polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Dour Festival 2010
Dour | Belgia | 15-18.07.10

Belgijska wioska Dour w cztery lipcowe dni gości co roku eklektyczny przegląd muzyki spoza komercyjnego zoo. Kiedyś Belgian, teraz European Alternative Music Event odbyło się już po raz dwudziesty drugi. Na sześciu scenach – dwóch otwartych i czterech w namiotach – wystąpiło około 200 wykonawców. Kilka lat temu napisałbym „zespołów”, lecz ewolucja w stronę elektroniki sprawia, że teraz byłoby to na wyrost. Idea Dour pozostaje ta sama, choć jej realizacja się zmienia. Festiwal ma być względnie tani, prezentować bardzo różnorodną muzykę – od muzykę gitarowej w różnych odcieniach, punk, metal, hard-core i folk, przez hip-hop, reggae, dub i ska (Dour to najważniejsza impreza dla fanów tej muzyki w Belgii i Francji); po elektronikę wszelkiej maści – i ma umożliwiać dobrą zabawę. Stąd spory nacisk na zaplecze gastronomiczne, dostępność piwa różnych gatunków, tolerowanie używek wszelakich. Festiwalowi wychodzi to czasem na dobre – imprezowy klimat ożywia festiwal nawet w słabszych momentach i nie pozwala mu zasnąć – czasem na złe – część publiczności przyjeżdża do Dour dla imprezy, co pogarsza frekwencję oraz warunki odbioru na niektórych koncertach i wprowadza zamęt.


Skupmy się jednak na muzyce, jaką mogliśmy usłyszeć w kolejne dni festiwalu. Poszczególne sceny danego dnia zawsze poświęcone są pewnym gatunkom. Na jednej jest indie, na drugiej reggae, innej hip-hop itd., po czym wieczorem panowanie obejmują didżeje. Więc rzućmy okiem na gatunki i style obecne na tegorocznym Dour.

Jednak najpierw coś specjalnego – Atari Teenage Riot. Ich powrót po kilku latach był iście spektakularny. Zagrali w piątek o północy na Red Frequency, mniejszej, lecz i tak sporej otwartej scenie. Choć z oryginalnego składu obecny jest tylko Alec Empire, a nowy materiał nie jest tak mocny jak prawdziwy digital-hardcore z lat 90-tych, na koncercie wypadli wspaniale. Zdumiewająca energia, bezkompromisowe wykonanie, tyrady Aleca, czarno-czerwone flagi, kilka tysięcy ludzi skandujących stare hymny ATR – dla takich momentów warto być w Dour.

Gitarowe granie różnej maści jest zawsze obecne w Dour, choć jest go jakby trochę mniej z każdym kolejnym rokiem. Jednak króluje na dużych scenach, gdzie bawić się może kilkanaście tysięcy osób. Nasza delegacja zazwyczaj zagląda na nie sporadycznie. Ale dla Faith No More trzeba zrobić wyjątek. Panowie zagrali w czwartek na The Last Arena, największej scenie w Dour, półtoragodzinny, świetny koncert. Może nie wybitny pod kątem scenicznej ekspresji, ale świetny, przekrojowy set i wykonawczy luz wystarczyły. Poza tym, pierwszy dzień był raczej rozgrzewkowy. Intrygująco zapowiadał się koncert Wovenhand & Muzsikas, na którym genialny na żywo zespół Davida Eugene Edwardsa wystąpić miał razem z węgierskimi muzykami folkowymi. Niestety muzyka obu formacji raczej przeplatała się, niż tworzyła wspólną całość, więc było po prostu ok. Wcześniej zobaczyliśmy też Baroness.

Bardzo dobre koncerty drugiego dnia zagrali The Antlers i Black Heart Procession (w pełnym składzie), nieco mniej przekonywujący byli Serena Maneesh (ciut monotonny występ) i Memoryhouse (trochę muszą się otrzaskać). W piątek na Red Frequency wystąpił też Gwar. Ostateczna metalowa przebieranka, zarzynanie Hitlera, papieża, policjanta i innych postaci na scenie. Tego nie da się słuchać. To trzeba zobaczyć – zapraszamy więc do galerii poniżej.

