polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
PUPPETMASTAZ Creature Shock Radio

PUPPETMASTAZ
Creature Shock Radio

Jeśli wychowywaliście się na Muppetach, a teraz rozkochujecie się w hip hopowych beatach i do tego wydaje się wam, że nic was już nie zaskoczy, proponuję sięgnąć po propozycję berlińskiego undergroundu. Nakładem Louisville Records brzydalskie lalki Puppetmastaz wydały drugi krążek, zatytułowany "Creature Shock Radio". Tytuł okazuje się jak najbardziej na miejscu - zabawkowe kreatury szokują i zaskakują swoją wizją muzyki - mając daleko w poważaniu co gra się w klubach, jak się wygląda w telewizji i jakie hity sprzedaje się małolatom. W lalkowatych kubraczkach, hip hopowcy z niemieckiego podziemia bawią się konwencjami, wylewając na swojej płycie hektolitry przerażającego humoru, nałożonego na zupełnie nieszablonową wizję hip hopu, w której dzieje się niesamowicie wiele. Początkowy sceptycyzm w podejściu do tej płyty przerodził się u mnie w niezłą zabawę i dobrą muzyczną przygodę - Puppetmastaz ironicznie mówią o sobie: "Nikt poza nami nie jest w stanie stworzyć stabilnego hip hopowego groovu" i wiecie co? Ten cały groove wychodzi im całkiem nieźle. W ich produkcjach maczali palce między innymi AdHawk, Max Turner i Nitro, a u naszych zachodnich sąsiadów nie ma żadnego szanującego się muzycznego medium, które nie rozpisywałoby się i nie poświęcało pacynkom sporo miejsca. W ich humorystycznych patentach jest metoda i kto wie czy rzeczywiście nie ziszczą się kompletnie nieskromne hasła: "First we take Berlin, then we take Manhattan". Stany takich Muppetów jeszcze nie widziały.

[Tomek Doksa]