polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
dr. Rubberfunk wywiad

dr. Rubberfunk
wywiad

Dr Rubberfunk, czyli trzy w jednym - dj, producent i perkusista. Od czasu wydania debiutu "The First Cut" w 2003 roku pnie się w górę po szczeblach kariery. W zeszłym roku, jak sam mówi, uraczył nas jeszcze lepszym krążkiem - "My Life at 33". A to nie wszystko. Możecie kojarzyć go m.in. z płyt polskiego duetu Skalpel, dla którego nagrał remix. Obojętnie jednak, czy muzykę tworzy dla siebie, czy dla innych, robi to zawsze świetnie.

Zaczniemy od dziwnego pytania - dlaczego właśnie Rubberfunk i to w dodatku Dr?

Moja ksywa sięga w sumie czasów szkolnych, kiedy to nazywano mnie Rubberlips. Na uniwersytecie mój przyjaciel zaproponował nazwę Dr Rubberfunk, która miała firmować grane przeze mnie imprezy. W tamtych czasach słuchaliśmy sporo George'a Clintona, dlatego myślę, że ksywka pochodzi pewnie z klimatów Brides Of Funkenstein czy też zwarionego Bootsy Collinsa. Tak jakoś w końcu zostało.

Swoją przygodę z muzyką zaczynałeś grając imprezy w londyńskich klubach. Stwierdziłeś jednak, że fajniej byłoby tworzyć coś własnego i tak skomponowałeś w 1999 roku melodię, wykorzystaną podczas ceremonii rozdania nagród Music Magazine. Przyznam, że jest to dość nietypowy początek kariery...

Miałem szczęście znać kilku ludzi, którzy pracowali dla tego właśnie magazynu. Potrzebowano pewnego tematu muzycznego dla ceremonii i to mi udało się wskoczyć na miejsce osoby, która miała tym się zająć.

Od 19 lat grasz na perkusji. Jak sądzisz, czy gdybyś grał na jakimś innym instrumencie twoja muzyka brzmiałaby inaczej?

Prawdopodobnie tak. Przed rozpoczęciem nauki gry na perkusji uczyłem się gry na trąbce, a to dlatego, że sądziłem, iż perkusja jest za bardzo rock ' n ' rollowa (śmiech). Myślę, że gdybym uczył się gry na fortepianie, moja muzyka brzmiałaby zupełnie inaczej.

Powoli, ale stanowczo zacząłeś produkować coraz więcej. Zdawałeś sobie sprawę, że stajesz się jedną z ważniejszych postaci na brytyjskiej scenie muzycznej?

Wiesz co, nie wiem czy można to tak określić. Po prostu robię co do mnie należy, a możliwości jest ogromna ilość.

W 2002 roku wystartowała twoja własna wytwórnia - Funkydown Recordings. Co cię zmusiło do takiego kroku?

Obserwowałem działalność innych małych wytwórni, które wydawały płyty winylowe. Sam od dawna chciałem się tym zająć. W tym okresie oddawałem się projektowi o nazwie Mr. Guder i tak się jakoś wszystko ładnie ułożyło. Później zająłem się solową produkcją i sprawa wytwórni odeszła na bok. Muszę jednak powrócić do tej działalności.

No właśnie, razem z Jimem Oliverem tworzysz duet Mr. Guder. Dla co po niektórych, to nazwisko może kojarzyć się z duńskim gwiazdorem filmów porno...

Pomysł zrodził się, kiedy podczas jednej z sesji nagrywaliśmy sample dźwięków perkusyjnych. Wyszło na to, że zaczęliśmy nagrywać muzykę na starym szpulowcu. Kiedy mieliśmy już trzy czy cztery utwory, postanowiliśmy wydać je na 7''. Mamy oczywiście o wiele więcej materiału, problem w tym, że muszę znaleźć czas, żeby się tym na poważnie zająć.

