polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THE STROKES First Impressions of Earth

THE STROKES
First Impressions of Earth

Oto pierwsze wrażenia na gorąco po kilkukrotnym przesłuchaniu nowej płyty The Strokes przez niżej podpisanego:
- jeśli zapomniałbym o ich słynnym, nazywanym przez niektórych "rewolucyjnym" debiucie ""Is this It", medialnej wrzawie, okładkach magazynów, modnych przebierankach, orzechowych oczach wokalisty, tabunach nadętych lansiarzy i fanek to powiedziałbym krótko: dobre.
- ok, powiedzmy, ze już zapomniałem. Teraz musiałbym jeszcze postarać się nie myśleć o słabym i schlastanym przez krytykę drugim albumie "Room on Fire" oraz tzw. teoriach głoszących, że najważniejszy album dla artysty to ten z nr.3. Puenta ponownie będzie zwięzła: dobre i tyle.
- teraz musiałbym pozbyć się przeczucia, że większość dawnych lansiarzy i nabranych przez nich słuchaczy bardzo chętnie przyjęłaby porażkę tej płyty, tak po prostu, ze zwykłej ludzkiej małostkowości. The Strokes pokonali ich jednak najlepszą bronią - muzyką. A to ci pech.

No dobra, co zostaje w głowie po wysłuchaniu tej płyty? Po kolei: surowy, na dzień dobry i na temat "You Only Live Once", szalony, singlowy i chyba najostrzejszy w dorobku "Juicebox", błyskotliwy, hałaśliwy i cholernie melodyjny "Vision Of Division", zaskakująco dobra quasi-ballada "Ask Me Anything", energetyczny i gęsty "Electricityscape" albo kapitalnie wykrzyczany refren mojego ulubionego "Fear Of Sleep". Mało? Jak na kilka pierwszych przesłuchań wystarczy.

Prawdę mówiąc mam gdzieś ten zespół i to, co się z nim stanie. Co nie zmienia faktu, iż nagrali świetną płytę. Czy to się komuś podoba czy nie.

[Marcin Jaśkowiak]