polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THE SHOWDOWN Temptation Come My Way

THE SHOWDOWN
Temptation Come My Way

Recenzje debiutanckiego krążka The Showdown pt. "The Chorus Of Obliteration" (2004) oscylowały raczej w mało wyszukanych porównaniach do Trivium, czy też miksu metalcore'a z heavy metalem. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ile kompozytorskiego niezdecydowania młodych Amerykanów. Wiem natomiast, że "Temptation Come My Way" wydany prawie trzy lata po debiucie plasuje zespół w trochę innym świecie. Czuć tu przede wszystkim to, iż zespół pochodzi zza Wielkiej Wody. Tak amerykańsko brzmią całe zastępy zapatrzone w Metallikę (z lat 90.), Godsmack, Staind, nawet Stone Temple Pilots. Nawet maniera wokalna Davida Buntona idealnie wpasowuje się w muzyczne wędrówki The Showdown. Wymuskane brzmienie, gitarowy, mocny riff, motoryka rodem z "The Memory Remains" czy "Until It Sleeps" to elementy charakteryzujące muzyczną zawartość "Temptation...". Z jednej strony taki kierunek może irytować, a z drugiej kwintet z Tennessee odnajduje się w takiej stylistyce nadzwyczaj udanie. Ich heavy rock w średnim tempie, na podbudowie mocnych gitar, sprawdza się świetnie, szczególnie w samochodzie. Ogólnie, całkiem "słuchalne", ot tak dla odmiany.

[Marc!n Ratyński]