polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
TOKYO SEX DESTRUCTION 5th Avenue South

TOKYO SEX DESTRUCTION
5th Avenue South

Trudno znaleźć mi odpowiedź na pytanie, dlaczego do cholery wokół Tokyo Sex Destruction nie ma tak spontanicznego zamieszania i medialnego zaangażowania, jak to ma miejsce w przypadku podobnych kapel, żywcem wyjętych z garażowych prób. Może problem tkwi w tym, że panowie z Tokyo Sex Destruction mają się do ironicznych chłopców zgrywających telewizyjne gwiazdy, jak pięść do nosa, a ich druga płyta, wydana nakładem Transsolar Records pewnie nie sprzeda się w zatrważającym nakładzie. A szkoda, bo ich muzyka, choć przynosząca ze sobą porywającą dawkę estetyki rock`n`rolla lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, zawiera w sobie wiele świeżości i artystycznej pomysłowości. Kiedyś porównywani z MC5, The Stooges, teraz pod płaszczem hendrixowskiego brzmienia, potrafią solidnie przykopać jak niemalże Monster Magnet w stylu retro. Gitarowa bomba tykająca coraz szybciej z numeru na numer nawet przy okazji kilku przerywników, w których Tokyo Sex Destruction, bawi się soulowymi konwencjami, nie jest w stanie się osłabić. Na 5th Avenue dokonuje się istna rock`n`rollowa destrukcja, której pewnie całe Tokyo nie dałoby rady pojąć. Gitarowej zabawy i energii jest tutaj przynajmniej na kilka podobnych płyt, a muzyczne zapożyczenia i różnorodne instrumentarium umiejętnie wyłącznie wzbogacają efekt końcowy. Nie doszukujmy się ideologii, tylko ruszajmy nogą przy nagraniach, które ani nie nudzą, ani nie drażnią. Czas by Polskę też destrukcja doświadczyła.

[Tomek Doksa]