polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
OMAR SOULEYMAN / BJORK w/ OMAR SOULEYMAN Haflat Gharbia: The Western Concerts / The Crystalline Series - Omar Souleyman Mixes

OMAR SOULEYMAN / BJORK w/ OMAR SOULEYMAN
Haflat Gharbia: The Western Concerts / The Crystalline Series - Omar Souleyman Mixes

Choć jest spora szansa, że na fali hipsterskiego zachwytu Souleymanem „Haflat Gharbia” okaże się najlepiej sprzedającą się płytą w historii Sublime Frequencies, wytwórnia pozwoliła sobie na nieco autoironii. Na froncie złapano Souleymana w garderobianym momencie o kluczowym znaczeniu dla jego egzotycznej atrakcyjności dla zachodnich odbiorców, na rewersie ujęto scenę, którą każdy uczestnik jego koncertu na Off dobrze pamięta, bo widział ją w przeciągu godziny ze sto razy – Souleymana z uniesionymi rękoma, dyrygującego tłumem. Yalla!

Po trzech płytach kompilujących nagrania z niezliczonych kaset Souleymana, kolejna nie zrobiłaby już takiego wrażenia. Na „Haflat Gharbia” znajduje się dziewięć numerów nagranych live podczas pierwszych tras Souleymana po Europie (siedem kawałków), Stanach i Australii w 2009 i 2010 roku. To decyzja słuszna zarówno z marketingowego (czy po koncertówkę wytańczeni fani nie sięgną w pierwszej kolejności?), jak i muzycznego punktu widzenia. Choć wcześniejsze nagrania też de facto były koncertowe, to tutaj ich energia uderza wprost, a nie przez filtr siermiężnej kasetowej manufaktury. Odmienny kontekst występu również nie pozostaje bez wpływu. W miarę jak grupa Souleymana z weselnej objazdowej trupy staje się zespołem koncertującym w klubach i festiwalach, maleje margines błędu, jej dynamika zaczyna odpowiadać na możliwości i ograniczenia 60-minutowego występu, a Rizan Sa'id wygrywa na swoich korgach rytmy i faktury coraz lepiej odpowiadające gustom zachodnim. Ale robi to umiejętnie pod spodem barwnego etnicznego płaszcza, który tutaj tka również Ali Shaker, wycinający na elektrycznym sazie obłędne solówki. Jego najbardziej zabrakło mi na koncercie na Off, gdzie zobaczyliśmy raczej Omar Souleyman soundsystem niż koncert pełną gębą. Tamten występ pokazał też, że jeśli nie ruszy się w tan, to po 20 minutach z Souleymanem wszystko już wiadomo, ale akurat na „Haflat Gharbia” wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Ta dobrze ułożona płyta puszczona odpowiednio głośno po prostu działa.

Kariera Souleymana na zachodzie rozwinęła się błyskawicznie, pytanie, jak bardzo będzie trwała. Choć na „Haflat Gharbia” zmienia on akcenty, to ciągle można uznać, że to sprytna, ale jednak kiczowata dyskoteka z przyciągającym wizerunkiem i jak szybko się spopularyzowała, tak szybko może się znudzić. W tym świetle trzy remiksy Omar Souleymana na singlu w cyklu „The Crystalline Series” Björk pozwalają wierzyć w potencjał Syryjczyków. Remiksy to nawet mało powiedziane, bo Souleyman i Sa'id de facto wykorzystują krystaliczny głos Islandki dla wzmocnienia już własnych kompozycji. Tytułowy Crystalline jeszcze polemizuje z oryginałem, świetnie wykorzystując zrąb refrenu dla odpalenia własnego rytmicznego dynamitu i w tej wersji jest moim ulubionym tanecznym utworem roku. Tesla i Mawal na stronie B to utwory spokojniejsze i właściwie samplujące Björk w momentach, w których z reguły grają tylko korgi i saz. I tworzy to sensowną całość. Na „Haflat Gharbia” znajduje się utwór Baghdad Araby, długi numer ze sporadycznymi wokalami, zarejestrowany w 2010 roku. Wręcz antycypuje on te remiksy, niemniej jednak to „The Crystalline Series – Omar Souleyman Mixes” jest najbardziej wyrafinową pozycją w dorobku Syryjczyków, którzy potrafią być przekonywujący nawet bez powtarzanego yalla!

[Piotr Lewandowski]