polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
1984 wywiad z Piotrem Liszczem

1984
wywiad z Piotrem Liszczem

Zespół 1984 założony został w 1985 w roku w Rzeszowie przez Piotra "Mizernego" Liszcza. W drugiej połowie lat 80-tych - apokaliptyczny klimat muzyki i tekstów oraz nawiązująca do słynnej powieści G. Orwella nazwa, uczyniły zespół jednym z najważniejszych przedstawicieli nowej fali polskiego rocka. Koncerty na festiwalu w Jarocinie i innych organizowanych w tamtym czasie przeglądach, ugruntowały silną pozycję grupy wśród nonkonformistycznej części młodzieżowej publiczności, a utwory takie jak "Specjalny rodzaj kontrastu", "Tu nie będzie rewolucji" czy "Biała chorągiewka" stały się jej hymnami. W następnych latach zespół rejestruje pojedyncze utwory m.in. w radiowej Trójce, wydaje utwory na płytach składankowych, ma też na koncie jeden singiel. Oba zarejestrowane w tym czasie materiały na duże płyty: "Specjalny Rodzaj Kontrastu" oraz "Anioł w Tlenie" ukazują się dopiero po wielu latach (na co miał wpływ splot wyjątkowo niefortunnych wydarzeń od zamknięcia wytwórni po zaginięcie taśmy-matki). Dopiero w 1991 roku ukazuje się pierwszy pełnowymiarowy materiał - płyta "Radio Niebieskie Oczy Heleny". Mimo nieustannych zmian składu, przypadkowej "polityki" wydawniczej, okresów zawieszenia - "Mizerny" konsekwentnie prowadził swój projekt. Na przełomie 2006/2007 zespół w składzie Piotr "Mizerny" Liszcz i Robert Tuta (muzyk znany m.in. z Hedone, Agressiva 69, Warthegau, NOT oraz zespołu Maćka Maleńczuka) zarejestrował w Łodzi materiał na nowy album. Część utworów zmiksował w USA Peter Guellard, bardziej znany jako Dyda - wokalista łódzkiego Bliztkriegu. Dwa utwory miksowali byli członkowie 1984 : Marek Kisiel i Maciej Miernik w nowojorskim studio Magic Shop. Zapraszam bardzo serdecznie na wywiad z liderem zespołu "Mizernym".

Gratuluję nowej płyty, warto było czekać długie 16 lat na Wasz nowy materiał! Jak się czujesz trzymając w rękach nowy album 1984?

Dziękuję. Bardzo mi miło. Czuję się spełniony i zadowolony. Tym bardziej patrząc na poligrafię.

Zanim porozmawiamy o najnowszej płycie, pozwól, że podrążę nieco temat owych 16 lat fonograficznego milczenia. Dość sprzeczne informacje dochodziły z Waszego obozu w tym czasie. Pora chyba to wyjaśnić raz na zawsze.

Po wydaniu w 1991 r. płyty "Radio Niebieskie Oczy Heleny" zespół popadł w letarg. Dwa lata później skomponowałeś - jak to później określiłeś - helmetowski, riffowy materiał. Jedynym śladem po nim jest utwór "Neo-Nowa Energia" w wykonaniu. Jesus Chrysler Suicide. Co się stało z resztą utworów i jak doszło do tego, iż JCS nagrał ten właśnie numer.

Trudno ten czas nazwać stricte letargiem - był to dla mnie okres bardzo twórczy. Brak odzewu na "Radio..." spowodowany był w głównej mierze zmianami, które zaszły na naszym rynku muzycznym. Niebagatelny wpływ na te zmiany, jak to nieraz w wielu wywiadach powtarzałem, miała sytuacja polityczna naszego kraju oraz media, które zostały przejęte przez ludzi, których gusta zupełnie nie przystawały do muzyki rozwijającej się na świecie i zawierającej chociaż minimalny posmak sztuki - a co za tym idzie progresji, która nas inspirowała.Wielką trudność sprawiało mi też dobranie odpowiedniego składu oraz czysto życiowe i osobiste historie, które wtedy przeżywałem.

