polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
OvO Cor Cordium

OvO
Cor Cordium

Nie spotkałem się wcześniej z dokonaniami włoskiego duetu OvO, stąd moje całkowicie neutralne podejście do „Cor Cordium”. Zupełnie nie wiedziałem czego mogę się spodziewać, choć logo wydawcy wróżyło jak najlepiej. W końcu Supernaturalcat ma w swoim skromnym katalogu bardzo obiecujące płyty Ufomammut czy Lento. Jednak OvO prezentuje dźwięki mniej skoordynowane, bardziej improwizowane i ciężko przyswajalne. W oparach industrialnych struktur Stefania Pedretti i Bruno Dorella kreują eksperymentalne pejzaże, w których nie znajdziemy miłych dla ucha zagrywek. Głos Pedretti balansuje na granicy suchego, bezuczuciowego krzyku, czasem przekształcając się w psychodeliczne zaśpiewy („Marie”, „Smelling Death Around”) albo głosowe wariacje („La Bestia”). Jest to bez wątpienia najbardziej wpływowy i zauważalny element układanki OvO. Jednak na dłuższą metę zbyt irytujący. Cała płyta poświęcona jest poecie i dramaturgowi, przedstawicielowi angielskiego romantyzmu. Percy Shelley zapewne ma to wszystko w głębokim poważaniu, bo muzyczna wartość „Cor Cordium” stoi na bardzo niskim poziomie. Nawet w softdrone’owych pochodach („The Owls Are Not What They Look Like”) czy perkusyjnym („Catacombecatombe”) duet nie ma praktycznie pomysłów, błądząc gdzieś w rozedrganych podziałach. Ciężka w odbiorze i pozbawiona twórczej iskry propozycja Włochów przypadnie zapewne do gustu muzycznym odszczepieńcom. Ja natomiast szybko wyłączam te pseudotortury i z premedytacją wyrzucam ten krążek poza margines swoich zainteresowań.

[marc!n ratyński]