polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
COM TRUISE Galactic Melt

COM TRUISE
Galactic Melt

Ukrywający się pod pseudonimem Com Truise, nowojorski designer i muzyk Seth Haley, przyznaje że ma obsesję na punkcie późnych lat 80., jest fanem Johna Carpentera, a w ciągu wymarzonego dnia najchętniej obejrzałby „THX1138”, „Blade Runnera” i „Videodrome”. Nie było by więc dziwne, gdyby te fascynacje nie przekładały się na jego muzykę. Haley garściami czerpie z synth popu lat 80. i new'ageowskiej stylistyki, całość okraszając masą bitów. Brzmi to trochę jakby Oneohtrix Point Never spotkał Onrę. Największą zaletą tego albumu jest brak jakiejkolwiek stylizacji na oldschoolowe brzmienie jak robi to chociażby Ford & Lopatin (swoją drogą bardzo kiepsko). Com Truise koncentruje się na specyfice brzmienia sprzed trzech dekad, ale robi to w uwspółcześnionej wersji, w estetyce bliższej współczesnym nagraniom funkowym czy hip hopowym. I to się udaje – nie dostajemy odgrzewanych kotletów, tylko muzykę zwracającą się wstecz, ale brzmiącą na wskroś współcześnie, świeżą i ciekawą.

[Jakub Knera]