polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
SILENTIUM Seducia

SILENTIUM
Seducia

I znów Finlandia, chciałoby się krzyknąć. Silentium istnieją już ponad dekadę i do tej pory nagrali trzy duże albumy. "Seducia" to ich czwarte dokonanie i mój pierwszy kontakt z tym zespołem. Już okładka zdradza rodzaj wykonywanej przez grupę muzyki. Dodajmy do tego podniosły głos Riiny Rinkinen, dźwięki wiolonczeli, że o pejzażowej roli instrumentów klawiszowych nie wspomnę. Rasowy gotycki rock/metal z jakże skandynawskim zacięciem. Zdecydowanie do degustacji, ale głównie przez zaprawionych w takich bojach słuchaczy Theatre Of Tragedy, Tristania, Trail Of Tears czy innej Sirenia. Silentium zawiera w sobie tak wiele sprawdzonych motywów, że aż trudno wybrać te najbardziej charakterystyczne. I niby całość oparta jest o duże zróżnicowanie, ale brakuje chyba trochę kompozytorskiego szlifu, bo w takiej muzyce ważna jest przede wszystkim zapamiętywalność pewnych fragmentów. Nie można właściwie nic zarzucić stronie wokalnej, gdyż zespół stara się ją odpowiednio ubarwiać, dodając męskie głosy, tam gdzie jest to konieczne. Podniośle robi się szczególnie w końcówce płyty ("Children Of Chaos" i "Seducia"). Silentium zbliża się tam do rejonów obecnych na produkcjach Therion. Efekt? Zdecydowanie najlepsze utwory z całej płyty, z dramaturgią, dobrym i pewnym głosem Riiny. Pozostałe sześć kompozycji usadawia się gdzieś na przecięciu ciekawych patentów z wykorzystaniem wiolonczeli, a do bólu wytartych schematów, tak bardzo charakterystycznych dla postgotyckiej stylistyki.

[Marc!n Ratyński]