polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
kid606 Kill sound before sound kills you

kid606
Kill sound before sound kills you

Nigdy bym nie podejrzewał, że jestem w stanie usnąć w takim natężeniu hałasu. A jednak. Nowa płyta Kida606 znudziła mnie niemal śmiertelnie. Tym razem Kid garściami czerpie z estetyki drum'n'bass (oczywiście nie tylko), jednak od razu słychać, że w tej materii niewiele ma do pokazania. Pierwsze pięć utworów ciągnie się jak flaki z olejem i tak naprawdę odżywam dopiero przy szóstym. Przez chwilę robi się nawet ciekawie - utwory 'Buckle up' oraz 'If I had a happy place, this would be it' - są całkiem niezłe. Niestety później znowu długo, długo nic. Moją uwagę zwrócił jeszcze 'Total recovery is possible' - noszący znamiona starego hardcore techno. Bardzo ekstatyczny numer. I to właściwie koniec dobrych fragmentów. Reszta to ciągle ten sam 'kwaśny' efekt kręcenia gałką, mocny, połamany, ale nieciekawy bit i bardzo słabe sample wokalne (chociaż raggowe nawijki we wspomnianym 'Bucke up' są niezłe). Kid606 zawsze wydawał mi się artystą niezwykle świadomym, swobodnie żonglującym konwencjami, ikonami współczesnej popkultury, tymczasem 'Kill sound before sound kills you' brzmi jak domowe nagrania początkującego fana IDM. Czkawka po braindance. Koniec.

[Mikołaj Pasiński]