polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
The Bad Plus Never Stop

The Bad Plus
Never Stop

Sięgając od dawna po kowery, na poprzedniej „For All I Care” The Bad Plus zaproponowali ekstremum, popowe i rockowe reinterpretacje z Wendy Lewis na wokalu przeplatając zapożyczeniami z muzyki współczesnej. Teraz, dla odmiany prezentują pierwszą płytę wolną od kowerów. Po dekadzie wspólnego grania Ethan Iverson (fortepian), Reid Anderson (kontrabas) i Dave King (perkusja) nie muszą już przekomarzać się z popkulturą, by udowodniać możliwość wykorzystania atutów muzyki popularnej przy zachowaniu jazzowej dynamiki i przestrzeni do improwizacji. Osiągnęli też momentalną rozpoznawalność – pierwsze kilka numerów na „Never Stop” jest bezpośrednim rozwinięciem metod obecnych na „For All I Care” i dojrzewających wcześniej. Wobec charakteru tamtej płyty uświadamia to, jak głęboko własnymi uczynili The Bad Plus tamte kowery. Ale pokazuje też, jak mocno zinternalizowali popkulturowe środki.

Nic więc dziwnego, że ich muzyka okazuje się chwytliwa i doskonale realizuje współczesny aksjomat „przekraczania gatunkowych granic”. Przy tym, jest bogata, różnorodna i na swój sposób bezkompromisowa. Mamy przecież do czynienia ze specyficznym trio – Iverson jest przesiąknięty muzyką współczesną, Anderson to rasowy jazzman, a King ma w sobie punkowca. Wynikającemu z tego napięciu towarzyszy kapitalne zgranie zespołu, a wnoszone przez poszczególnych z nich kompozycje mają odmienny charakter. „Never Stop” nie jest pierwszą płytą, która dowodzi klasy zespołu, nie wprowadza też zasadniczo nowych elementów do jego języka. Ale jest doskonałą próbką nowoczesnego jazzu, przystępnego, przyjemnego dla ucha i buzującego pod powierzchnią.

[Piotr Lewandowski]