polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ENTEROUT TRIO Pink Ivory

ENTEROUT TRIO
Pink Ivory

Debiutancki album Enterout Trio (klarnecista Piotra Mełech, perkusista Sebastian Grzesiak i wiolonczelista Adama Wróblewski), to ciekawe otwarcie dla tego zespołu. Pierwsza połowa płyty zarejestrowana została w studio, druga live w poznańskim Dragonie. Jazz jest głównym wyznacznikiem stylistycznym, ale na „Pink Ivory” odnajdujemy odwołania do muzyki współczesnej, improwizowanej (choćby w sonorystycznych pasażach). Klarnet kilkukrotnie sięga po tematy z muzyki żydowskiej, wiolonczela czasem zastępuje funkcjonalnie kontrabas, a innym razem odpływa w elektrycznych zwarciach. Ta dość zróżnicowana i szeroka tablica pierwiastków składowych Enterout Trio nie jest pustym gestem – panowie odnajdują się zarówno w mocnych, elektrycznych pasażach, jaki i w momentach abstrakcyjnych, czy lirycznych. Najlepsze utwory, jak otwierający album Terminus, umiejętnie łączą to wszystko w mieniącym się tyglu. Jest dobrze i wiarygodnie. Jednak mam z tą płytą pewien problem – jest zbyt przejrzysta. W szczególności, interakcja między klarnetem a wiolonczelą oraz pewna maniera konstrukcyjna, wręcz wykonawcza, przywodzą na myśl Kena Vandermarka i Freda Lonberga-Holm. A ci dżentelmeni są stety/niestety w innej lidze. „Pink Ivory” to udany debiut, ale mam nadzieję, że Enterout Trio swoją kolejną wypowiedzią zbiją mnie z pantałyku. Potencjał jest.

[Piotr Lewandowski]