polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Gong Gong wywiad z Jean-Christophe Baudouin'em

Gong Gong
wywiad z Jean-Christophe Baudouin'em

Niektóre zespoły wokół interesującego muzycznie występu potrafią stworzyć niesamowitą otoczkę. Francuskiej formacji Gong Gong wychodzi to doskonale. Ten duet, na scenie współpracujący z dwójką VJ'ów, tworzy niezwykłe audiowizualne spektakle. Ich muzyka to wypadkowa takich gatunków jak drum'n'bass, nu-jazz, rock, elektronika, momentami czerpiąca także z elementów folku, lecz Gong Gong wychodzą daleko poza ramy standardowego występu. Zespół wykorzystuje zarówno żywe instrumenty muzyczne, jak perkusję i gitary, ale też urządzenia elektroniczne, samplery i adaptery. Jednak prawdziwej mocy nabiera dopiero na koncertach. Na scenie wyrastają rusztowania z ekranami, na których wokół muzyków wyświetlane są animacje i wielobarwne obrazy. Doskonale współgrają one z muzyką, kreując unikatowe widowisko łączące muzykę współczesną z możliwościami multimediów. Gong Gong odwiedzili nasz kraj już po raz drugi, w ubiegłym roku uczestnicząc w Festiwalu Transvizualia. Z perkusistą formacji, Jean-Christophe Baudouin'em rozmawialiśmy w gdyńskim klubie Ucho przed koncertem w ramach Francophonic Festival.

Gracie tylko we dwójkę, a tworzycie tyle niesamowitych dźwięków - jak funkcjonujecie jako zespół? Co was inspiruje?

Hm, wpływ na to co robimy ma dużo rozmaitych dźwięków - przede wszystkim muzyka filmowa, bardzo lubimy jej słuchać, ale też muzyka współczesna: przede wszystkim elektronika, rock czy folk... W zasadzie słuchamy bardzo wielu gatunków muzycznych, z których wybieramy to, co się nam najbardziej podoba, co w jakiś sposób nas inspiruje i wpływa na to co robimy. Używamy instrumentów elektronicznych, ale także wykorzystujemy normalne, "żywe" instrumenty - chcemy stworzyć coś nowego, może innego, ale przede wszystkim świeżego i mam nadzieję, że też odrobinę pomysłowego.

Wasza muzyka jest bardzo eklektyczna, może mógłbyś wskazać jakieś konkretne zespoły których słuchasz, które Cię inspirują?

Tak, oczywiście. Słuchamy między innymi Tortoise czy UA, rzeczy tego typu, to w zasadzie te najważniejsze grupy. Potem - jak już mówiłem - mógłbym wymienić dużo zespołów grających muzykę elektroniczną. Słuchamy artystów z takich labeli jak m.in. Warp Records, Ninja Tune, Morr Music, muzykę elektroniczną z Niemiec...

A kojarzysz jakieś polskie zespoły? Pytam dlatego, ponieważ słuchając was nasuwają mi się skojarzenia z muzyką zespołu Skalpel, który pochodzi z naszego kraju...

Tak, Skalpel! Znam ich, bardzo mi się podoba ich muzyka.

A słyszałeś jeszcze coś innego?

Hm, nie bardzo... Znam jeszcze Fisza, tego rapera, ale to niestety wszystko. Znam chyba coś jeszcze, ale chyba zapomniałem nazwy tego zespołu...

Wasza muzyka jest niezwykle dynamiczna i energiczna. W zasadzie doskonale broni się już na samej płycie. Ale podczas koncertów tworzycie niesamowite wizualno-dźwiękowe show - oprócz muzyki powstają dodatkowo niezwykłe wizualizacje wyświetlane na różnych ekranach - skąd pomysł na taki rodzaj występów?

