polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Dub Trio wywiad z Joe Tomino i DP Holmesem

Dub Trio
wywiad z Joe Tomino i DP Holmesem

Joe Tomino, perkusista Dub Trio, na koncercie, po którym odbył się ten wywiad, miał na sobie tshirt z podobizną Krzysztofa Pendereckiego. Moje zdumienie było równie wielkie jak jego, gdy rozpoznałem kompozytora. Ponoć w Stanach nigdy coś takiego go nie spotkało. Niekonwencjonalny początek rozmowy z niekonwencjonalnym zespołem, który jak nikt łączy dubową pulsację i gitarowy. Zapraszamy do lektury wywiadu z Joe i DP Holmesem, gitarzystą Dub Trio.
 
Moim zdaniem Wasza muzyka jest stworzona do grania na żywo, wtedy osiąga pełnię wyrazu. Jaka wygląda w Waszym przypadku relacja między nagrywaniem w studio, a graniem na żywo?

[Joe] W naszej muzyce jest dużo interakcji, dużo improwizacji wewnątrz struktury dubu, który jest podstawą wszystkiego, co gramy. Dlatego gdy gramy na żywo, każdego wieczora jest inaczej. Koncerty to niezła zabawa, bo każde miasto, festiwal, występ będą inne od poprzednich. W studio staramy się wykorzystać tę sytuację, ponieważ nagrywamy tak rzadko. Wchodzimy do studia powiedzmy raz w roku. Wtedy staramy się tam pracować i nie grać koncertów. Wydaliśmy już koncertowy album, ludzie przychodzą na koncerty i doświadczają ich, dlatego gdy wchodzimy do studia, ściśle się trzymamy studyjnych reguł. Staramy się całkowicie wykorzystać potencjał pracy w studio. Granie na żywo to jakby odtwarzanie obrazu przebywania w studiu, ale za każdym razem inaczej.

Mam wrażenie, że musicie być bardzo precyzyjni grając na żywo. Struktura Waszej muzyki wymaga uwagi. Z drugiej strony dub kojarzy mi się z bardzo luźnym podejściem do muzyki, z cierpliwością i brakiem pośpiechu. Jak udaje Wam się wyważyć te dwie kwestie?

[DP] Dążymy do dubu, ale w inny sposób niż reggae czy tradycyjny dub. Nakładamy na dub zupełnie inne stylistyki. Precyzja wypływa z tego, co ma na nas wpływ – lubimy grać metal, lubimy punk-rocka, masę innych rzeczy. Ale domieszkę dubu mamy we wszystkim, co robimy.

Jacy są Wasi ulubieni dubowi artyści?

[DP] King Tubby.

[Joe] Prince Jammy.

[DP] Scientist. To chyba te trzy klasyki, do których zawsze wracamy.

[Joe] Lubię starsze rzeczy, jak Lee „Scratch” Perry, The Black Ark Studio, lubię wczesnego Philipa Smarta. Myślę, że jako zespół, nie śledzimy sceny dubowej zbyt uważnie odkąd stała się w dużej mierze elektroniczna. Bardziej doceniamy wczesne lata 70te, klasyczne taśmy, analogi i to są nasze ulubione motywy. Stary, ciężki, brudny i surowy dub.

[DP] W taki też sposób łączymy dub z naszym rockowym brzmieniem, tak by wszystko było ciężkie, surowe, twarde.

Uproszczając, połączenie punk-rocka i hard-core z reggae i dubem zapoczątkowali Bad Brains. Jednak u nich było to raczej granie punka i hard-core na zmianę z dubem. U Was wszystko dzieje się równocześnie w jednym utworze. Punktem wyjścia są dla Was ciężkie, gitarowe elementy czy dubowy puls?

[Joe] Do każdego utworu podchodzimy inaczej. Nie mamy ścisłej recepty na pisanie kawałków. Czasami ktoś wychodzi z rytmem i piosenka robi się bardziej dubowa, a czasami pojawia się pomysł, by zagrać dany temat trochę ciężej i efekt końcowy jest zupełnie inny od pierwotnego. Ale zawsze komponujemy razem. Czasami ktoś zapoda riff lub pomysł, a potem już pracujemy wspólnie.

Nie macie tekstów w piosenkach, ale za to tytuły albumów – „Cool Out And Coexist”, „New Heavy”, „Another Sound Is Dying” – mają wyraziste znaczenie. Podoba mi się ta strategia.

[DP] Dzięki, staramy się.

