polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Emiter, Niski Szum
Tea-tralna, Kafe Delfin | Gdynia, Gdańsk | 5-7.12.11

Marcin Dymiter w ciągu dwóch dni zagrał w Trójmieście dwa koncerty, podczas których po raz pierwszy zaprezentował materiał z dwóch najnowszych płyt.

Jako pierwszy w gdyńskiej Tea-tralnej, przestrzeni o bardzo dobrej jak na trójmiasto akustyce, zagrał utwory z niewydanego jeszcze albumu „Soundtracks”, który nagrał pod szyldem Emiter wspólnie z Edytą Czerniewicz grającą na wiolonczeli (z powodu choroby na koncercie niestety nieobecną). Materiał z tej płyty – jak wskazuje nazwa – to niejako ścieżki dźwiękowe, stworzone do fizycznie istniejących, ale też wyobrażonych miejsc.

Muzyk przedstawił na początku kolejność utworów, wśród których wymienił m.in. kompozycje poświęcone Lasowi Oliwskiemu, przechodzącej przeobrażenia dzielnicy Wrzeszcz czy też Bliskiemu Wschodowi lub własnemu pokojowi (dwuznaczny tytuł „music for your room”). I nawet jeśli momentami zacierały się przejścia między utworami to efekt był niesamowity. W wielu przypadkach były to drone'owe, rozwlekłe kompozycje, bazujące na zestawach sampli, generowanych na efektach bądź samplerach zastawionych na stoliku. Stopniowo jednak rozwijały się w transowe loopy o narastającej dramaturgii, aby w kilku momentach przybrać wręcz rytmiczny, bardziej rozpędzony charakter.

Całość sprawiła niesamowite wrażenie, zwłaszcza przy słuchaniu z zamkniętymi oczami – ta muzyka broni się absolutnie sama. Taki jest zresztą na nią pomysł – aby przywoływać obrazy wyłącznie za pomocą słuchu. Rezultat jest świetny, zwłaszcza jak na pierwsze w Polsce odegranie tego materiału na żywo.

Dwa dni później Dymiter już pod szyldem Niski Szum, wystąpił w oliwskim Kafe Delfin, po raz pierwszy grając kompozycje z płyty „Songs from the Woods”. Używając jedynie gitary i kilku efektów – również tych z poprzedniego koncertu (co świetnie pokazuje jak wykorzystując narzędzia muzyki stricte gitarowej, Dymiter porusza się w różnych stylistykach), zagrał wszystkie utwory z tego albumu. Uwypuklił w ten sposób ich potencjał koncertowy, nadając im wyrazistości, większej transowości, ale także lepszego brzmienia live.

Mała przestrzen Delfina może nie sprawdziła się najlepiej, bo to bardzo głośny i przestrzenny materiał (chociaż wszystko brzmiało dobrze). Z jednej strony usłyszeliśmy utwory oparte o gitarowe pętle, kiedy indziej muzyk wprowadzał, gęste i chropowate drony, a jeszcze kiedy indziej kończył gitarowym, kilkunastominutowym jazgotem. Efekt niesamowity - nawiązując do tytułu płyty, ta muzyka idealnie nadaje się na Scenę Leśną na przyszłorocznym Offie.

Na bis dostaliśmy nową kompozycję - przetworzone i zharmonizowane brzmienie miasta - luźno nawiązującą do gitarowych, rozwijających się struktur Emeralds, jeśli miałbym szukać odniesień do dokonań z ostatnich lat. Dymiter zagrał koncert bardzo minimalistyczny, ale bogaty w efektowne rozwinięcia i budowaną misternie, wciągającą narrację.

Oba dni były momentem niesamowitych wrażeń i udowodniły że Marcin Dymiter na polu muzyki elektronicznej ma coraz więcej świetnych pomysłów, a gitarowe kompozycje doskonale prezentujew scenicznej odsłonie. A w następnym numerze zapraszamy do obszernej rozmowy z muzykiem.

[zdjęcia: Jakub Knera]

Emiter [fot. Jakub Knera]
Emiter [fot. Jakub Knera]
Emiter [fot. Jakub Knera]
Emiter [fot. Jakub Knera]
Emiter [fot. Jakub Knera]
Emiter [fot. Jakub Knera]
Niski Szum [fot. Jakub Knera]
Niski Szum [fot. Jakub Knera]
Niski Szum [fot. Jakub Knera]
Niski Szum [fot. Jakub Knera]
Niski Szum [fot. Jakub Knera]
Niski Szum [fot. Jakub Knera]