To wyniknęło przede wszystkim z naszych chęci stworzenia czegoś interesującego, ale też nowego i trochę innego od zwykłego występu na żywo. Wiele zespołów na każdym koncercie i na każdym festiwalu występuje z tym samym programem, który przecież po pewnym czasie może nudzić. W naszym zespole oprócz mnie i Thomasa (basisty formacji - przyp. red) są jeszcze dwie osoby, odpowiedzialne właśnie za wizualizacje - jedna jest vj'em, który je tworzy, a druga podczas występu instaluje na scenie kilka ekranów, na których wyświetlane są obrazy i animacje. Mamy nadzieje, że to się ludziom podoba.

Sama muzyka to za mało? Myślicie, że tylko muzyka już nie wystarczy, żeby przyciągnąć ludzi?

Może niekoniecznie działamy w taki sposób jak mówisz. Chcemy po prostu wymyślać coś nowego, w trochę inny sposób spojrzeć na muzykę i jakoś to urozmaicić. Tak, żeby nasz występ nie był tylko zwykłym koncertem, ale by było w nim coś co jeszcze bardziej przyciąga słuchaczy.

Wasza muzyka jest bardzo energiczna i żywiołowa - trudno słuchając jej wytrzymać w całkowitym bezruchu. Jednak słuchając "Mary's Spring", waszej najnowszej płycie, odniosłem wrażenie, że jest jakby spokojniejsza, już nie aż tak dynamiczna...

Hm, rozumiem o co Ci chodzi. Przede wszystkim nie chcieliśmy się powtarzać i drugi raz nagrywać tego samego, co poprzednio. Ale mimo tego, że na nowym krążku faktycznie jest sporo spokojniejszych kawałków, wydaje mi się że efekt finalny daje nawet bardziej energiczną płytę niż nasz debiut, z resztą przekonasz się na koncercie (śmiech).

Podczas występów jesteście zdecydowanie bardziej żywiołowi. Na nowym albumie wykorzystujecie także mnóstwo sampli - w waszym singlu, do którego powstał dość dziwaczny teledysk "Beatle Fish". Używacie mnóstwo przetworzonych dźwięków wygenerowanych m.in. dzięki wodzie przelewanej na rozmaite sposoby. W innym utworze wyraźnie słychać polski głos - dlaczego? Macie jakieś powiązania z naszym krajem?

Tak, mam przyjaciela, który kilka lat temu przyjechał do Gdańska, żeby nagrać reportaż radiowy z fotografem, który był zachwycony tym miejscem - podglądał jak toczyło się tutaj życie, robił zdjęcia ludziom i miastu. Wybraliśmy ten głos ponieważ bardzo lubię język polski.

Ja z kolei bardzo lubię słuchać francuskiego...

Lubię słuchać brzmienia języka polskiego i jest dla mnie niezwykle muzykalny. Wycięliśmy kilka wypowiedzi, które co prawda nie były śpiewane, więc nie powstały przez to piosenki, ale ciekawie wpasowały się w muzykę, którą stworzyliśmy.

Spotykamy się na jednym z koncertów w ramach Festiwalu Francophonic. Jednak wydaje mi się, że muzyka francuska nie jest zbyt popularna w Europie. Co o tym sądzisz? Jak ludzie przyjmują wasze występy?

We Francji ludziom podoba się to co gramy. Dzięki naszemu labelowi F Communications udaje nam się rozpowszechniać naszą muzykę, przez co ludzie coraz często nas kojarzą. Staramy się, aby nasze płyty były dystrybuowane też w innych europejskich krajach, ale jak wiadomo różnie to wychodzi, a jeżeli już to są rozpowszechniane w małych ilościach i nie są ogólnie dostępne. Jednak przede wszystkim staramy się koncertować w jak największej liczbie krajów - graliśmy w Niemczech, Szwajcarii, Anglii, Hiszpanii, Czechach, Słowacji, Rosji...

To znaczy, że macie spore powodzenie. Nawet w Polsce, gdzie nie jesteście bardzo znani na wasze koncerty przychodzi dużo ludzi...

Zazwyczaj tak (śmiech). Dziś gramy trzeci koncert w Polsce podczas tegorocznej trasy. Mamy sporo nowych utworów, więc zobaczymy czy spodobamy się słuchaczom, czy może wyjdą w trakcie występu (śmiech).

[Jakub Knera]