polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Off Festival 2008
mysłowice | 08-10.08.2008

Off Festival z roku na rok staje się coraz większy i bardziej pewny siebie. Ubiegłoroczna, druga edycja pozwoliła zdyskontować sukces premierowej, potwierdzając, że dojrzeliśmy już w Polsce jako publiczność na tyle, by zaistniały festiwale muzyki spoza głównego obiegu, na których liczy się muzyka. Tegoroczny festiwal był konsekwentnie nieco większy, za sprawą dodatkowej sceny i w efekcie wyższej liczby występujących zespołów. Na szczęście nie poszedł za tym znaczny wzrost liczby uczestników, gdyż pojemność mysłowickiego parku Słupna jest dość ograniczona i bardzo dobrze, że festiwalem nadal można cieszyć się w dość komfortowych warunkach i bez ścisku.

Dzięki nowej scenie, pochłaniającej część polskich gitarowych bandów i te mniej znane zagraniczne, na scenach Głównej i Leśnej więcej miejsca zrobiło się dla „dużych” zespołów. Pod kątem zespołów zagranicznych, Off 2008 miał więcej rozmachu niż dwie poprzednie edycje razem wzięte. Of Montreal, Mogwai, Clinic, Caribou, Menomena, British Sea Power, James Chance, Iron and Wine, Max Tundra – to wykonawcy o niepodważalnej klasie, których udział w dużo większych zachodnioeuropejskich festiwalach bynajmniej nie przechodzi niezauważony. Co więcej, za wyjątkiem wtórnego i nudnego jak flaki z olejem Mogwai, zagraniczne „gwiazdy” spełniły pokładane w nich nadzieje. Zaskakiwane kameralnym otoczeniem festiwalu i ciepłym przyjęciem publiczności, zagrały koncerty, po których i wykonawcy, i słuchacze na pewno ucieszą się na myśl o powrocie do Polski.

Właśnie transowy i dynamiczny koncert Caribou, psychodeliczny performance Of Montreal oraz intymny, doskonały koncert Iron and Wine w Kościele Ewangelickim na zamknięcie festiwalu, okazały się jego najmocniejszymi momentami. Słowa uznania należą się również organizatorom za zaproszenia Jamesa Chance – postaci bądź co bądź legendarnej, a znacznej części festiwalowiczów wcześniej prawdopodobnie nieznanej. Nawet jeśli w gazecie, której nie jest wszystko jedno, określono go jako „wyginającego się białego Jamesa Browna”. Strach pomyśleć, jaki komentarz otrzymałaby Lydia Lunch…

W świetle większego kalibru i dobrej formy zespołów zagranicznych, martwi dość przeciętny poziom polskich wykonawców grających na otwartych scenach Offa. Absolutnie in plus wyróżniał się fantastyczny, magiczny koncert Lao Che, którzy notabene jako jedyni obok Dick4Dick wystąpili w Mysłowicach drugi rok z rzędu. Tym razem z nowym materiałem, z nową energią i w nocy, Lao Che zagrali porywająco. Natomiast Dick4Dick w dusznym i ciasnym namiocie Offensywy nie miał szans dorównać ubiegłorocznemu obłędnemu widowisku.

Świetnie zagrali też Waglewscy, z nieokiełznanym Marcinem Maseckim na klawiszach. Jak zwykle sprawdziła się niezawodna Baaba – w piknikowej atmosferze popołudnia grając jeszcze bardziej kpiarsko, niż z reguły. Doskonały koncert dało także trio Shofar, które wrażliwością swych freejazzowych reinterpretacji muzyki chasydzkiej mogło przecież nie najlepiej odnaleźć się w parkowym popołudniu. Jednak muzyka szczera i wysokiej próby broni się sama, zwłaszcza gdy pomogą jej skupieni słuchacze.