Cały materiał, który wtedy skomponowałem, łącznie z "Neo-Nową Energią", o której wspominasz, spotkał się z totalnym niezrozumieniem. Dotyczyło to wszystkich firm, którym staraliśmy się go zaoferować w formie wydawnictwa. Z prośbą o wykorzystanie piosenki "Neo-Nowa-Energia" zwrócił się do mnie Sławomir Leniart - ówczesny gitarzysta JCS. Pytasz co stało się z resztą utworów. Graliśmy je oczywiście przez wiele lat na koncertach, a niektóre z nich takie jak np."Dla kogo pracujesz?" czy "Terror stygmatyzer" znalazły się na naszej najnowszej płycie. W miarę upływu czasu komponowałem zupełnie nowe utwory. Wydawały mi się one bardziej priorytetowe i jak każdy artysta, który chce się rozwijać, porwany nurtem czasu, chciałem przedstawiać swojemu odbiorcy rzeczy bardziej aktualne.

W tamtym czasie niewiele było o Was słychać, jednakże w 1995 r. na łamach "Brumu" zapowiedziałeś przystąpienie do pracy nad zupełnie nowym materiałem. 3 lata później na łamach tego samego miesięcznika opisywałeś nową płytę jako połączenie nowofalowych mroków z nowoczesną technologią, ekscytowałeś się samplerami itd. Wydawało się, że do ukazania nowej płyty dzielą nas dni, może tygodnie. Co się stało z tym materiałem? Dlaczego nigdy się nie ukazał?

Po części odpowiedziałem już na to pytanie. Mogę jedynie dodać, iż strona technologiczna, o którą pytasz, nie szła w parze z rozwojem muzycznym pozostałych członków zespołu. Ten fakt spowodował, że stałem się właściwie jednostką artystycznie autonomiczną. Doprowadziło to do tarć w zespole do tego stopnia, że załamałem się nerwowo. Dlatego też materiał nigdy nie ujrzał światła dziennego - poza pirackimi nagraniami.

Z kolei w 1999 r. zaprezentowałeś nowe emploi zespołu z dwiema perkusjami. Powiedz coś więcej o tym obliczu 1984 i dlaczego było one tak efemeryczne?

Poprzez owe tarcia zmieniłem ponownie skład zespołu, gdyż pojawiły się oferty koncertów. Tak jak poprzednio stworzyłem z nim zupełnie nowy materiał, z którego byłem zadowolony. Sytuacja ta trwała do momentu, w którym część nowego składu popadła w dość poważne problemy związane z substancjami psychoaktywnymi, powszechnie uznawanymi za twarde. Myślę, że reszty nie muszę dopowiadać.

Rok później skład 1984 zredukowany został tylko do Twojej osoby i komputera (również na scenie). Na łamach Gazety Wyborczej zapowiadasz, że masz już 10 kawałków, które zamierzasz wydać na płycie. I znowu nic z tego nie wychodzi.

Po głębszym przemyśleniu, z aspektów czysto moralnych, owego solowego materiału nie chciałem po prostu prezentować pod szyldem 1984.

Kolejny powrót na scenę - tym razem jako trio - przypadł na 2003 r. Powiedz mi dlaczego także ten skład nie wypalił i nie powstała nowa płyta (pomimo, iż mieliście wówczas wydawcę - firmę Boofish)?

W tym czasie doszło do pewnego kompromisu, a skład w którym grałem czyli: Darek Marszałek, Wojtek Trześniowski i ja, po dłuższym okresie zawieszeni wydał mi się adekwatny. Firma Boofish owszem, chciała wydać materiał, który zresztą został nagrany w studio RSC, lecz nacisk pozostałych członków na tak popularną teraz "demokrację" oraz bezpodstawne roszczenia o prawa autorskie, doprowadził do całkowitego rozpadu zespołu w tym składzie. Miał również na to wpływ fakt, iż pozostali członkowie grupy coraz bardziej [być może ze względów ambicjonalnych] uwstecznili moim zdaniem brzmienie zespołu rockowymi zapędami. Przez tą sytuację końcowy rezultat był tragiczny, zaś jako lider czułem zupełną utratę kontroli nad finalnym efektem dzieła.

W chwili obecnej 1984 to duet: Ty oraz Robert Tuta. Powiedz mi jak doszło do Waszej współpracy i dlaczego to właśnie tej edycji 1984 udało się w końcu sfinalizować nagranie i wydanie nowej płyty.

