polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MAX RICHTER 24 postcards in full color

MAX RICHTER
24 postcards in full color

Na swojej najnowszej płycie Max Richter koncentruje swoje pomysły wokół krótkich, trwających nieco ponad minutę mikrostruktur. Nierozwijające się kompozycje brzmią niczym ścieżka dźwiękowa do filmu - spokojne partie skrzypiec, pianino, czy wesoła zagrywka na gitarze akustycznej z towarzyszeniem głosów radiowych czy telewizyjnych nasuwają na myśl rozmaite obrazy. Całość brzmi niezwykle spokojnie i raczej kontemplacyjnie, mimo że przeważa tu odczucie wyrwania poszczególnych kompozycji z ich własnego kontekstu.

Bo 24 pocztówki nie tworzą spójnej całości - to połączone ze sobą fragmenty melodii, które rzadko kiedy mają ze sobą wiele wspólnego. Szybkie przejścia wpływają na dość niekorzystny odbiór tego krążka, wyrywają z wprowadzonego nastroju, rozpraszają i trudno odkryć czemu tak naprawdę ma to służyć. Gdy jeden utwór nie zdąży na dobre się rozwinąć, momentalnie urywa się, po czym rozpoczyna się następny. "24 postcards in full color" brzmią przez to nie jak ścieżka dźwiękowa, ale zaledwie jej zwiastun. A wszyscy wiemy jak takie wyglądają - musi być w nim możliwie jak najwięcej przedstwione jak najszybciej, aby zachęcić potencjalnego słuchacza do przesłuchania większej, rozbudowanej i atrakcyjniejszej formy, którą dostanie dopiero później. Ale takiej na najnowszym krążku Richtera nie uświadczymy.

[Jakub Knera]