polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Kings of Convenience Declaration of Dependence

Kings of Convenience
Declaration of Dependence

Przeszło pięć lat przyszło nam czekać na następcę fenomenalnego “Riot on an Empty Street”. Trzeci krążek duety Kings of Convenience udowadnia, że było warto bowiem dostajemy dzieło, które nie tylko dorównuje poprzednikowi, ale nawet go przewyższa.

„Declaration of Dependence” pozbawiona jest jakichkolwiek brzmień instrumentów perkusyjnych, składają się na nią wyłącznie akustyczne gitary dwójki muzyków. Czasem Erlend Øye wystukuje rytm uderzając w pudło rezonansowe swojego instrumentu, a w tle pobrzmiewa bas i wiolonczela. Prostota, pomysłowość aranżacji, kameralny klimat i ciepło jakie płynie z trzynastu utworów najlepiej obrazuje chyba okładka płyty – zdjęcie z plaży w Meksyku, na której w 2007 roku muzycy zaczęli tworzyć ten materiał.

„Declaration of Dependence” nie tylko za pomocą nazwy ukazuje relację między dwójką muzyków pracujących w duecie. Intymność ich współpracy i tytułową zależność na płycie słychać, w czym niemały udział mają ich wokale występujące w pojedynkę lub połączone w finezyjny sposób. Doskonale potęgują brzmienie tej przytulnej i bardzo emocjonalnej muzyki.

Trzeci studyjny album Norwegów to wydawnictwo bardzo dojrzałe, zachwycające swoim klimatem, przemyślaną i dopracowaną formą. Niezwykle ważna jest tu także warstwa liryczna, obrazująca więź jaka istnieje między muzykami i zrozumienie, niezbędne przy tworzeniu dźwięków. „Declaration of Dependence” zachwyca od początku do końca na tyle, że opcja repeat po ostatnim utworze będzie się włączać niemal automatycznie.

[Jakub Knera]