Robert Tuta proponował mi od wielu lat współpracę [niekoniecznie pod nazwą 1984]. Znając jego poprzednie dokonania, charakter oraz gusta muzyczne - mielliśmy okazję wielokrotnie to przedyskutować - zdecydowałem się podjąć z nim współpracę. Robert okazał się człowiekiem niezwykle utalentowanym, elastycznym i co za tym idzie otwartym. Zrozumieliśmy się świetnie. Przede wszystkim Robertowi przypadły najbardziej do gustu pomysły, których nie mogłem przeforsować z poprzednim składem.

Jaki był wkład Roberta w nową płytę? Ograniczył się tylko do aranżacji i obsługi poszczególnych instrumentów czy był to także wkład kompozytorski.

Nie mogę powiedzieć, że wkład kompozytytorski Roberta był równy mojemu, chociażby ze względu na "stare" piosenki, które znalazły się na albumie. Niemniej duch i talent Roberta wprowadził do nich jakość, która idealnie odpowiadała moim gustom. Zaś aranżacyjnie wkład Roberta był równy mojemu. Po raz pierwszy chyba w historii zespołu, pozwoliłem na tak dużą ingerencję w kompozycje. Co za tym idzie, można powiedzieć, że muzykę do tego albumu skomponowaliśmy razem.

A jaką rolę w nagraniu i wydaniu nowej płyty odegrał Maciej Werk, lider łódzkiego Hedone? Czy to właśnie dzięki niemu doczekaliśmy się wreszcie premierowego albumu?

Maciek odegrał rolę niebanalną. Zaplecze i klimat jaki stworzył podczas pracy nad płytą w warunkach jakich żyjemy, określiłbym jako luksusowy. Zaś jego sugestie co do brzmienia, aranżacji itd.okazały się wyjątkowo trafne. Przez to jakby stał się trzecim członkiem zespołu. Po raz pierwszy spotkałem się z takim szacunkiem od strony wydawcy. Pozdrawiam również Marcina Tercjarka, współwłaściciela Love Industry - równie miłego i wspaniałego człowieka.

Powiedz coś więcej o procesie nagrywania "4891". Jaki był klucz w doborze repertuaru (część utworów, m.in. "Ćma", "Dla kogo pracujesz?", "Zimna kraina" czy "Plastikowy Ocean" znane są już od dawna z Waszych koncertów). Powiedz mi także, które piosenki są najnowsze, najświeższe.

Pierwsze zarysy piosenek powstały w Łodzi, u Roberta w domu, latem ubiegłego roku. Biorąc pod uwagę ilość materiału skomponowanego przeze mnie przez lata hibernacji, o której wspomniałeś, nie mieliśmy zbyt wielkich trudności z doborem utworów. Każdy z nich, który przesłuchiwaliśmy z Robertem wydawał się równie wartościowy - przede wszystkim w jego mniemaniu. Zadziałało więc tu trochę prawo loterii. Jednocześnie chcieliśmy dobrać te piosenki tak, żeby tworzyły spójną całość z zupełnie premierowymi numerami, napisanymi pod kątem tego albumu. Najnowsze z nich to: "Wieże Babilonu", "2007", "Zahipnotyzuj mnie" oraz "Człowiek". Kiedy mieliśmy już gotowe aranżacje piosenek, podwoje swojego studia otworzył nam Maciek, dając jednocześnie nieograniczony czas na ich opracowanie. W międzyczasie pojawił się pomysł kooperacji z muzykami zaprzyjaźnionymi lub bezpośrednio związanymi z zespołem, przebywającymi w USA. Chodzi tu o Dydę oraz Marka Kisiela i Maćka Miernika. Efektem czego są miksy oraz produkcje zrealizowane przez nich na płycie. Pracę nad płytą zakończyliśmy wiosną tego roku.

Ile, tak naprawdę, masz Piotrze jeszcze w zanadrzu piosenek. Pewnie jest tego na kilka płyt? Czy możemy spodziewać się, że kolejny album zespołu ukaże się o wiele szybciej? Od czego to zależy? Otworzysz swoje archiwa czy raczej będziesz komponować nowe rzeczy?

