polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Little Women, Pasimito
Hipnoza | Katowice | 06.05.10

Jazz Club Hipnoza nie zwalnia tempa i, zgodnie z tradycją, na festiwal Jazz i okolice zaprasza artystów najwyższej klasy, muzyków poszukujących nowego języka, nowych form wyrazu muzyki improwizowanej (i okolic, często bardzo odległych). Przed nami koncerty grupy Karbido występującej z ukraińskim pisarzem i poetą Jurijem Andruchowyczem, Marc Copland Trio oraz występy grupy jednego z najbardziej wpływowych gitarzystów jazzowych: Johna Scofielda. Za nami prezentacje możliwości live grupy Stevena Bernsteina i jego Sex Mob, Ravi Coltrane Quartet oraz nowojorskiego kwartetu Little Women.

Ci ostatni wydają się na dzień dzisiejszy być grupą najbardziej kreatywną, progresywną (w zwyczajowym znaczeniu tego słowa), twórczą, najbardziej wychodzącą poza jazzowy schemat tematów i improwizacji. Supportujące pochodzącą z Brooklynu grupę Pasimito z Tychów to kwintet, na który warto zwrócić uwagę. Od kilku lat podążają swoją ścieżką już nawet nie okolic jazzu, a okolic muzyki improwizowanej, inspirującej się muzyką etniczną, rockiem progresywnym (jego niezwulgaryzowaną odmianą z projektami Roberta Frippa na czele) i ambientem. Kilka lat temu występowali z saksofonistą i klarnecistą Michałem Sosną (Sensorry, MorF, Porno-chick) i specem od przetwarzania i modulacji dźwięku, syntezatorów, brzmień elektronicznych Kubą Łuką (MorF, Por-no-chic ensemble), znanym w świecie muzyki elektronicznej jako Blare for A. W tej chwili w ich miejsce pojawili się coraz bardziej rozwijający skrzydła i otwierający się na bardziej awangardową muzykę absolwent Wydziału Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, saksofonista Patryk Zdebik i skrzypaczka Kasia Sprawka. Składu dopełniają założyciele grupy: perkusista Przemek Lechowicz, gitarzysta i laptopowiec Daniel Pazdyka oraz gitarzysta basowy i kontrabasista Jacek Stobiecki.
Po rozpadzie poprzedniego składu podchodziłem do występu tyskiego kwintetu z pewnymi obawami, wydawało się, że brzmienia Michała Sosny i charakterystycznych klików i przestrzeni dźwiękowych (soundscapes) kreowanych przez Blare for A nie da się niczym zastąpić. Okazało się jednak, że znany z bardziej tradycyjnych składów jazzowych Patryk Zdebik rozwija się, poszerza zainteresowania, a jego minimalistyczna gra idealnie wpisuje się w koncepcję muzyki Pasimito. Kasia Sprawka z kolei wniosła do grupy kolejny instrument harmoniczny, ciekawe przestrzenie, nową jakość. Oscylująca wokół funku i muzyki improwizowanej (basista gra m. in techniką klangu) gra sekcji rytmicznej nadal nie zawodzi i jest podstawą muzyki Pasimito, jej budulcem, przestrzenią rozległą, ale bezpieczną, pewną. Gitarzysta tworzy swe charakterystyczne brzmienie za pomocą gitary i multum efektów oraz laptopa. Nowy skład sprawdził się w wersji koncertowej, co każe patrzeć z optymizmem na przyszłość zespołu. Jeśli jeszcze nie znacie tej grupy, sprawdźcie koniecznie ich profil MySpace, gdzie znajdziecie m.in. odnośnik do nagrań najnowszej płyty Pasimito pt. Rumi – z tekstami najwybitniejszego sufickiego poety wykonywanymi przez Adama Celińskiego.

Koncert gwiazdy wieczoru był krótki (ok. godziny), ale konkretny. Nie mam wątpliwości, że saksofoniści Travis Laplante i Darius Jones oraz gitarzysta Andrew Smiley i perkusista Jason Nazary są w tej chwili w światowej czołówce poszukującej muzyki improwizowanej. Jeśli Portico Quartet jest zjawiskiem w sferze muzyki delikatnej, efemerycznej, harmonicznej, Little Women są objawieniem leżącym na przeciwległym biegunie brzmień: muzyki dzikiej, energetycznej, szalonej, wychodzącej z trzewi.
Zasadniczo koncert Little Women polegał na przejściach pomiędzy sferami rozległych, przestrzennych brzmień, granych na saksofonach drone'ów - dętym, sonicznym unisono do dzikiej, głośnej orgii hałasu kreowanej z pomocą riffów gitarowych i galopadzie perkusji w sposób bliski muzyce noise, punk czy no wave. Przedstawiony schemat był powtarzany: najpierw poszukiwanie nastroju, budowanie napięcia i wybuch emocji, co nie znaczy, że było nudno – każdy obieg tej formy prezentacje muzyki wprowadzał innowacje. Kilka razy w trakcie koncertu kompozycję prowadzili Andrew Smiley i Jason Nazary, przenosząc ciężar kompozycji ze sfer atmosferycznych w przestrzenie sonorystyczne. Całość zakończyła się rozkręcaniem ustników i wrzaskami do tub saksofonów, co prezentuje fotorelacja – totalne szaleństwo!
Co ważne – muzycy kwartetu są wykształconymi jazzmanami, przez lata grali standardy, zatem ich koncepcja gry nie jest fanaberią czy chwilowym kaprysem, a przemyślaną strategią, pomysłem na muzykę, ewolucją brzmienia. Po kilku fragmentach dostępnych w internecie muzyka Little Women może się kojarzyć z pochodzącym również z Nowego Jorku The Hub (obecnie w składzie Dariusem Jonesem) czy włoskim Squartet, jednak to nie do końca ta sama bajka. Wymienione grupy grają hardcore i punk, korzystając z instrumentarium i metod jazzowych, Little Women to organiczny, nowoczesny, spójny jazz, który przetrawił shoegaze'ową, noise-rockową i awangardową tradycję w świadomy sposób. Kwartet wydał właśnie płytę Throat, zdobywa coraz większą popularność, na szczęście dzięki organizatorom festiwalu Jazz i okolice mieliśmy okazję usłyszeć na żywo kolejny nowy, świeży zespół, zanim stał się przebrzmiała gwiazdą. Dzięki takim koncertom Jazz Club Hipnoza podtrzymuje swoją pozycję istotnego punktu na mapie muzyki świata.

[zdjęcia: Łukasz Folda]

Pasimito [fot. Łukasz Folda]
Pasimito [fot. Łukasz Folda]
Pasimito [fot. Łukasz Folda]
Pasimito [fot. Łukasz Folda]
Pasimito [fot. Łukasz Folda]
Pasimito [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]
Little Women [fot. Łukasz Folda]