polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
The Magic Carpathians Enjoy Trees!

The Magic Carpathians
Enjoy Trees!

Nad muzycznymi płytami okolicznościowymi wisi pewne niebezpieczeństwo: temat, który podejmują zdaje się być ważniejszy, niż skupienie się na warstwie muzycznej, co owocuje niezbyt ciekawą zawartością. Na szczęście, zdarzają się zespoły i okazje, które przeczą tej niepisanej regule.

Wydana w zeszłym roku Enjoy Trees! Karpat Magicznych nagrana dla Greenpeace w związku z inicjatywą ratowania Puszczy Białowskiej jest dobrym przykładem takiego wyjątku. Muzycy tworzący w początkowym etapie działalności projekty związane z muzyką etniczną, jak i nagrywające płyty organicznie związane z konkretnymi zjawiskami przyrody (Queen of Snow poświęcone porom roku i Dunajcowi) podeszli do tego wyzwania w niezwykle zaskakujący sposób. Najnowsza propozycja Karpat Magicznych jest... najbardziej popowym i przystępnym wydawnictwem, jakie kiedykolwiek zostało zrealizowane pod szyldem zespołu, co jest o tyle zaskakujące, że wydana zaledwie rok wcześniej Acousmatic Psychogeography drążyła raczej eksperymentalne, psychedeliczne i sonorystyczne wątki twórczości zespołu.

Grająca na gitarach: elektrycznej i akustycznej 12-strunowej, korzystająca z urządzeń elektronicznych i nagrań terenowych Anna Nacher oraz tworzący muzykę za pomocą instrumentów dętych i generatorów Marek Styczyński (wspomagani przez eksperymentalną gitarzystkę elektryczną Urszulę Stosio i operatora samplerów i generatorów Andrzeja Widotę, czyli stały skład koncertowy) nie wpadli w pułapkę posklejania kilku sampli natury i bezładnego dogrania do nich kilku brzdąknięć i dmuchnięć na przypadkowych instrumentach. Płytę otwierają dźwięki strumyka pogłębione dzięki drone'om (najprawdopodobniej instrumentu dętego, choć mogą to też być sample odgłosów zwierząt przefiltrowane i edytowane w studio), brzmiącym niezwykle śpiewnie i melodyjnie partiom detviańskiej fujary pasterskiej oraz wychodzącym poza zwyczajową skalę wokalizom Anny Nacher, które momentami przypominające śpiew ptaków. Muzyka bzu czarnego jest swoistym intro, zaproszeniem do dalszej przechadzki po Puszczy Białowskiej, gdyż środkowa część płyty brzmi już nieco inaczej, jest, jak pisałem, zaskakująco.

Dwie pierwsze części utworu tytułowego utworu rozpoczyna, wywołujące uśmiech, mruczenie żubra, wykorzystują one też głosy zwięrzat, m.in. rysia i ptaków. Enjoy Trees part 1 zaskakuje głównym motywem basowem, będącym swego rodzaju cytatem - zapożyczeniem, cechującym się podobieństwem (być może niezamierzonym) z pierwszymi, granymi na elektrycznym pianinie dźwięków Misty Mountaint Hop Led Zeppelin i głównym motywem basowym czołowego motywu z ścieżki dźwiękowej do serii filmów z Jamesem Bondem, regularnym (co rzadko spotykane w muzyce Magic Carpathians) rytmem elektronicznym i przepięknym, czystym, słodkim, zupełnie nie udziwnionym śpiewem Anny Nacher. Zaryzykuje stwierdzenie, że liderka grupy brzmi w tym nagraniu ślicznie, jak nigdy wcześniej, a wiele polskich wokalistek aspirujących do roli div polskiego popu mogłoby uczyć się sposobów wydobywania uroku z głosu na bazie tego utworu. Enjoy Trees part 2 również wykorzystuje ów led-zeppelinowo-bondowy motyw, z tą róznicą, że tym razem sposobem jego osiągnięcia są skompresowane i zloopowane dźwięki śpiewu ptaków, zgrane z nastrojonymi w grunge'owo-hardrockowy sposób gitarami elektrycznymi. Anna Nacher śpiewa, a w kilku momentach wrzeszczy w sposób iście punkowy. Jej zamiłowanie do rockowych piosenek w stylu Patti Smith wreszcie znalazło swoje ujście – oczywiście w ramach narzuconych przez eksperymenty pozostałych muzyków: w Hard Time jest to piękna melodia na cymbałach – najpierw granych zwyczajowo, następnie zloopowanych i odtworzonych od tyłu oraz wychodzące z trzeciego planu ślady gitary elektrycznej, w Muzyce brzozy jest to krótka partia grana na trąbce i znacznie silniejszy, niż w Hard Time psychodeliczny odjazd elektrycznej gitary, odpływającej w najmroczniejsze zakamarki świadomości i podświadomości, w gęste, wręcz bolesne przestrzenie wyobraźni. W obu nagraniach na pierwszym planie wykorzystano motywy gitarowe, których nie powstydziłby się Pearl Jam, są one jednak fasadą, skrywającą znacznie bardziej głębokie muzycznie treści. Wartym wspomnienia utworem jest też Enjoy Trees part 3, czyli iście osjanowa, szamańska, pierwotna kompozycja z samplami odgłosów wilków, uduchowionymi, przenoszącymi słuchacza w głąb biologicznego systemu Puszczy Białowskiej partiami fletu i 12-strunowej gitary oraz – czego nie miał Osjan – płynącą w przestrzeni w sposób naturalny, a jednocześnie niewiarygodną wokalizą Nacher. Całość to ponad osiem minut niezwykłej emocjonalnej podróży przez dzikie przestrzenie puszczy – muzyka grupy pozwala wyobraźni przenieść się w najbardziej pierwotne i bezludne miejsca białowieskich lasów.     

Enjoy Trees jest, jak na Karpaty Magiczne, płytą bardzo prostą, łatwą, przyjemną w odbiorze i przystepną, choć oczywiście z śladem eksperymentu w tle. Dla słuchacza popu może być pierwszym krokiem w kierunku bardziej odważnej muzyki, dla wielbicieli eksperymentów, dowodem, że muzyk awangardowy może, jeśli chce, tworzyć piękne melodyjne piosenki i znacznie bardziej przystępne, niż wcześniejsze propozycje formy muzyczne. 

[Łukasz Folda]

recenzje The Magic Carpathians Project w popupmusic