Na pierwsze z pytań odpowiedziałeś już sobie sam. W chwili obecnej zaczęliśmy już komponować piosenki na nowy album. Na pewno sięgniemy po archiwa, jednak nie jestem pewny czy z nich skorzystamy. Może raczej dodamy stare wersje piosenek jako bonusy lub umieścimy je na swojej stronie internetowej. Data wydania nowego albumu nie jest do końca zależna od nas, tylko od szefostwa Love Industry. Oczywiście, chcielibyśmy to zrobić jak najszybciej.

Moim ulubionym utworem na Waszej nowej płycie jest "Człowiek". Wspaniale się rozwija i posiada to samo "coś", które urzekało mnie w Waszych starszych numerach, typu "Pierwszy Śnieg". No i ten tekst, pod którym śmiało mogę się podpisać: "Ja jestem strasznie zmęczonym człowiekiem, nie mam czasu na nowości, urodzony na chwilę tuż przed nowym wiekiem, układam puzzle ze skrawków całości.". Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o tym utworze?

Nieznoszę dopowiadać tekstów, choć niejednokrotnie zostałem do tego zmuszony. Jednak zrobię to po raz kolejny bo mam nadzieję, że historia ta ukaże się w Waszym piśmie bez cenzury. Inspiracją do tekstu było niesamowicie traumatyczne dla mnie wydarzenie. Historia zdarzyła się na sali intensywnej terapii. Na bardzo małym łóżeczku leżało 9-cio miesięczne dziecko, znajdujące się cały czas w bardzo mocnym, permanentnym ataku epilepsji. W tym stanie znajdowało się od urodzenia o czym powiadomili mnie lekarze. Dziecko to podłączone było do całego zestawu urządzeń podtrzymujących życie - praktycznie w każdej jego części ciała tkwił jakiś chirurgiczny instrument.Widok ten był koszmarny. Przerażające było to, że dziecko wydawało z siebie przeraźliwe i jednocześnie błagalne w swoim brzmieniu dźwięki - był to swoistego rodzaju egzorcyzm. Najbardziej przejmujące było jednak to, że chłopczyk ten cały czas wyciągał przed siebie ręce jakby szukając pomocy - takie było moje wrażenie. Tego tekstu nigdy nie zapisałem na kartce papieru. On jak mantra utkwił w mojej głowie.

W Twoich tekstach zawsze dominowała mroczna tematyka, futurologia, nihilizm i kultura śmierci. Opisywałeś ciemne strony życia. W jednym ze starszych wywiadów powiedziałeś, że jesteś heretykiem. Jak to się ma do Ciebie dziś? Zmieniło się coś przez te lata? Po zapoznaniu się z tekstami z nowej płyty odnoszę wrażenie, że raczej nie.

Myślę, że dla każdego artysty piękno świata jest oczywiste. Im większa wrażliwość, tym większe widzenie świata w sensie kosmologicznym.Wrażenie ogromu wszechświata i tajemnica jego powstania dodają temu pięknu jeszcze większego uroku. Uważam, że w każdym myślącym człowieku tkwi odwieczna ciekawość jej poznania - stąd być może bierze się moja futurologia. Nihilizm i kultura śmierci - która jest wypadkową błędów cywilizacyjnych, za którymi idzie całe zło znanego nam świata - jest trudna do przeoczenia. A ja od kiedy zyskałem świadomość życia, już jako dziecko, byłem i jestem nią przerażony, co niewątpliwie przekłada się na moje teksty. Zostałem wychowany w katolickiej rodzinie, od dziecka karmiony religią monoteistyczną. Ludzie [nie mówię o mojej rodzinie], którzy powierzali mi wiedzę o tej religii, sprawiali, że kojarzyła mi się ona ze wszystkimi najgorszymi cechami, które drążą ten świat. Samoczynnie powstał we mnie bunt przeciw temu. Gryzło się to jednocześnie z podziwem dla Boga, w którego jeszcze wtedy wierzyłem w kategoriach kulturowych. Myślę, że to co powiedziałem do tej pory, już może uchodzić za herezję, więc automatycznie możesz to uznać za odpowiedź na Twoje pytanie.

Jak wyglądają obecnie Wasze koncerty? Wspomagacie się z Robertem dodatkowymi muzykami? Kiedy i gdzie będziemy mogli Was zobaczyć w najbliższym czasie? Czy szykuje się jakaś regularna trasa zespołu?

