polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Squarepusher Ultravisitor

Squarepusher
Ultravisitor

Tonący brzytwy się chwyta. Angielska wytwórnia Warp nie mając nic ciekawego do zaoferowania wypuszcza kolejne boxy w rodzaju "cztery single Autechre" lub "Prefuse73 + Savath&Savalas". Strategia to dla mnie niezrozumiała, bo interesujących artystów w dzisiejszej elektronice nie brakuje. Nowy krążek Squarepushera potwierdza tylko, że aby przetrwać, szefowie Warp powinni sięgnąć po coś świeżego, zamiast eksploatować wciąż te same nazwiska.


    Tom Jenkinson od dawna znany jest jako mistrz łączenia ekstremalnych dźwięków z jazzowymi naleciałościami. Nowa płyta dalej eksploruje ten kierunek, jednak tym razem elektronika i jazz są bardziej rozdzielone. Coraz rzadziej mieszają się w obrębie jednego utworu, występują raczej wymiennie. I tak mamy tu kilka niezbyt dobrych utworów akustycznych, oraz parę stricte elektronicznych, przeważnie masakrujących zmysły słuchającego. Momentami przypomina to wszystko muzykę bardzo ostatnio popularnego Kida606.


    Choć jest tu kilkanaście naprawdę interesujących fragmentów to całość wieje nudą. Jenkinsonowi nie udało się nawet odrobinę zbliżyć do swoich wcześniejszych dokonań, jak choćby 'Hard Normal Daddy'. Tym bardziej przykre jest to, że tamta płyta została wydana w 97 roku!


    'Ultravisitor' nie jest złą płytą, jednak wydaje się, że formuła, którą obrał Squarepusher została wyczerpana. Może po siedmiu podobnych płytach przyszedł czas na zmianę?

[Mikołaj Pasiński]