



Portico Quartet to już niemal gwiazdy - nominacja debiutanckiej płyty do Mercury Music Prize nie zdarza się codziennie. Zespół używa standardowego instrumentarium jazzowego: sopranowego i altowego saksofonu, kontrabasu, perkusji, perkusjonaliów oraz stworzonego przed dekadą instrumentu perkusyjnego zwanego Hang, ale czy gra jazz?
Portico Quartet to nie tylko Hang, każdy z instrumentów jest równouprawniony w ich muzyce, każdy muzyk wnosi spory wkład w kompozycje zespołu. Niewątpliwie brzmienie idiofonu, będącego (w przybliżeniu) skrzyżowaniem wibrafonu i bębnów nadaje kolorytu kompozycjom kwartetu, jednak Hang jest tym dla Portico, czym saksofon w składzie rockowym - nie jest to typowy dla tego gatunku instrument, ale jest równoprawny z kontrabasem, saksofonami i perkusją.
Koncert w klubie Hipnoza miał w sobie lekkość muzyki jazzowej, a jednocześnie wydawało się, że były to zwarte formy. Delikatna treść i zamknięta kompozycja, dopuszczająca minimalne elementy improwizowane. Solidne jądro i delikatna powłoka. Ciastko z dziurką. Jajko z niespodzianką.
Najwidoczniej, improwizacja ma miejsce w muzyce Portico Quartet, gdy komponują, niekoniecznie - podczas koncertu z publicznością. Zadeklarowali chęć rychłego powrotu do Polski. Pytanie: czy chodzić na ich koncerty i kupować płyty? - jest retoryczne.
[zdjęcia: Łukasz Folda]