Trudno mi z pozycji wykonawcy ocenić jak nasz koncert wygląda i nie mi to oceniać, więc może powiem tylko tak, że wychodzimy na scenę we dwóch. Robert obsługuje bas i maszyny, jednocześnie prowadząc drugi wokal. Ja zaś pełnię funkcję gitarzysty i wokalisty. Myślę, że ma to posmak ascezy i minimalizmu, gdyż takie jest w tej chwili nasze założenie. Muzykami wspomagamy się w tej chwili jedynie w studio i to w bardzo ograniczonym aspekcie. Taka wizja nam odpowiada idealnie. Wszelkie wiadomości odnośnie naszych koncertów są zamieszczane na naszych stronach: www.myspace.com/1984poland i www.1984.serpent.pl . W obecnej chwili jesteśmy w początkowej fazie promowania naszego materiału i liczymy w związku z tym na odzew organizatorów. Sami też staramy się o to zadbać. Jednak wiąże się to w tych czasach z coraz większymi kosztami i nie jest to łatwe. Jeżeli takowa trasa nam się przytrafi, na pewno o niej poinformujemy na naszych stronach.

Nie chciałbym w tym wywiadzie zbytnio grzebać w Waszej historii z lat 80-tych, która została już wielokrotnie opisana. Słynne są już choćby same opowieści związane z nieukazaniem się Waszych 2 pierwszych płyt. Powiedz mi jednak jak zapamiętałeś tamte lata. Z jednej strony smutne i szare czasy komuny, a z drugiej strony freedom jaki dawała Wam muzyka i możliwość grania. Czy zespołom nie było wtedy paradoksalnie łatwiej?

To, że zaginęła taśma-matka "Specjalnego rodzaju kontrastu" na pewno przyczyniło się do zminimalizowania naszych szans w odniesieniu sukcesu na rynku. Bez fałszywej skromności uważam, że jak na tamte czasy mógł to być dla polskiej muzyki album przełomowy i takie miałem ambicje. Więc strata była niepowetowana. "Anioł w tlenie" był naszym eksperymentem w stronę muzyki gitarowej, gdyż uważałem, że jedyną szansą na rekompensatę - w sensie artystycznym - po stracie "Specjalnego rodzaju kontrastu" będzie jego anagram. Materiału tego nie przełknął nikt w żadnej rozgłośni radiowej, ani tym bardziej firmie. Nie rozumieli go nawet najwięksi fani zespołu i wydawał im się niestrawny. Ktoś powiedział kiedyś, że nagraliśmy ten materiał o 10 lat za wcześnie. A jak zapamiętałem tamte lata? Czasy te były tragiczne, a to, że paradoksalnie było nam wtedy łatwiej uważam za ewidentną bzdurę. Za to faktem jest, że sztuka w okresach wojny, który to czas tak wtedy postrzegałem, była niewątpliwą alternatywą na zastaną rzeczywistość i trudną do zdefiniowania przez ówczesną władzę szansą na w miarę wolną wypowiedź. Istniała przecież wtedy cenzura. W moim mniemaniu od tych czasów nic się nie zmieniło, bo cenzura ma się dzisiaj lepiej niż kiedykolwiek. Jednakże wtedy było łatwiej o tyle, że istniał jeden wspólny wróg i każdy kto w swoim opisie walczył z istniejącym systemem, łatwiej mógł być postrzegany za bohatera, z którym integrował się tłum.Więc automatycznie mniej ważna stawała się forma, a ważniejsza treść, która oderwana od formy zniszczyła Jarociński Festiwal. Polityka.polityka. Niektórzy zaczęli zdawać sobie z tego sprawę, bo zrobiła się z tego pewnego rodzaju koniunktura. Moją odpowiedzią na ten stan rzeczy był pomysł założenia zespołu Wańka Wstańka. Niezaprzeczalne jednak jest to, że powstawało wtedy wiele pięknych, ważkich dzieł nie tylko muzycznych, które miały i mają do tej pory wpływ na sztukę naszego kraju. Na tym skończę, gdyż uważam, że temat mógłby być rozprawą socjologiczną ciągnącą się bez końca. Owoce z tego drzewa zrywamy do tej pory.

Obowiązki wokalisty przejąłeś dopiero kiedy kolejni wokaliści poodchodzili z zespołu ( Bufet, Roman Rzuciło i Paweł Tauter). Taki byłeś nieśmiały i skromny? Wokal masz przecież dość charakterystyczny.

