polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
STRINGS OF CONSCIOUSNESS Our Moon Is Full

STRINGS OF CONSCIOUSNESS
Our Moon Is Full

Jeli by połączyć muzykę zespołu nu-jazzowego z potężną sekcją gitarową, czasem niezwykle ciężką i do tego dołączyć elektroniczne brzmienia okraszone dużą dawką bitów, wtedy otrzymalibymy muzykę Strings of Consciousness. Ale przecież ta formacja to nie kalka wymienionych wczeniej połączeń. Zespół jest ciekawym zjawiskiem zarówno pod względem tworzonej przez siebie muzyki, ale także pod względem muzycznego składu. Otóż ta czternastoosobowa orkiestra (sic!) wczeniej była zaledwie kwartetem smyczkowym, stąd nazwa wydawała się uzasadniona. Obecnie zespół tworzy w powiększonym składzie, a na dodatek "Our Moon Is Full" była nagrywana przez wszystkich członków zupełnie osobno, dopiero potem muzycy przesyłali sobie poszczególne partie przez Internet. Nie jest to przedsięwzięcie pionierskie, ale efekt zdaje się być niesamowity.

Oto otrzymujemy 50 minut muzyki, która czasem wręcz w jednym kawałku potrafi przejć od jazzowej improwizacji, przez ostre gitarowe riffy, aż po elektroniczne, dynamiczne zakończenia a la Amon Tobin. Samo wymienianie występujących tu instrumentów zajęłoby niezwykle dużo czasu, w spokojniejszych momentach wydawnictwa można dosłuchać się chociażby wibrafonu, harfy czy fletu. Ale muzycy używają także bardziej niecodziennych instrumentów m.in. thereminu, który przypomina kształtem walizkę z dwoma wystającymi antenami - zakłócenia jego pracy pojawiają się w momencie kiedy w polu jego działań pojawia się ciało muzyka, w tym wypadku dźwięki powstają przy odpowiednim przysuwaniu i odsuwaniu dłoni (w Polsce takiego urządzenia używa m.in. grupa Oszibarack).

Jedynym minusem tej płyty mogą być fragmenty, kiedy zespół niebezpiecznie zbliża się do stylu Godspeed! You Black Emperror, kiedy to przez ponad pięć minut wsłuchujemy się w recytację tajemniczego głosu ? chociaż zdarza się też ciekawsza wersja wokalu, kiedy piew przypomina odrobinę dokonania Pink Floyd (utwór otwierający płytę). Ale przede wszystkim nie brakuje tu niezwykle interesujących rozwiązań łączących klasykę ze współczesną elektroniką ("Cleanliness Is Next To Godliness"). "Our Moon Is Full" pokazuje, że twórcom nie brakuje ciekawych pomysłów na tworzenie niecodziennych kompozycji i wykorzystywanie nowych rozwiązań, ale przede wszystkim na łączenie wielu rozmaitych gatunków muzycznych i to z niezwykle ciekawym rezultatem. Zdecydowanie warta uwagi płyta, jedna z ciekawszych w tym roku.

[Jakub Knera]