Sobotę genialne otworzyli Fucked Up. Nie spodziewałem się, że organizatorzy każą im grać o 15.25, jednak Damian Abraham zamienił tę porę w atut. Po pierwszym kawałku ruszył w publiczność i spędził tam cały koncert – nosząc ludzi na barana, robiąc sobie z nimi zdjęcia, boksując się z mikrofonem. Może był to najlepszy, na pewno najzabawniejszy ich koncert, jaki widziałem. W sobotę zobaczyliśmy też świetny koncert Chokebore, kolejnego reaktywowanego zespołu z lat 90-tych. Brzmieli i grali doskonale, tylko wolne kawałki mogliby wyciąć z koncertowego repertuaru, gdyż siada przy nich napięcie. Po Chokebore bardzo dobre koncerty na tej samej scenie (w namiocie) dali Black Mountain i Spoon. W czasie koncertu Spoon mogliśmy zobaczyć na scenie jedną z osobowości Dour – stałego bywalca festiwalu, który ubrany od lat w koszulkę kolarskiego mistrza świata wpisał się już w jego krajobraz. Wskoczył on na scenę w trakcie koncertu Spoon i z aprobatą zespołu wykonał gitarową solówkę na kiju. A propos, w Dour odbyły się jednego wieczora belgijskie eliminacje do Air Guitar Contest. Atrakcją soboty był też koncert Os Mutantes, którzy po czterdziestu latach od głośnej debiutanckiej płyty nie przebili jej innowacyjności, ale są ciągle świetni na żywo.

W niedzielę znowu należało wstać wcześnie, gdyż o 14 grali Shining. Ich koncert był bardziej metalowy-progresywny niż na Off. Chwilę po nich zagrało Moon Duo. Cieszę się, że byłem na ich koncercie, ale jednak chciałbym go przeżyć raz jeszcze w klubie, a nie o 14. Zajrzeliśmy też na główną scenę zobaczyć, jak w słońcu praży się Melissa aur der Maur. Atrakcji muzycznych jakby mniej. Wieczorem zagrał Devendra Banhart i jego The Grogs. Panowie zagrali w barowo-koktajlowym stylu ostatniej płyty Banharta. Wiało nudą. Dużo ciekawiej było na koncercie The Sonics, leciwych, ale energicznych patronów punk’n’rolla.
Oczywiście nie wszystko da się zobaczyć – żałujemy przegapienia Harvestman, czyli solowego projektu Steve’a von Till z Neurosis, świadomie odpuściliśmy Monotonix, The Subways czy The Raveonettes.

Zanim przejdziemy do rozrywkowego grania, dwa zdania o zespole wymykającym się klasyfikacjom – Tinariwen. W niedzielę, w popołudniowym skwarze, zagrali wspaniały, hipnotyczny koncert. Naprawdę wyjątkowy.

Dour z roku na rok staje się coraz bardziej rozrywkowym festiwalem. Wasi korespondenci trochę idą pod prąd tej tendencji wybierając koncerty i żałują, że awangardowy sznyt w Dour obumarł (oby przejściowo). Jednak ten trend jest widoczny.Na szczęście, często jest to rozrywka wysokiej próby. W Dour zobaczyliśmy choćby Buraka Som Sistema (perkusja live dobrze im robi), rewelacyjne Balkan Beat Box, porywające Hypnotic Brass Ensemble, kiczowate The Very Best, Little Dragon.

Kompletną klapą okazała się za to Uffie. Liczyliśmy na melanż ostateczny, kiczowaty bauns, wszechobecny audiotune, tipsy i brokat. Zamiast tego była nuda, smęty i nieudaczna wokalistka.