Tak. Taki byłem nieśmiały i skromny (śmiech).

No cóż, naprawdę nie czułem sie wtedy na to gotowy - nawet z racji brzmienia głosu. Była też osoba z ktorej zdaniem bardzo sie wówczas liczyłem, ktora w swojej opinii przekreśliła mnie absolutnie jako wokalistę. Był to człowiek od którego zależało bardzo wiele na początku mojej - hmm... nazwijmy to - kariery. Powiedzieć mogę tylko, że personalnie i organizacyjnie był to człowiek bardzo mocno związany z moim jarocińskim debiutem. Faktem było, że mój głos w wieku 17-18 lat (byłem najmłodszym członkiem zespołu) miał jeszcze znamiona mutacji i bardzo się tego wstydzilem. Wokaliści z którymi pracowałem byli więc rodzajem pewnego kompromisu. Nie ukrywam jednak, że odczuwałem przez to pewien komfort - jako kompozytor nie traktowałem treści ktorą niosły kompozycje ambiwalentnie - co dawało mi możliwość jej bardziej obiektywnej oceny. Jednak z czasem praca z nimi stawała się trudniejsza bo mój pomysł sposobu interpretacji kłócił się z ich ambicjami. Niedługo po tym chłopcy wyemigrowali z kraju i sprawa rozwiązała się sama - przestałem dośpiewywać a zacząłem śpiewać. Spełniło się to, czego zawsze chcialem. Mój debiut jako wokalisty zaczął się od nagrań na płytę "Anioł w Tlenie". Miałem i mam do tej pory ogromną tremę. Pracuję nad tym cały czas i pewnie nigdy do końca nie będe zadowolony z siebie w tym aspekcie - choć sprawia mi to niebywałą radość, lecz ta ambiwalencja...

Byliście zaliczani do nurtu nowej/zimnej fali. Czy sami też tak siebie postrzegaliście? Co Was inspirowało? I dlaczego to właśnie w Rzeszowie nastąpił taki wysyp kapel nowofalowych?

To dziennikarze wrzucili nas do tego wora. W Rzeszowie byliśmy pierwszym zespołem, który inspirował się takimi zespołami jak Bauhaus, Joy Division itp. jednocześnie przełamując tak wtedy modną ekscytację muzyką progresywną w stylu Rush czy Yes oraz wszechobecnym metalem a'la TSA. Automatycznie jako novum daliśmy przykład i szanse powstania grup, które tę nowofalową rzeszowską scenę razem z nami stworzyły. Byliśmy dumni, że w pewnym sensie staliśmy się za to odpowiedzialni. A że scena powstała bardzo mocna, nie trzeba nikomu - kto tymi czasami się interesuje - przypominać. Z czasem uważam, że wyrobiliśmy sobie swój własny, oryginalny i jednocześnie niepodrabialny styl.

Nadal mieszkasz w Rzeszowie?

Tak, ale tylko domieszkuję. Pomimo utrudnień natury życiowej i moim zdaniem brakiem jakiegokolwiek muzycznego środowiska w chwili obecnej (wszyscy więksi artyści z tego miasta pouciekali) Rzeszów to ładne miasto. Na tym skończmy.

Czy mógłbyś krótko scharakteryzować Wasze 3 płyty z tamtych czasów ?

"Specjalny rodzaj kontrastu" - materiał nie do przebicia, bezkonkurencyjny biorąc pod uwagę nawet ostatnią płytę. "Anioł w tlenie" - tak jak już wcześniej wspomniałem był naszym eksperymentem w stronę muzyki gitarowej. Natomiast "Radio Niebieskie Oczy Heleny" to kompromis pomiędzy tymi obydwiema płytami, ale kompromis w dobrym sensie. Jeszcze jeden dowód na to, jak zespół potrafi być elastyczny jednocześnie zachowując swój charakter.

Na Waszej stronie w MySpace w rubryce "wpływy" napisano: Alien Sex Fiend, Foetus, Marc Almond, Coil, Swans, Einstuerzende Neubauten, Bauhaus, Depeche Mode, Nick Cave, Kraftwerk, Aphex Twin, Pigface, Young Gods, David Sylwian, Air, Love And Rockers. Zgadza się? Czego obecnie sobie słuchasz? Odkrywasz w muzyce jeszcze coś nowego?