[Joe] Brak tekstów sprawia, że właśnie przez tytuły piosenek i albumów chcemy przekazać jak najwięcej. Co wydaje mi się w miarę pojemne, bo ludzie mogą zinterpretować muzykę po swojemu, niezależnie od tytułu piosenki. W tym sensie nasza muzyka jest naprawdę otwarta.

Ostatnie dwie Wasze płyty niejako opisują brzmienie. Jakie więc było „New Heavy”, a co definiuje „Another Sound Is Dying”?

[DP] Na „New Heavy” miałem wrażenie, że bardziej skłaniamy się ku cięższym brzmieniom, rockowemu graniu. Równocześnie nakładaliśmy na to naprawdę ciężki dub. New Heavy było ciężkie zarówno rockowym jak i dubowym sensie, było oparte na współistnieniu tych dwóch stylów.

[Joe] Na ich konfrontacji.

[DP] Tak, na zestawieniu dwóch ciężarów. A na „Another Sound Is Dying”...

[Joe] Wiesz, nie chcę nic narzucać nikomu, kto ma własne pomysły na znaczenie tej muzyki. Dobrze jest zostawić tę kwestię otwartą. Ale jeśli znasz Tenor Saw, starego jamajskiego artystę, możesz posłuchać jego piosenek i sprawdzić, czy da się go połączyć z tytułem ostatniej płyty Dub Trio.

Tytuł jest zaczerpnięty z jego tekstów?

[Joe] Raczej chodzi o odniesienie. Ale nie chcę mówić o tym, co ten tytuł tak naprawdę znaczy dla nas, ponieważ może on mieć zupełnie inne znaczenie dla kogoś innego. W tym tkwi całe piękno. Żadnych tekstów, zupełnie wolna interpretacja dla słuchaczy i dla zespołu.

Ok., ale gdy pojawia się u Was wokalista, to od razu jest to Mike Patton. Możecie powiedzieć kilka słów o współpracy z Mike’em?

[Joe] Gdy nagrywaliśmy pierwszą piosenkę – We’re Not Alone – to było bardzo proste, naprawdę łatwe i naturalne. Mike był pierwszym wokalistą w Dub Trio. Napisał teksty do obu kawałków, a my muzykę. Więc to był proces oparty na współpracy, w której każdy miał swoją część do napisania. W obu przypadkach wysłaliśmy sobie materiał mailem.

To chyba częsty sposób pracy Pattona.

[DP] Tak, wysyłasz mu numer a on jest w stanie zrobić go w kilka dni.

[Joe] W ten sposób może ogarnąć siedem projektów na raz. Wiesz, zwłaszcza na nowej płycie to naprawdę miało sens. Jesteśmy w jego wytwórni, graliśmy w Peeping Tom, Mike sporo nas słucha i najwyraźniej miał pomysły na współpracę, więc czemu nie?

[DP] To typ kolesia, który nie ma żadnych ograniczeń w guście muzycznym i myślę, że my mamy podobnie. Gramy to co chcemy, kiedykolwiek i jakkolwiek chcemy. I on robi to samo, więc się dogadujemy. Wysyłamy mu piosenkę i może wyjść z niej taki czy inny kawałek, a on może zrobi z niej coś zupełnie innego.

Jednak w obu przypadkach na płycie pojawił się tylko jeden utwór. Nie chodzi Wam po głowie, żeby nagrywać kawałki z tekstami na większą skalę?

[Joe] Może kiedyś nagramy całą płytę z tekstami, może nawet z Pattonem, ale Dub Trio z założenia jest zespołem instrumentalnym. Jeślibyśmy nagrali powiedzmy pół albumu z tekstami, wtedy ludzie będą oczekiwać, że zagramy te kawałki na żywo. Jeśli więc Mike’a nie byłoby w pobliżu, nie zagralibyśmy wspólnej trasy, to nie bylibyśmy w stanie zagrać takich piosenek live. Nie chodzi więc o potrzebę tekstów, tylko o odrobinę smaku.

[DP] Mieliśmy frajdę robiąc właśnie dokładnie po jednym utworze z wokalem na płycie.

Stały się one czymś w rodzaju interludium.

[Joe] Dokładnie.

W przeszłości pracowaliście jako muzycy sesyjni z innymi artystami. Czy obecnie jesteście zaangażowani w jakieś projekty?

[DP] Od pewnego czasu jesteśmy ciągle w trasie, jesteśmy zbyt zajęci, by robić coś innego. Ale tego właśnie chcieliśmy zakładając Dub Trio...

[Joe] ...grać naszą muzykę, a nie kogokolwiek innego.
 
Jak dla mnie możecie już do grania sesyjnego nie wracać. Dzięki za rozmowę.

[Piotr Lewandowski]