polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
UNKLE War Stories

UNKLE
War Stories

James Lavelle zapowiadał, że najnowsze wydawnictwo Unkle będzie zdecydowanie rockowe, ale nie do końca wiadomo było czego można się spodziewać. Po przesłuchaniu "War Stories" jest w tym trochę prawdy, poszedłbym nawet dalej - ta płyta brzmi zupełnie inaczej niż jej poprzedniczki. Muzyka na najnowszym wydawnictwie Unkle jest bez wątpienia podszyta rockową estetyką, a poza tym przybiera formę bardziej odrębnych, piosenkowych utworów, które nie zgrywają się w jedną całość - do czego było zdecydowanie bliżej na "Never Never Land". Jest tu bez wątpienia więcej rytmiki i dynamiki, zespół odchodzi od elektronicznego kierunku, a całość ma raczej zawrotne tempo i zdecydowanie nie zwalnia, przez co muzyka Unkle traci klimat. Nie jest to już ten Unkle, który swoimi utworami i melodiami opowiada niesamowite, porywające muzyczne historie.

Na albumie pojawia się mnóstwo gości - jest stały współpracownik zespołu, Robert Del Naja, który również projektował okładkę do "War Stories", jest Josh Homme z Queen Of The Stone Age, czy chociażby Ian Astbury w promującym płytę "Burn My Shadow", czy niesamowitym utworze zamykającym całą płytę. Ich głównym zadaniem jest urozmaicenie płyty, ale na tym albumie brakuje mi odrobiny świeżości - owszem, otrzymujemy zestaw piosenek ciekawych, poprawnie zaaranżowanych, jednak płyta sprawia wrażenie jakby zatraciła gdzieś po drodze ducha Unkle, za którego właśnie ceniliśmy ich w przeszłości. Może to kwestia trywialnego przeładowania stylistyką rockową, a może chęć skomponowania przebojów? Trudno mi powiedzieć, ale "War Stories" mimo, że momentami brzmi ciekawie, po prostu blado wypada przy poprzednich wydawnictwach formacji.

[Jakub Knera]