Słucham mnóstwo muzyki - czasami zupełnie różnej gatunkowo. Zależnie od nastroju lub czasem potrzeby inspiracji. Uważam, że na świecie wciąż powstaje masa wspaniałych rzeczy. Mogę powiedzieć czego słuchałem dzisiaj i super mi się podobało: TV on the Radio, Junior Boys i Underworld. Tutaj chciałbym dodać, że muzykiem, który ma największy wpływ na to co muzycznie robię jest wykonawca bliżej znany jako Prince i myślę, że jest to największy paradoks tego wywiadu.

I na koniec powiedz mi jeszcze co słychać w obozie Wańki Wstańki?

Zapraszam wszystkich na na stronę: www.wankawstanka.com oraz www.myspace.com/wankawstankaandtheludojades

Dziękuje bardzo za rozmowę.

[Marcin Jaśkowiak]

recenzje Adele, Adem, Adrian Klumpes, Adult Jazz, Aera, Afro Kolektyw, Afront , Agathocles, A.k. Klosowski, A*class, Aa, Aabzu, Aborted, Abradab, Aceyalone Feat. Rjd2, Actress, Adam Gołębiewski, A Perfect Circle, A Sea Ov Smoke, A Storm Of Light, A Sunny Day In Glasgow , A-kineton, A. Armada, Amiina, Amina, Amirtha Kidambi Elder Ones, Ammoncontact, Amon Tobin, Amorphis, Ampacity, Amplifier, Ahleuchatistas, Air, Alameda 3, Alameda 5, Alameda Duo, Alarm, Alchemik, Alchimia, Alela Diane, Alela Diane & Wild Divine, Alela Diane | Headless Heroes, Alexander Hawkins Trio, Alexandre Pierrepont + Mike Ladd, Algiers, Alias & Ehren, Alias & Tarsier, Alice Russell, Alien Sex Fiend, Aloa Input, Altar Of Plagues, Alte Zachen, Alva Noto, Alvarius B, Alvarius B, Sir Richard Bishop, Alvvays, Ame Zek, Amenra, !!!, 31knots, 3d: Dąbrowski / Davis / Drury, 3moonboys, 5ive, 8rolek, A Grave With No Name , A Hawk And A Hacksaw, 1984, 2 Tm 2,3, 2:54 (two: Fifty Four), 2562, 3:33, "a" Trio & Alan Bishop, 100 Inch Shadow, 10000 Szelek, 100nka, 11 , 1115 (one Thousand Hundread Fifteen), 1115 (one Thousand Hundread Fifteen) , 13 & God, 13&god, 1982 (nils Okland, Sigbjorn Apeland, Oyvind Skarbo), Ariel Pink's Haunted Graffiti, Armia, Arms And Sleepers, Arnaud Rebotini, Arrington De Dionyso Malaikat Dan Singa, Arrington De Dionyso's Malaikat Dan Singa, Arszyn, Arszyn / Duda, Apocalyptica, Apteka, Aquavoice, Arab Strap, Arch Enemy, Architecture In Helsinki, Archive, Arctic Monkeys , Anthony Chorale, Anthrax, Antigama, Antti Tolvi, Anxiety, Apatheia, Aphex Twin , Artifact Iti, Artur Maćkowiak, Artur Maćkowiak , Artur Maćkowiak / Grzegorz Pleszyński, Artur Majewski, Arturas Bumšteinas, Asi Mina, Augsburger Tafelconfect, Aural Planet, Autolux, Avec Le Soleil Sortant De Sa Bouche, Avril, Aymeric De Tapol, B. Fleischmann, B.e.f, Baaba, Baaba Kulka, Babadag, Bachorze, Backdraft, Backini, Bad Light District, Badawi, Bailterspace / Mountaineater, Bajzel, Ballady I Romanse, Band Of Horses, Band Of Horses , Banda Nella Nebia, Bangeliz, Banjo Or Freakout, Banque Allemande, Bardo Pond , At The Gates, Atlas Sound, Atom Tm, Atomic School Days, Atoms For Peace, Auaua, Aucan, Audioslave, Auf Der Maur, Asia I Koty, Asphyx, Ass To Mouth, Astrid, Asuna, Asva, At All Cost, At The Drive-in, Anais Mitchell, Animal Collective, Anime, Anja