polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Transvizualia 2009
gdynia | 08-18.10.2009

Trzecia edycja Festiwalu Transvizualia potwierdza, że formuła tej imprezy jest unikalna w skali kraju zarówno ze względu zarówno na jej interdyscyplinarność, też rozłożenie w czasie w ciągu kilkunastu dni w przeróżnych przestrzeniach Trójmiasta. Transvizualia przyciągają uwagę przede wszystkim składem muzycznym, jednak traktują tą część jako równomierny element programu w stosunku do innych wydarzeń – części wystawowej i filmowej.

Ta pierwsza podczas tegorocznej edycji była rozbudowana aż trzykrotnie w porównaniu do minionych edycji. Oprócz tradycyjnej wystawy konkursowej w Pomorskim Parku Naukowo-Tcehnologicznym – z mniejszą liczbą prac, ale o wiele bardziej treściwszych niż wcześniej, co uczyniło ją znacznie ciekawszą – uczestnicy festiwalu mogli także dwie inne. Do nich należała pierwsza indywidualna wystawa Thorstena Hallscheidta w Polsce, zatytułowana „Rekonstrukcje” oraz instalacja „Lightning Up Times” niemieckiego artysty Phillippa Geista. Geist inaugurował także festiwal przygotowując specjalny, multimedialny performance w którym na budynek PPNT w Gdyni rzutował wizualizacje połączone z muzyką pełną zgrzytów, noise’owych sprzężeń i ambientowych kolaży.

Cześć filmowa, trochę skromniejsza niż podczas poprzednich edycji, swoją kulminację miała 10 października w oryginalnej przestrzeni sopockiego arthotelu Lalala. Niecodziennie i pomysłowo urządzone przez trójmiejskich artystów pokoje, otworzyły swe progi i w ramach Nocy Teledysków odbyły się w nich projekcje teledysków takich twórców jak m.in. Spike Jonze, Chris Cunningham, Michel Gondry, Anton Corbijn i Jonathan Glazer. Uzupełnieniem programu filmowego był projekt Transcinema, w ramach którego projekcje filmów i teledysków odbywały się w różnych przestrzeniach miasta, które należało odnaleźć po otrzymaniu podczas festiwalu uprzednio wykonanej mapki z wyznaczonymi obiektami.

Nas jako redakcję magazynu muzycznego najbardziej interesował jednak program muzyczny na który złożyło się blisko 20 setów dj’skich i live-actów, w których artyści równie istotny nacisk kładli na część wizualną. Największe wrażenie zrobili twórcy, którzy w drugi weekend festiwalu zaprezentowali się w Pomorskim Parku Naukowo-Technolgicznym. Hexstatic, Various Production i Antistatic Family pokazali się jako artyści mający niezwykle ciekawą wizję spójnego audiowizualnego show, które oglądało się z zapartym tchem.

Absolutnym mistrzem łączenia obrazu z dźwiękiem okazał się ten w pierwszy, który w pojedynkę miksował urywki filmów idealnie zscynchronizowane z dźwiękiem - fragmenty „Muppet Show” z postaciami śpiewającymi teksty do piosenek, filmy z beatboxerami czy powycinane fragmenty urządzeń codziennego użytku (np. samochodów), których odgłosy były układane w melodyczne kompozycje. Warto zaznaczyć, że przestrzeń PPNT po raz pierwszy tak bardzo przearanżowano na miejsce koncertowe. Imponujące ogromne ekrany za sceną i diody zmieniające kolory podczas występów potęgowały odbiór odbywających się tam multimedialnych widowisk.

Do najbardziej udanych występów na żywo należy bez wątpienia zaliczyć jednoosobowe show Felixa Kubina, który w otoczeniu syntezatorów tańczył i zaprezentował dawkę tanecznej muzyki z masą wstawek, w których co rusz zmieniał rytm tworząc na zmianę eksperymentalne melodie lub piosenkowe formy.

Nie można zapomnieć o setach DJ Krusha i Bibio w sopockiej Versalce, wśród których lepiej wypadł ten drugi jeśli chodzi o potencjał taneczny. Krush natomiast stworzył muzyczne misterium oparte na triphopowych, mrocznych dźwiękach, które zachwycało swoją przemyślaną koncepcją i niebanalnie wykreowanym klimatem.

