polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
1984 Specjalny Rodzaj Kontrastu

1984
Specjalny Rodzaj Kontrastu




    Ta płyta miała zostać wydana w 1988 roku, jednak wytwórnia, która się do tego zobowiązała zwinęła manatki, zaś taśma-matka bezpowrotnie przepadła. I kiedy wydawało się już, że ów materiał na zawsze pozostanie w mrokach niepamięci lat 80-tych, niewielka rzeszowska wytwórnia Boofish podjęła się reedycji albumu (na podstawie zachowanych i oczyszczonych kopii), a na dodatek wzbogaciła go aż o 12 niepublikowanych dotąd rarytasów.
    1984 to - jak na polskie warunki - zespół niezwykły. Legenda polskiej nowej fali o nowatorskim podejściu zarówno do materii muzycznej (śmiałe studyjne eksperymenty) jak i tekstowej (charakterystyczna, orwellowska poetyka tekstów). Zespół o całe lata świetlne wyprzedzał wówczas tzw. oficjalną czołówkę z Kultem i innymi świętymi krowami na czele.
    A jednak nigdy się do tej czołówki nie przebił, czy to z braku szczęścia (czytaj: układów), czy postępującego narkotycznego piekła w jakim ugrzązł lider zespołu Piotr Liszcz. I mimo iż zespól istnieje do dziś to jest znany zaledwie garstce słuchaczy.
    Ta płyta jest doskonałym pretekstem do przypomnienia sobie, że polska muzyka nie zawsze ustępowała tej zza zachodniej granicy. Jest to szczególnie ważne w czasach, kiedy poziom rodzimej sceny nie- (i jak najbardziej) zależnej jest tak beznadziejnie nijaki, kiedy alternatywą dla popowej młócki są Łzy albo Pidżama Porno.
    Wszystkie zawarte tu numery tchną autentycznością, jakiej mi osobiście bardzo brakuje w obecnej polskiej muzyce (od biedy można znaleźć ją w nagraniach Ścianki, Lenny Valentino albo niektórych projektach Tymona). Gdzieś tam we "Wstajemy na raz, śpiewamy na dwa", "Fermie hodowlanej" i "Pierwszy dzień zmartwychwstania" odzywają się echa Laibach, Alien Sex Fiend i Wolfgang Press, ale ani przez chwile nie ma się wątpliwości, iż mamy do czynienia z niezwykle oryginalną wypowiedzią, niezwykle zdolnych muzyków i poetów.
    Radość z obcowania z tą muzyka jest taka sama jak podczas oglądania, zrealizowanego w latach 70-tych filmu Andrzeja Żuławskiego "Diabły" kiedy na usta ciśnie się pytanie: "To w Polsce kręciło się TAKIE filmy?"

[Marcin Jaśkowiak]

galerie w popupmusic