polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Benoit Pioulard wywiad

Benoit Pioulard
wywiad

Thomas Meluch aka Benoit Pioulard - rocznik 1984, laptopowo-akustyczny bard z Portland w stanie Oregon. Pomimo tego, że pozostaje w cieniu swoich kolegów z wytwórni, to w nim upatruję frontmana wytwórni Kranky. Zgodził się opowiedzieć nam o swoich inspiracjach, nowym projekcie z Rafaelem Antonem Irisarrim oraz o tym, co wie na temat polskich artystów.

Zabierając się za ten wywiad, zacząłem przeglądać fora muzyczne, oraz czytać komentarze przy recenzjach Twoich albumów. Wiesz, że ludzie nazywają Cię „Nick Drake z laptopem” albo „dzieciakiem psychodelicznej ery lat 70”? Skąd u Ciebie zwrot ku muzyce eksperymentalnej?

Ha! Urodziłem się w 1984 i przyznaję, że nie słuchałem za wiele muzyki określanej jako psychodeliczna. Osobiście uważam, że istnieje milion lub więcej sposobów na to, aby interpretować to co słyszymy na własny sposób i dlatego też, nigdy nie przywiązywałem zbytnio uwagi do tego, co się o mojej muzyce mówi. Zawsze będą ludzie którym się to będzie podobać, ale również będą tacy, który nie spodoba się to, co tamci uznali za atut - to jest zupełnie normalne. O gustach się nie dyskutuje. Z drugiej strony to ciekawe, co ludzie słyszą w mojej muzyce... Wracając do pytania, obecnie słucham Williama Basinskiego, Arvo Parta, Boards of Canada i Labraford. Uwielbiam także piosenki „Jessie's Girl” Ricka Springfielda oraz „Love Come Down” Evelyn King.

Natrafiłem także na wiadomość, że do nagrywania swoich albumów używasz GarageBand?

Zgadza się. Używam kilku instrumentów akustycznych oraz magnetofonu szpulowego. Niemalże wszystko jest rejestrowane na żywo i dopiero potem zabieram się za loopowanie oraz dodaje jakieś dodatkowe efekty. Ale całość powstaje w GarageBand.

Twoja współpraca z Rafaelem Antonem Irisarrim mocno się zacieśniła ostatnimi czasy. Najpierw zdecydowałeś, że to on zostanie producentem „Lasted”. Potem wspólnie wystąpiliście przy okazji festiwalu „Decibel”, a teraz informacja, że wydacie wspólny album dla MORR MUSIC. Możesz powiedzieć coś więcej o tym projekcie?

Tak, to prawda. Wspólnie z Rafaelem zdecydowaliśmy się założyć projekt o nazwie „Orcas”. Nazwa pochodzi od połączenia miast Oregon i Cascadia, czyli miejsc w których obecnie mieszkamy. To trochę zabawne, ale pomimo tego, że wciąż album się nie ukazał, to my debiut mamy już za sobą. Wystąpiliśmy jako Orcas w Seattle podczas dziewiątej edycji Decibel Festival, którego Rafael jest jednym z kuratorów. Wnioskując po reakcji publiczności, był to udany występ, który tylko nas zachęcił do dalszej współpracy. Nie ukrywam, że jestem bardzo podekscytowany zaistniałą sytuacją, to dla każdego z nas nowe doświadczenie. Tworzenie od podstaw, współpraca z drugim muzykiem, to wszystko było bardzo odświeżające. Ta muzyka nie brzmi ani jak Benoit Pioulard, ani jak The Sight Below, więc udało się stworzyć coś zupełnie nowego. Album powinien ukazać się wczesną wiosną 2012 nakładem MORR Music.

Zauważasz jakieś różnice pomiędzy Twoim debiutem „Precis” a ostatnim „Lasted”?

Chyba tylko ze względu na okresy w których powstawały, oraz inspiracje dla poszczególnych numerów. Na pewno rozwinąłem się na płaszczyźnie produkowania dźwięku. Z brzmienia „Lasted” jestem w pełni zadowolony, to jest to, co chciałem osiągnąć.

Bardzo spodobały mi się teksty na „Lasted”. Lubisz czytać greckie dramaty?

Tak! Wszystko co zawiera jakiś pierwiastek prowadzący do poznania ludzkiej historii, antropologii, chęci zrozumienia sensu istnienia i śmierci. Te wszystkie wizje bogów, życia pozagrobowego - zawsze mnie to fascynowało. Z dzisiejszego punktu widzenia, te historie wydają się być marne, ale bez wątpienia zrobiły wiele dla rozwoju własnej tożsamości. Ważne jest to, aby je nie tylko znać, ale także czuć. Jest w nich wiele prawdy.

Czym dla Ciebie jest muzyka eksperymentalna? Gdzie się zaczyna, gdzie się kończy?

Ona nie posiada ani początku, ani końca. Nie potrafię znaleźć odpowiednich słów by to opisać. To zbyt szerokie pojęcie.

Słyszałeś może o takim muzyku jak Steven Wilson? Przed rokiem wypuścił film dokumentalny „Insurgentes” w którym opowiada swojej karierze i przyszłości rynku muzycznego. On nienawidzi iTunes, iPodów, całego digitalowego społeczeństwa. Jaki Ty masz stosunek do wydawnictw fizycznych vs. cyfrowych?

Nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Oczywiście wolę fizyczne nośniki, kasety, winyle… Ale kim jestem, aby móc się przeciwstawić rozwojowi technicznemu? Zwróć uwagę, że bez takich narzędzi jak GarageBand nie byłoby mnie, a Ty bez internetu byś o mnie nigdy nie usłyszał, więc są też pozytywne strony digitalizowania społeczeństwa. Problem tkwi raczej w tym, czy ludzie będą nadal płacić za sztukę. 

Znasz jakichkolwiek polskich artystów?

Znam Góreckiego. III Symfonia jest jedną z najpiękniejszych rzeczy jakie słyszałem w muzyce. Nie jestem pewny, ale chyba Roman Polański jest także polakiem, prawda? Uwielbiam jego „Nóż w wodzie”, uważam, że to kino na najwyższym poziomie.

Na koniec muszę zapytać o Polaroidy.

Jestem maniakiem Polaroidów, wiadomość o tym, że Impossible Project wznawia produkcję filmów, była jedną najlepszych w ostatnim czasie.

 

[Wojciech Krasowski]