polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Thomas Lehn
Nowy Wspaniały Świat | Warszawa | 20.05.11

Niodłączna dla syntezatora modularnego nieprzewidywalność i niemożliwość pełnej kontroli wydaje się antytezą cech fortepianu, definiującego zachodnie porządki w muzyce. Thomas Lehn, z wykształcenia pianista, nieobliczalność swego EMS Synthi A, brytyjskiego analoga z lat 1960-tych, przetworzył we własny, improwizowany język. Na koncercie w Nowym Wspaniałym Świecie po raz pierwszy widziałem go solo, co niby oczywiste, bo Lehn wystąpił w cyklu solowych koncertów w NWS, ale z drugiej strony zaskakujące. Bez klawiatury podpiętej do syntezatora, za to z laptopem (pełniącym jak rozumiem rolę konwertera) i mikserem, Lehn zaprezentował niespieszną, raczej cichą formę przebijaną spazmami i falami dźwięku. Intrygujacą w gestach i pasażach, ale napotykającą na momenty, w których chyba sam muzyk zastanawiał się co dalej. Soniczne atuty występu Lehna podkreślało kwadrofoniczne nagłośnienie, a rozcieńczały je odgłosy ulicy, przebijające zza szyb. Per saldo, słuchało się go z ciekawością i przyjemnością, ale olśnienia, jakie przyniósł mi (chyba) poprzedni występ Lehna w Warszawie z iTi, zabrakło.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]
Thomas Lehn [fot. Piotr Lewandowski]