polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
GROUP DOUEH Zayna Jumma

GROUP DOUEH
Zayna Jumma

 

Od premiery „Guitar Music From The Western Sahara” w 2007 roku, „Zayna Jumma” to już czwarte wydawnictwo Group Doueh. Z ich płytami jest jak z tramwajami w Warszawie – Group Doueh istnieją ok. 30 lat i długo nie wydawali płyt na świat, a gdy wreszcie dali się przekonać Sublime Frequencies, to pojawia się jedna za drugą. I bardzo dobrze, bo nawet wobec rosnącej ekspozycji muzyki afrykańskiej poza kontynentem, Group Doueh pozostają zjawiskiem wyjątkowym. Dwie pierwsze płyty prezentowały nagrania archiwalne, kolejne dwie powstały w sesjach w Dakhla na Saharze Zachodniej, skąd mniej więcej pochodzi grupa. Przyjmując, że przekrojowe wydawnictwa dobrze odzwierciedlały historycznie ukształtowany styl zespołu Salmou „Doueh” Baamara – surową wariację na temat tradycyjnej muzyki Sahrawi, z charakterystyczny dla Afryki wokalnym stylem zawołania i odpowiedzi (tu damsko-męskiego) i pełną gitarowej pirotechniki lidera, zainspirowanej ponoć Hendrixem i Jamesem Brown, ale przypominającej raczej odloty Sun City Girls – to kolejne dwa go nieco modyfikują.

Na „Beatte Harab” zespół sięgnął po tradycyjne instrumenty i zwrócił się w stronę korzeni swojej muzyki. Teraz, przeciwnie, po perkusję i organy (dawniej wykorzystywany korg był jednak na dalszym planie). W takim rockowym składzie zespół nagrał najbardziej popowe piosenki w swoim dorobku (numer tytułowy, Ishadlak Ya Khey, Zaya Koum) i co lepsza pokazał, że chwytliwych numerach sprawdza się równie dobrze, jak w rozedrganych transach i dzikich wersjach saharyjskiego bluesa. Do których zresztą wraca w drugiej połowie płyty, a zamykający album Wazan Doueh to jedna z najpiękniejszych hipnotycznych celebracji repetycji w ich dorobku.

Na tle wcześniejszych płyt „Zayna Jumma” brzmi bardzo czysto, choć daleko jej do amerykańsko-europejskiej sterylności. Album ukazał się przez tegoroczną europejską trasą zespołu, która objęła m.in. festiwal ATP pod kuratelą Animal Collective. Wobec wspomnianego piosenkowo/ tradycyjnego podziału płyty, można zastanawiać się, czy nie została ona przygotowana trochę naprędce, ale co tam – akurat Group Doueh na każdą formę docenienia i rozpropagowania ich muzyki zasługują. Bo jeśli, przy całym szacunku i sympatii, Tinariwen jest takim U2 Afryki Zachodniej, to Group Doueh jest ichnim The Ex.

 

[Piotr Lewandowski]