Jak zwykle mocna była oferta hip-hopowa, z której zobaczyliśmy niestety tylko świetne Antipop Consortium. Festiwal to sztuka wyboru. Umknęło więc De La Soul z zespołem instrumentalistów, Pete Rock, Breakestra z Chali 2na (tym z Jurassic 5) i Crown City Rockers. Ciekawy, choć trochę przewidywalny był Wax Tailor z zespołem, Deadelus zbyt szybko przeszedł w imprezę, a DJ Kentaro grał jednak ciut za późno.

Tym sposobem dostaliśmy się do didżejów i innych elektroników, który z roku na rok w Dour coraz więcej. Poza genialnym audiowizualnym setem Chrisa Cunninghama zabrakło jednak w tym roku prawdziwych olśnień. Simian Mobile Disco więcej skakali wokół swoich urządzeń niż modyfikowali muzykę, dubstepowcy (Benga, Skream) zagrali gwiazdorsko, a zawodnicy typu Shameboy i Calvin Harris naszym zdaniem marnowali czas i energię słuchaczy na największych scenach. Umknął Starkey, a szkoda. Ekstremalną elektronikę zaserwowali Bong-ra (na plus) i Drumcorps, któremu jednak coś się pomyliło i grał na gitarze, czego nie potrafi. Jak zwykle obłędne szoł dał bywalec Dour, Otto von Schirach. Doskonale zagrał Moderat. Do Dour powrócili też Carl Craig i Dave Clarke – ale już ich tam widzieliśmy, więc odpuściliśmy.