Czekamy w takim razie. Ciężko było mi uwierzyć w to, że grałeś muzykę podczas imprezy związanej z filmem "Terminator 3" na festiwalu w Cannes. Jak było?

Rewelacyjnie. Całość odbywała się w willi Pierre'a Cardin'a, także wystrój był oszałamiający. Mieliśmy zagrać w sumie dwa jednogodzinne sety. Impreza mocno się jednak rozkręciła i skończyliśmy ostatecznie o 4 rano. Z pewnością długo nie zapomnę o tej nocy!

Remiksowałeś kawałki ludzi reprezentujących najróżniejsze style muzyczne - od Stereo MC's po polskiego Skalpela. Czy zreinterpretowanie czyjejś muzyki jest większym wyzwaniem niż nagrywanie własnej?

Niezupełnie. Czasami pomysły przychodzą łatwo, a czasami jest wręcz odwrotnie. Nie ma jednak znaczenia czy robię własną muzykę, czy remixuję czyjeś kawałki. Z nagrywaniem dla innych wiąże się często jakaś konkretna data, do której trzeba skończyć pracę. Mimo tego, zawsze staram się wypaść jak najlepiej - oczywiście na czas.

Wspomniałem o Skalpelu. Jak wiesz są z Polski. Jak doszło do waszej współpracy? Mieliście okazję się poznać?

Niestety nie. Podczas pracy nad remixem byliśmy w stałym kontakcie e-mailowym. Wiem, że spodobał im się mój efekt końcowy, co mnie bardzo ucieszyło. Jestem ich dużym fanem.

Twój debiut - "The First Cut" - został wydany w 2003 roku, a w zeszłym roku pojawił się drugi album - "My Life At 33". Jakie różnice, jako autor obu pozycji, wynajdujesz w tych krążkach?

Obie płyty brzmią bardzo w moim stylu. Na drugim albumie chciałem jednak zawrzeć więcej utworów śpiewanych, tak aby stworzyć klimat muzyki, której słucham na co dzień w domu. Drugi album stoi w opozycji do tego, co gram przeważnie na imprezach, a właśnie z tym utożsamiać możesz mój debiut.

Trudno jest nagrać drugi album wiedząc, że pierwszy zebrał bardzo pozytywne komentarze?

W zasadzie było to moje główne założenie - mój drugi krążek musiał być lepszy od pierwszego. I tak, niektóre kawałki nagraliśmy szybko, niektóre wolniej, po to, by rzeczywiście dopracować je jak najlepiej. Najtrudniej było mi jednak wpaść na pomysł tytułu. W końcu się udało i jest - "My Life At 33".

Czy spełniły się wszystkie twoje marzenia? Nagrałeś dwa albumy, kilka 12'', remixy, masz własną wytwórnię, jesteś rozpoznawalny na całym świecie...

W dużym stopniu tak! Kiedy kończyłem 15 lat i zaczynałem grać na perkusji, fakt nagrania albumu był dla mnie czymś niezwykle odległym, dlatego dzisiaj jestem bardzo zadowolony z tego, że mam na swym koncie już dwa. Nadal, oczywiście, mam marzenia - nagrać muzykę do filmu, płytę z big bandem czy pograć z BB Kingiem.

Jako DJ grasz na wielu imprezach. Jaki jest przepis na niezapomnianą?

Musisz zachęcić do tańca dziewczyny, a chłopaki i tak zaczną. Zanim się obejrzysz, na parkiecie będzie pełno ludzi.

Jak duża jest kolekcja twoich płyt?

Straciłem rachubę, ale myślę że musiałbym liczyć w tysiącach. W tym roku dowiem się na ten temat więcej, jako że zmieniam miejsce zamieszkania. Dam znać jeżeli będzie mi ciężko wnieść i znieść je po schodach. (śmiech)

Z miłą chęcią pomogę. Dzięki za rozmowę.

Cała przyjemność po mojej stronie. Dzięki za wsparcie!

[Paweł Głogowski]