorguts, który grał na płycie "Obscura"). Steeve pobrał nasz album i udzielił nam swojego wsparcia. Wiesz, Gorguts, a szczególnie "Obscura", stanowi jeden z naszych największych wpływów. Tak więc wszystko było (i nadal jest) dla nas trochę nierealne, trochę jak sen.

Możesz powiedzieć parę słów o sesji nagraniowej? W jakiej atmosferze odbyła się rejestracja debiutanckiej płyty?

Nagrywaliśmy i miksowaliśmy album z utalentowanym, młodym inżynierem dźwięku. Dan Pilla, bo o nim mowa, uwinął się z całym procesem w 7-8 dni, w Bad Lab Studios w Tabernakulum, NJ. Materiał ogrywaliśmy i szlifowaliśmy całymi dniami, właściwie przez bity tydzień. Podejście Dana do pracy i jego zapał były dla nas niesłychanie inspirujące. Jednego dnia, kiedy zjawiliśmy się rano w studiu, aby kontynuować nagrywanie, okazało się, że Dan przez całą noc zajmował się miksem. Ze względu na ograniczony budżet, mieliśmy dość napięty grafik, więc pracowaliśmy bez przerwy, przez cały czas. Muzyka, którą gramy jest bardzo wymagający fizycznie i psychicznie, więc do końca tygodnia wszyscy byliśmy skołowani i odwodnieni. To była naprawdę jedna z trudniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek musiałem zrobić, ale drugiej strony prawdopodobnie najbardziej satysfakcjonująca, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Nie mieliśmy czasu, aby tracić go w studio na byle co. Stąd choć produkcja nie jest idealna, to i tak udało nam się zawrzeć dużo surowej, spotanicznej energii. Myślę, że gdybyśmy mieli znacznie więcej czasu na nagrywanie, to być może ucierpiałaby na tym intensywność przekazu.

Wasza muzyka jest zróżnicowana i wymaga dużo umiejętności oraz możliwości technicznych. Jakie są główne założenia, jeśli chodzi o to, jak dany utwór powinien brzmieć w przyszłości?

Podstawą każdego utwory, który napisaliśmy (jak dotąd) jest gitarowy szkielet opracowany indywidualnie przez jednego z nas. Piszemy serie riffów, a następnie układamy je w odpowiednią formę. Czasami jeden z nas ma bardzo szczegółową wizję tego, jak mają brzmieć części rytmiczne i wokalne. Innym razem cały koncept jest bardziej otwarty i każdy z nas może dodać tam swoje pomysły. Następnie wspólnie opracowujemy riffy i dokładamy do nich partie perkusji i basu. Myślę, że to najbardziej efektywny i kreatywny sposób, gdy układ utworu pozostaje bardziej otwarty. Pozwala to na wyższy, bardziej zespołowy poziom współpracy. Myślę, że dla muzyki, która jest tak luźna i wielowymiarowa, bardzo ważne jest to, aby umożliwić pozostałym twórcom wpływ na kierunek rozwoju danego utworu.

Okładka albumu na pewno nie jest typowa dla muzyki metalowej. Kto stoi za tym pomysłem?

Doug (wokal) wpadł na ten pomysł. Chciał zintegrować różne formy urządzeń technologicznych w konstrukcji mandali. Pochodzi ona z tradycji buddyjskiej i hinduistycznej. Jednak nie mamy żadnego związku ze wspomnianymi religiami (lub religiami w ogóle), ale sądzę, że ich sztuka jest naprawdę ciekawa i psychodeliczna. Caroline Harrison, autorce okładki albumu, udało się niesamowite zadanie uchwycenia pomysłów Douga i powiązania tego wszystkiego w jedno.

Jakie młode, ciekawe grupy poleciłbyś ze sceny nowojorskiej?

Nowy Jork jest pełen młodych talentów muzycznych. Powiem więcej, to ekscytujące być muzykiem w tym mieście. Jedne zespoły powstają, inne kończą działalność, ale te, które mają cel, często wyrabiają dla siebie niszę. Flourishing to jedna z moich ulubionych grup a ich album "The Sum Of All Fossils" po prostu wciągnął mnie na tyle, że nie mogę przestać tego słuchać. Poza tym lubię Castevet, Wetnurse, Krallice, Humanity Falls i Defeatist. Poleciłbym również Cleric z Filadelfii. Są niesamowici, a ich koncert był jednym z najlepszych, jaki widziałem w ostatnim czasie.

Czy jest szansa, aby zobaczyć Pyrrhon na trasie koncertowej w Europie?

Bardzo byśmy chcieli dotrzeć do Europy. Na obecną chwilę to trudne ze względu na to, że jeden z nas jest na ostatnim roku studiów. Gdy tylko pojawi się taka możliwość i nie będzie to kolidować z naszymi zajęciami, to będziemy starali się wykorzystać szansę na odwiedzenie Europy.

Dziękuję za odpowiedzi. Powodzenia!

Dzięki za poświęcony czas, jak i za przesłuchanie naszej muzyki. Naprawdę to doceniam!

[Marc!n Ratyński]