polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
PROGRRAM Autumn: How to use brain to find inner m*

PROGRRAM
Autumn: How to use brain to find inner m*

Płyta zapowiadana była od ponad roku, ale dopiero niedawno ujrzała światło dzienne. Niektóre z zamieszczonych na niej utworów można było usłyszeć przed premierą, na kilku koncertach, które Wrocławianie zagrali nie tylko w rodzinnym mieście. To nadawało oczekiwaniu dodatkowy posmak. Materiał dojrzewał, aż ujawnił się z niesamowitą mocą.

Otrzymujemy potężną dawkę psychodelii, jakiej w polskiej muzyce, przynajmniej rockowej, dawno nie było. Tylko właściwie czy to jeszcze jest rock? Takie pytanie rodzi się na samym początku. "Autumn: ..." przynosi muzykę eklektyczną, która czerpie z doświadczeń różnych stylów i różnych twórców. Obok ostrych gitar znajdziemy na niej improwizujący flet, saksofon, klarnet, klawisze... momentami brzmienie staje się tak gęste że przytłacza. Progrram jest niesamowicie ekspresyjny. Doskonale udaje mu się przelać neurotyczyczny klimat swoich kompozycji na słuchacza. Odsłuch jesienną porą nie jest wskazany. Zapętlenie riffów nie daje usiedzieć spokojnie na miejscu. To wokół nich, lub wokół perkusji - zależnie od kawałka, budowana jest większość utworów. Inne instrumenty oplatają je i niczym samoistne, ulotne byty, eksplodują. Wokal prześlizguje się między tym wszystkim raz jako szaleńczy krzyk, raz jako beznamiętna recytacja. To wzmaga poczucie dyskomfortu, obcowania z szaleństwem. Ale chęć zagłębienia się w nim jest tak silna, że nie pozwala przestać słuchać. Świadomie poddajemy się transowemu rytmowi, przerywanemu w najmniej spodziewanych momentach zmianą tempa, albo "jazgotem" instrumentów dętych, czując jak stopniowo muzyka zaczyna nas przenikać.

Najnowszej płyty Progrramu nie można ująć w żadnych ramach. Bo o ile jeszcze szalone dokonania zespołów jak Kobong czy Neuma większość zgodnie uzna za metal, to brzmienia zawarte na "Autumn:..", chociaż oparte na tej samej pogardzie dla przewidywalnych rytmów, wykraczają daleko poza tylko ich łamanie. Na pewno spora w tym zasługa gości. Stawili się licznie i właściwie samo ich przedstawienie, może wiele powiedzieć o płycie. Ja dopiero na zakończenie powiem, że w nagrywaniu udział wzięli: Mazzoll (klarnet, klarnet basowy), Dominik Strycharski (flet), Maciek Miechowicz (gitara), Alek Korecki (saksofon).

[Bartek Łabuda]