polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
unstable routine captain venom and his fearless assistant in a great quest for lost disco thrill

unstable routine
captain venom and his fearless assistant in a great quest for lost disco thrill

Wystarczy spojrzeć na tytuł drugiej płyty Jędrzeja Rusina, żeby zobaczyć co się święci. Osobiście nigdy go nie spamiętam, ale ta nazwa mówi samo za siebie - wyruszamy na krwiożerczą walkę po dreszcz muzyki disco. Oczywiście nie istotne czy to się uda i jakie będą wyniki. Przed startem nabierz trochę dystansu i spójrz na muzykę z przymrużeniem oka, mówi twórca Unstle Routine, który na drugim krążku tworzy osobliwą wycieczkę przez motywy i wątki muzyki disco, czasem wkraczając w bardziej taneczne i klubowe rewiry.

Chwilami brakuje tu lekkości debiutu, gdzie co prawda było więcej utworów, ale zgrabniej zarysowywały pomysły na melodie i kaskady dźwięku, równie szybko je wyczerpując. Tutaj kawałków jest raptem dziewięć z czego dwa do quasi-remixy powstałe przy udziale The Complainer i Kamp. Tego drugiego wielkim szacunkiem nie darzę, pierwszego owszem i to właśnie do niego Rusinowi całkiem blisko. Unstable Routine nie boi się nietypowych rytmów i melodii, pozornie nie pasujących fuzji i tanecznych kawałków, składających się na "trochę dziwną" muzykę. Ale właśnie tej dziwności w Polsce brakuje i mimo że wrażeń po debiucie nie przebija, UR wprowadza do muzyki potrzebną dozę świeżości i oddechu.

[Jakub Knera]