polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
GASOLINE The New Discipline

GASOLINE
The New Discipline

Na debiutanckiej płycie muzykom zespołu Gasoline udało się zręcznie ominąć wszystkie pułapki, w które wpadają młode zespoły tworzące w granicach - wytartego pojęciowo do granic - post-rocka. Przede wszystkim nie ma tu powtarzających się ze zbyt dużą częstotliwością zmian tempa, owocujących wieloma piosenkowymi formami wciśniętymi na siłę w jeden utwór. Nie uświadczymy też drażniących, niezwykle nachalnych i ogłuszających ścian dźwięku, które często w przypadku większości zespołów nie wnoszą absolutnie nic nowego. Nie wieje z tej płyty także cukierkowatością i wtórnością, pomysłami powtarzanymi przez niejedną grupę atakującą słuchaczy strumieniem gitarowych dźwięków. Ale żeby nie wyszło, że "The New Discipline" jest jedynie mniejszym złem, warto wymienić zdecydowane zalety tej płyty.
Do tych trzeba zaliczyć stopniowo budowany nastrój, który w zasadzie rzadko kiedy eksploduje z potężną rockowa ekspresją. Debiut Gasoline to bardzie muzyka tła z dźwiękowymi kolażami, które nie narzucają się słuchaczowi i nie męczą swoją kakofonią. Trio umiejętnie operuje ciepłą elektroniką, w przeważającej mierze rozwijając ją w spokojne kompozycje, na tle których wynurzają się delikatne zagrania na gitarze elektrycznej. Bo w muzyce Gasoline gitary pozostają właściwie w tyle, dość nietypowo jak na instrumentalny rock. W ucho rzuca się przede wszystkim harmonia konstruowana w oparciu o rytmicznie rozwijającą się linię basu, wzbogaconą o elektroniczne wstawki. Gitary zaznaczają swoją obecność bardzo subtelnie, czasem przetworzone, rozmyte czy brzmiąc wręcz ambientowo, uzupełniane od czasu do czasu przez pojawiające się gdzieniegdzie instrumenty klasyczne. Może debiut Gasoline nie jest osiągnięciem rewelacyjnym, ale z pewnością jest płytą na którą warto zwrócić uwagę, tym bardziej na polskim rynku i w obliczu mody na instrumentalne "łojenie" na gitarach, z którym "The New Discipline" zdecydowanie wygrywa.

[Jakub Knera]