polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
AT ALL COST Circle Of Demons

AT ALL COST
Circle Of Demons

Niezły miks przygotował kwintet z Austin w Teksasie. Na "Circle Of Demons" nie ma żadnych ograniczeń jeśli chodzi o dobór inspiracji i wykorzystanie wielu stylistyk. Gdzieś w tle obija się dźwiękowy masochizm Andrew W.K., metalcore'owy szlif, thrash rodem z Anthrax, czy alternatywne podejście Deftones. Luz jest tu wszechobecny i zespół za nic nie chce poddać się łatwym klasyfikacjom stylistycznym. Raz wplatają popowe wokalizy ("Get Down For The Revolution", "We Won't Give In"), by za chwilę przyłożyć prawym sierpowym ("Step One", "The Wall That Divides"). Ostatni utwór ma w sobie wszystkie elementy charakterystyczne dla "Circle Of Demons" - wyciszenia, melodię, gitarowy zgiełk, różne tempa, zróżnicowane partie wokalne. Nad wszystkim unosi się ten groove wsparty na metalcore'owych fundamentach. Zespół płynnie przechodzi z jadowitych fragmentów do tych bardziej melodyjnych lub wyciszonych. Niestety nie wróżę im zbyt dużej popularności w Polsce. U nas takie granie jest jakby w drugim szeregu. Gatunkowy miszmasz nie ma zbyt dużej siły przebicia. Swoisty renesans przeżywa teraz określenie "mordo ty moja". W tym przypadku, jak ulał, pasuje do okładki albumu piątki Amerykanów. I życzę im, aby stali się równie rozpoznawalni, jak cytowany powyżej fragment reklamówki wyborczej.

[Marc!n Ratyński]