Swoją część miała również reprezentacja polska, która wystąpiła w klubie Ucho. Paristetris, jeden z najciekawszych aktualnie składów koncertowych zachwycili swoim muzycznym ograniem, szaleńczymi wizerunkiem i zabawą dźwiękami z tak różnych stylistyk, że wydawałoby się aż niemożliwych do połączenia. To zespół, w którym każdy muzyk przyciągał uwagę, jednak ta najbardziej koncentrowała się na osobie Candelarii Saenz Valiente, która niesamowicie śpiewała, ale także tańczyła w swoim niecodziennym i kolorowym stroju. Brawa za ciekawy występ należą się też trójmiejskiemu muzykowi, Mananasoko. Pod tym pseudonimem ukrywa się Maciej Wójnicki, który generuje muzykę łącząc partie zloopowanych skrzypiec z eksperymentalną elektroniką lub ambientowymi wstawkami tworząc iście mistyczne i wciągające muzyczne przedstawienie.

Najciekawiej wypadła seria live-setów w gdańskim klubie Parlament, wieńczących imprezę. Absolutnie zaskoczył duet Mount Kimbie występujący z gościnnym udziałem Jamesa Blake’a. Ich set łączący muzykę ambientową z elementami minimalu i idm mimo, że spokojniejszy niż pozostałe brzmiał nie tylko świeżo, ale przyciągał uwagę interesującą formą wykonania z „żywymi” instrumentami. Po nich na scenie pojawił się Boxcutter, grając rewelacyjną dawkę tanecznej muzyki łączącej eksperymentalną elektronikę z dubstepową, niezwykle żywiołową rytmiką. Podczas występu wspomagał się gitarą basową, co ciekawie uzupełniło jego występ.

Kulminacją imprezy był występ The Gaslamp Killera, kolegi po fachu takich twórców jak Flying Lotus, Hudson Mohawke, Daedelus czy Kode 9, współtworzących z nimi muzyczny kolektyw Brainfeeder. Amerykanin zaprezentował wybuchową taneczną mieszankę, którą z powodzeniem można porównać do setów jakie podczas tegorocznej edycji Festiwalu Nowa Muzyka zaprezentowali Ci dwaj pierwsi, śmiem nawet twierdzić, że była jeszcze lepsza. The Gaslamp Killer bawił się dźwiękami, miksował utwory o zgoła odmiennych stylistykach tworząc niesamowity set pełen połamanych i tanecznych bitów, który do zabawy na parkiecie nadawał się doskonale. Dwie godziny nie męczyły w ogóle i okazały się dobrym pokazem muzycznej erudycji Amerykanina.

Tegoroczne Transvizualia udowodniły, że kierunek, który wyznaczyły sobie już od pierwszej edycji jest nie tylko pomysłowy, ale czyni ten festiwal jednym z najciekawszych w Polsce pod względem interdyscyplinarności. Podczas tegorocznej edycji zbyt mało może było artystów prezentujących muzykę wymagającą skupienia i takich, którzy zachwycali by swoimi umiejętnościami podczas występów „na żywo”, a nie jedynie setów dj’skich.

Warto aby organizatorzy festiwalu nie skupiali się na ograniczonej liczbie kilku nurtów muzycznych, ale rozbudowali festiwal o wykonawców imających się rozmaitych form muzycznych, prezentujących różne perspektywy podejścia do muzyki elektronicznej. Podczas kolejnych edycji niezbędna festiwalowi jest także lepsza promocja imprezy w skali kraju, ponieważ na razie mówi się o nim zdecydowanie mniej niż o takich festiwalach jak Free Form, Unsound czy Plateaux i nie istnieje jeszcze w świadomości polskiego słuchacza. Przy kilku poprawkach podczas kolejnych edycji ma jednak bez wątpienia szanse dorównać im pod względem atrakcyjności.

[zdjęcia: Jakub Knera]

DJ Krush [fot. Jakub Knera]
Various Production [fot. Jakub Knera]
Clark + Flat-E [fot. Jakub Knera]
Clark + Flat-E [fot. Jakub Knera]
Hexstatic [fot. Jakub Knera]
Daedelus [fot. Jakub Knera]
Felix Kubin [fot. Jakub Knera]
ParisTetris [fot. Jakub Knera]
DJ Krush [fot. Jakub Knera]
Mananasoko [fot. Jakub Knera]
Clark + Flat-E [fot. Jakub Knera]
Hexstatic [fot. Jakub Knera]
Daedelus [fot. Jakub Knera]
Hexstatic [fot. Jakub Knera]
DJ Krush [fot. Jakub Knera]
Bibio [fot. Jakub Knera]
ParisTetris [fot. Jakub Knera]
Mananasoko [fot. Jakub Knera]
Bibio [fot. Jakub Knera]