Garbarek, Ann Noël / Grzegorz Pleszyński / Artur Maćkowiak, Anna Kaluza / Artur Majewski / Rafał Mazur / Kuba Suchar , Anna Zaradny, Anneke Van Giersbergen & Agua De Annique, Anthony Brice , Anbb, And You Will Know Us By The Trail Of Dead, Andrew Pekler, Andrukhovych & Karbido, Andrzej Bieżan , Andrzej Cała, Radek Miszczak, Hirek Wrona, Anenon, Angles 9 / Martin Küchen, Bauchklang, Bauhaus , Bcggjlns, Beachers, Beachwood Sparks, Beak>, Becoming The Archetype, Belfi - Grubbs - Pilia / David Grubbs, Believers, Bartłomiej Wołyniec, Bassisters Orchestra, Bastarda, Bat For Lashes, Baths, Battle Trance , Battles, Batuk, Barker & Baumecker, Barn Owl, Baroness, Barr, Barrett Martin, Barry Adamson, Bartek Kujawski, Ben Caplan & The Casual Smokers, Ben Frost, Ben Frost & DanÍel Bjarnason, Benni Hemm Hemm, Benny Sings, Big Business, Bill Orcutt, Billy Corgan , Biomechanical, Bionulor, Biosphere, Birds Build Nests Underground, Birdy Nam Nam, Bitchin Bajas, Bjork, Black Breath, Black Dirt Oak, Black Eyed Peas, Black Eyes, Black Label Society, Boards Of Canada, Body / Head, Bola, Bolt Thrower, Bombino, Bonde Do Role, Bong, Bonnie 'prince' Billy, Bonobo, Blockhead, Blondes, Bloodgroup, Blue Hawaii, Blue Raincoat, Bnnt, Borderline Collie, Bosnian Rainbows, Bottle Tree, Bouchons D Oreilles & Warsaw Improvisers Orchestra, Bowerbirds, Bracken, Brain F#, Brand New, Brandt Brauer Frick, Brant Bjork & The Low Desert Punk Band , Black Pus & Oozing Wound, Black Rebel Motorcycle Club , Black To Comm, Blank & Jones Feat. Robert Smith, Blindead, Blip, Bloc Party, Cakewalk, Calexico, Calhau!, Califone, California Stories Uncovered, Calla, Calm Hatchery, Catheter, Causa Sui, Cave , Cave In, Cave Singers, Cdatakill, Celtic Frost, Cétieu, Ch District, Camera, Candida, Candie Hank, Carcass, Caribou, Carla Bozulich, Carter Tutti Void, Cass Mccombs, Cat Power, Brasil And The Gallowbrothers Band, Brian Eno, Brian Eno / Rick Holland, British Sea Power, Brns, Broken Bells, Broken Social Scene , Broken Social Scene, Broken Social Scene Presents: Kevin Drew, Broo / Lane / Nilssen-love / Vandermark, Brothers Unconnected, Brzoska I Gawroński, Brzoska I Gawroński , Bubble Chamber, Bubble Pie, Budzyński, Jacaszek, Trzaska , Build An Ark, Building Instrument, Built To Spill, Bulbul, Bullion, Bulljun, Burial, Burst, Bussetti, C.b Murdoc, C'mon Tigre, Caetano Veloso & David Byrne, Chryste Panie, Chúpame El Dedo, Cian Nugent & The Cosmos, Cieślak I Księżniczki, Clap Your Hands Say Yeah, Clark , Clearlake, Clinic, Clint Mansell (kronos Quartet & Mogwai), Chelsea Wolfe, Chelsea Wolfe , Ches Smith And These Arches , Chet Faker, Chicago Odense Ensemble, Chicago Underground / London Underground, Chicago Underground Duo, Child Bite, Chad Vangaalen, Chain And The Gang, Chanson Sigeru, Chapelier Fou, Charlemagne Palestine + Z'ev / Z'ev + Hati, Charles Gayle Trio / Marek Kądziela & Ksawery Wójciński / Wojciech Jachna & Ksawery Wójciński, Cheatahs, Chelsea Light Moving w popupmusic

galerie w popupmusic