Dour Festival pozostaje imprezę unikatową w na europejską skalę – nie ma drugiego tak dużego festiwalu równomiernie rozkładającego akcenty między różne gatunki muzyki. Jednak o ile kilka lat temu był najciekawszym festiwalem kontynentu, bo imprezowy sznyt łączył z awangardowym zacięciem, to teraz trochę rozczarowuje. Impreza wychodzi na pierwszy plan, a ryzyko artystyczne schodzi na drugi. Lecz podobne wrażenie mieliśmy dwa lata temu, a ubiegłoroczny Dour był rewelacyjny i bezkompromisowy. Jednak to nasza perspektywa. Dour nie przypadkiem ściągnął ponad trzydzieści tysięcy ludzi każdego dnia – jeśli poszukujecie festu z najwyższej próby elektroniką, taneczną i imprezową muzyką o każdej porze dnia i nocy, to może być fest dla Was, choć przedstawiamy go trochę inaczej. Nie pozostaje nic innego, niż sprawdzić za rok.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Atari Teenage Riot [fot. Piotr Lewandowski]
Atari Teenage Riot [fot. Piotr Lewandowski]
Atari Teenage Riot [fot. Piotr Lewandowski]
Atari Teenage Riot [fot. Piotr Lewandowski]
Atari Teenage Riot [fot. Piotr Lewandowski]
Atari Teenage Riot [fot. Piotr Lewandowski]
Faith No More [fot. Piotr Lewandowski]
Faith No More [fot. Piotr Lewandowski]
Faith No More [fot. Piotr Lewandowski]
Faith No More [fot. Piotr Lewandowski]
Faith No More [fot. Piotr Lewandowski]
Faith No More [fot. Piotr Lewandowski]
Gwar [fot. Piotr Lewandowski]
Gwar [fot. Piotr Lewandowski]
Gwar [fot. Piotr Lewandowski]
Gwar [fot. Piotr Lewandowski]
Fucked Up [fot. Piotr Lewandowski]
Fucked Up [fot. Piotr Lewandowski]
Fucked Up [fot. Piotr Lewandowski]
Fucked Up [fot. Piotr Lewandowski]
Fucked Up [fot. Piotr Lewandowski]
Tinariwen [fot. Piotr Lewandowski]
Tinariwen [fot. Piotr Lewandowski]
Tinariwen [fot. Piotr Lewandowski]
Tinariwen [fot. Piotr Lewandowski]
Tinariwen [fot. Piotr Lewandowski]
Chokebore [fot. Piotr Lewandowski]
Chokebore [fot. Piotr Lewandowski]
Chokebore [fot. Piotr Lewandowski]
Chokebore [fot. Piotr Lewandowski]
Spoon [fot. Piotr Lewandowski]
Spoon [fot. Piotr Lewandowski]
Spoon [fot. Piotr Lewandowski]
The Antlers [fot. Piotr Lewandowski]
The Antlers [fot. Piotr Lewandowski]
The Antlers [fot. Piotr Lewandowski]
Wovenhand & Muzsikas [fot. Piotr Lewandowski]
Wovenhand & Muzsikas [fot. Piotr Lewandowski]
Wovenhand & Muzsikas [fot. Piotr Lewandowski]
Dour Festival 2010 [fot. Piotr Lewandowski]
Shining [fot. Piotr Lewandowski]
Shining [fot. Piotr Lewandowski]
Shining [fot. Piotr Lewandowski]
Shining [fot. Piotr Lewandowski]
Shining [fot. Piotr Lewandowski]
Moon Duo [fot. Piotr Lewandowski]
Moon Duo [fot. Piotr Lewandowski]
Black Heart Procession [fot. Piotr Lewandowski]
Black Heart Procession [fot. Piotr Lewandowski]
Serena Maneesh [fot. Piotr Lewandowski]
Serena Maneesh [fot. Piotr Lewandowski]
Memoryhouse [fot. Piotr Lewandowski]
Memoryhouse [fot. Piotr Lewandowski]
Black Mountain [fot. Piotr Lewandowski]
Black Mountain [fot. Piotr Lewandowski]
Black Mountain [fot. Piotr Lewandowski]
Devendra Banhart [fot. Piotr Lewandowski]
Devendra Banhart [fot. Piotr Lewandowski]
Os Mutantes [fot. Piotr Lewandowski]
Os Mutantes [fot. Piotr Lewandowski]
Os Mutantes [fot. Piotr Lewandowski]
The Sonics [fot. Piotr Lewandowski]
The Sonics [fot. Piotr Lewandowski]
Melissa Auf Der Maur [fot. Piotr Lewandowski]
Baroness [fot. Piotr Lewandowski]
Baroness [fot. Piotr Lewandowski]
Dour Festival 2010 [fot. Piotr Lewandowski]
Anti-Pop Consortium [fot. Piotr Lewandowski]
Anti-Pop Consortium [fot. Piotr Lewandowski]
Anti-Pop Consortium [fot. Piotr Lewandowski]
Hypnotic Brass Ensemble [fot. Piotr Lewandowski]
Hypnotic Brass Ensemble [fot. Piotr Lewandowski]
Balkan Beat Box [fot. Piotr Lewandowski]
Balkan Beat Box [fot. Piotr Lewandowski]
Balkan Beat Box [fot. Piotr Lewandowski]
Buraka Som Sistema [fot. Piotr Lewandowski]
Buraka Som Sistema [fot. Piotr Lewandowski]
Buraka Som Sistema [fot. Piotr Lewandowski]
The Very Best [fot. Piotr Lewandowski]
The Very Best [fot. Piotr Lewandowski]
The Very Best [fot. Piotr Lewandowski]
Little Dragon [fot. Piotr Lewandowski]
Little Dragon [fot. Piotr Lewandowski]
Deadelus [fot. Piotr Lewandowski]
Deadelus [fot. Piotr Lewandowski]
Dan Le Sac vs. Scroobius Pip [fot. Piotr Lewandowski]
Dan Le Sac vs. Scroobius Pip [fot. Piotr Lewandowski]
Wax Tailor [fot. Piotr Lewandowski]
Wax Tailor [fot. Piotr Lewandowski]
Uffie [fot. Piotr Lewandowski]
Uffie [fot. Piotr Lewandowski]
Chris Cunningham [fot. Piotr Lewandowski]
Otto von Schirach [fot. Piotr Lewandowski]
Drumcorps [fot. Piotr Lewandowski]
Simian Mobile Disco [fot. Piotr Lewandowski]
Simian Mobile Disco [fot. Piotr Lewandowski]