polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THIRD DEGREE Punk Sugar

THIRD DEGREE
Punk Sugar

Wyobraźcie sobie wielki piec, do którego wrzucono surowość Napalm Death, odhumanizowanie Meathook Seed, prostotę Repulsion i brutalność Extreme Noise Terror. "Punk Sugar" to właśnie efekt takiego muzycznego keksu, na którym czasem można stracić ząb, a innym razem zapchać się rodzynkami. Third Degree to muzyczni cukiernicy, którzy swoje wypieki tworzą tylko w oparciu o sprawdzone, stare receptury. Choć te przepisy są jak najbardziej ogólnodostępne, to zdobycie składników wcale nie należy do najłatwiejszych. Nie wystarczy niechlujnie wymieszać grind, punk i death metal. Nie wystarczy także to wszystko podlać dobrą produkcją i miksem. Potrzeba dużo własnej inwencji i zaangażowania, bo w przepisach nie ma wcale określonych proporcji, w jakich należy dodawać poszczególne składniki. Gdyby Third Degree nie mieli doświadczenia, to pewnie "Punk Sugar" byłby zakalcem, o jakim nie śniło się nawet ciotce Ryszarda Ochudzkiego z "Rozmów kontrolowanych". A tak grupa z Warmii upichciła swój najnowszy album według najlepszych wzorców. Nie drażnią nawet miniaturowe wypełniacze ("Happiness", "Manipulation"), zamieszczone tu chyba tylko dla zasady. Jak dla mnie za dużo tu trochę punkowej rytmiki, ale całość przekazu wychodzi zespołowi jednak na plus. Na zakończenie czeka nas jeszcze niespodzianka w postaci "Quintessence", z którego śmieją się już pewnie twórcy "A Blaze In The Northern Sky". Ogólnie poprawnie, warto spróbować.

[Marc!n Ratyński]