polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
CHAD VANGAALEN Skelliconnection

CHAD VANGAALEN
Skelliconnection

Zgodnie z deklaracjami Sub Pop, druga płyta zamieszkującego Calgary Chad'a VanGallen'a ukazała się dość prędko debiutanckiej, dokładnie rok po niej. Wynika to z faktu, że na "Infiniheart" zebrane zostały utwory nagrywane ponoć przez kilka lat w domowym zaciszu, dzięki którym VanGallen zabłysnął w roku 2004 w ojczystej Kanadzie. Rok później reedycja płyty ukazała się już na całym świecie. Wsparcie Sub Pop umożliwiło artyście trasy koncertowe u boku kilku zespołów tej wytwórni a także The Pixies, co dla artysty nagrywającego samotnie w domowym zaciszu i z użyciem bardzo surowego instrumentarium było zapewne jednym z czynników przyczyniających się do poszerzenia perspektywy. W rezultacie, na nowym albumie VanGallen znacznie śmielej aranżuje swe kompozycje, odważniej śpiewa, sięga po mocniejsze brzmienia i bardziej szczelnie wypełnia przestrzeń w głośnikach.

Niemniej jednak, jego największym atutem pozostał zadziwiający talent do tworzenia wyraźnych choć dyskretnych melodii za pomocą tylko kilku skromnych środków. Drgający, wysoki i przejmujący głos pełni tutaj kluczową rolę dla przekazywania emocji, z reguły melancholijnych, smutnych, mroźnych jakby, wspaniale uwypuklanych przez kruche dźwięki gitar akustycznych, stonowaną perkusję, czasami wiolonczelę, harmonijkę i - uwaga - rewelacyjnie dozowane sekwencery. VanGallen, który zajmuje się też malarstwem i sam dba o oprawę graficzną swych płyt, muzycznie raczej szkicuje niż szasta kolorami. Przy czym okładka "Skelliconnection" wskazuje właśnie na rozszerzenie palety i w istocie ma ono kilkukrotnie miejsce - jak we Flower Gardens żywcem przypominającym surowe Queens of the Stone Age, rytmicznym Gubbbish, epickim niemal Dead Ends, czy kilku synth-popowym zakusach. Motywy te zyskują na znaczeniu jednak w zestawieniu ze specialitete de maison Chad'a, czyli pięknem ukrytym w najprostszych ze środków i szczerością jego muzyki. Ostatecznie, VanGallen potrafi śpiewać o prostych rzeczach z dużym smakiem i talentu lirycznego odmówić mu nie można.

Choć maniera wykonawcza odróżnia Chad'a od takich kolegów z Sub Pop jak Iron&Wine czy The Shins, to podobieństwa w myśleniu o muzyce są wyczuwalne, podobnie jak analogiczny jest najznamienitszy wyróżnik tych artystów - zdumiewająca zdolność do przeistoczenia pomysłów bardzo prostych i bezpośrednich w utwory frapujące i angażujące emocjonalnie. Porównując moje pierwsze wrażenia na temat "Skelliconnection" z początkowym odbiorem "Infiniheart" byłem nieco zawiedziony, że minimalne i kruche pomysły z pierwszej płyty nie rozwinęły się do koncepcji bardziej imponujących, przykuwających uwagę i zapadających w pamięć niemal natychmiast. Z dalszej perspektywy staje się jednak jasne, że wynika to z intuicyjnego tworzenia tej muzyki, czyli z tego samego źródła, co jej największe atuty. "Skelliconnection" po prostu trzeba pozwolić do siebie przemówić.

[Piotr Lewandowski]