W dużym kontraście do powyższego stoi natomiast koncert, który miał być jednym z wydarzeń imprezy, a na pewno jej najgłębszym ukłonem w stronę sztuki wysokiej. Mowa o Lutosphere, które zawiodło. Jasne, że ekstremalne oberwanie chmury zdemontowało drugą część koncertu, jednak od samego początku można było się zastanawiać, czy spotkaliśmy się tam podziwiać nowatorskie spojrzenie na muzykę Lutosławskiego, czy ego Leszka Możdżera…

Jak już powiedziano, nie mieliśmy w tym roku szczęścia do polskich grup na głównych scenach. Udział Śpiewającego Czesława jeszcze zrozumiem (choć na czym polega urok jego muzyki, już raczej nie) – to przebój sezonu i publiczność przyjęła go doskonale. Ale Izrael ’83 graniczył z autoparodią, a czy Homo Twist i Hey to naprawdę zespoły, które powinny zajmować zaszczytne miejsce na offowym, czyli (chyba) podejmującym ryzyko artystyczne, festiwalu?

W tym świetle naprawdę pierwszorzędnie wypadli Karpaty Magiczne wraz z Band of Endless Noise, grający w środku dnia dla nielicznej publiczności, oraz artyści występujący na scenie eksperymentalnej. Wyodrębnienie tej sceny to jeden z najlepszych ruchów organizatorów. Kompletnie pełna sala na koncercie Jacaszka, barwny występ Plazmatikon, doskonały koncert ciągle niedocenionego Polpo Motel, zdumiewająco duża liczba słuchaczy na Kammerflimmer Kollektief i zamykający fest Felix Kubin – ta scena ugościła szereg największych sukcesów Off 2008. Choć może nie najlepiej wyeksponowanych.

Off 2008 był naprawdę fajnym festiwalem. Stopniowo się rozwijającym, wypracowującym swoją formułę, której nieodłącznym elementem jest wyjście w miasto z akcjami towarzyszącymi. Czy jednak Off stał się, jak deklarowali organizatorzy już w broszurce rozdawanej uczestnikom, „bardziej konkretny”? Nie do końca, gdyż większej w tym roku atrakcyjności zespołów zagranicznych, towarzyszył pewien nieład i konwenans wśród wykonawców rodzimych. Off przebił się na powierzchnię dzięki podejmowaniu ryzyka. Trzymamy kciuki, żeby z tej strategii nie zrezygnowano.

[tekst: Piotr Lewandowski]

[zdjęcia: Aleksander Kobyłka, Piotr Lewandowski]

Of Montreal [fot. Piotr Lewandowski]
Of Montreal [fot. Piotr Lewandowski]
Caribou [fot. Aleksander Kobyłka]
Caribou [fot. Piotr Lewandowski]
Caribou [fot. Piotr Lewandowski]
Menomena [fot. Aleksander Kobyłka]
Menomena [fot. Piotr Lewandowski]
James Chance [fot. Piotr Lewandowski]
British Sea Power [fot. Aleksander Kobyłka]
Iron and Wine [fot. Piotr Lewandowski]
Iron and Wine [fot. Piotr Lewandowski]
Kammerflimmer Kollektief [fot. Aleksander Kobyłka]
Kammerflimmer Kollektief [fot. Aleksander Kobyłka]
Lao Che [fot. Aleksander Kobyłka]
Baaba [fot. Aleksander Kobyłka]
Lutosphere [fot. Piotr Lewandowski]
Lutosphere [fot. Piotr Lewandowski]
Waglewski Fisz Emade [fot. Aleksander Kobyłka]
Waglewski Fisz Emade [fot. Aleksander Kobyłka]
Shofar [fot. Piotr Lewandowski]
Shofar [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Polpo Motel [fot. Piotr Lewandowski]
Polpo Motel [fot. Piotr Lewandowski]
Czesław Śpiewa [fot. Aleksander Kobyłka]
Izrael [fot. Aleksander Kobyłka]