polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MURCOF  Remembranza

MURCOF
Remembranza

Postronnemu słuchaczowi Ameryka Łacińska kojarzy się z gorącymi rytmami muzyki latynoskiej, pełnymi żywiołowości i spontaniczności. Pozornie nie ma tam miejsca na wyrachowanie, zimną kalkulację czy chłodne wyrażanie uczuć. Ale tylko pozornie, gdyż właśnie takie pierwiastki dominują w muzyce pochodzącego z Meksyku Fernando Corony, twórcy projektu Murcof. Jego pierwsze nagrania można było usłyszeć w 2002 roku, wraz z światową reedycją płyty Martes. Corona zawarł na niej swoją autorską wizję muzyki elektronicznej. Połączył on zimne i bezosobowe klikotrzaski, wygenerowane w pamięci komputera bity z samplami wyciętymi z twórczości współczesnych kompozytorów z Europy Środkowej i Wschodniej. Umieszczając pojedyncze dźwięki z utworów Henryka Mikołaja Góreckiego czy Arvo Pärta w połamanym otoczeniu elektronicznych błysków, zestawił dwa, na pozór wykluczające się światy. Przeciągłe zawodzenie skrzypiec czy nagłe uderzenia fortepianu nasyciły zimne trzaski, tworząc niepowtarzalną kombinację kalkulacji z emocjami.

Na swojej najnowszej płycie Corona nie poprzestaje na wtórnym kopiowaniu dawnych pomysłów, ale twórczo je rozwija, podążając obraną kilka lat wcześniej drogą. Tym razem mógł pozwolić sobie na pełną swobodę realizacji kompozycyjnych planów, gdyż zamiast korzystać z sampli wyciętych z istniejących utworów, udało mu się zatrudnić muzyków, którzy zagrali wszystkie żywe elementy powstającej mozaiki. Dzięki temu Remembranza jest dużo mniej pocięta, nie występują tu odosobnione sample i połamane, punktujące elektroniczne bity. Zamiast tego muzyka jest dużo bardziej gęsta, osiągając jeszcze doskonalszy stopień spojenia. Corona większy nacisk położył na wytworzenie unikatowego nastroju. Za pomocą przeciągłych, nostalgicznych dźwięków kwartetu smyczkowego, dramatycznych wędrówek po skali fortepianu, czy to z użyciem harfy czy fletu, stworzył niezwykły, mroczny świat, przesycony smutkiem i niepokojem. Wypełniają go powtarzalne struktury, monotonnie podkreślające wszechogarniający smutek, od czasu do czasu przerywane niespokojnymi zrywami basów czy szmerów. Często podstawowym składnikiem rytmicznym jest dźwięk pulsujący na wzór bicia serca, wokół którego dodawane są następne uderzenia i skrzypcowo - fortepianowe plamy. Słuchając Murcofa, odnosi się wrażenie, jakby cały otaczający świat zwalniał, tracił kolory, stając się czarno - białym zlepkiem nieistotnych wydarzeń. Stąd szczególnie ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie rzeczywistości przez pryzmat tej muzyki sączącej się w uszy.

Remembranza nie jest płytą, której można słuchać bez końca. Dużo lepiej dozować sobie ją w niewielkich ilościach, tak aby jej pokłady niezwykłego nastroju nie zostały zbyt szybko wyczerpane. Warto jednak docenić koncepcje Fernando Corony, gdyż otwierają zupełnie nową przestrzeń kolażu muzyki elektronicznej z tendencjami obecnymi we współczesnej muzyce poważnej. Nie jest to zatem kolejna zwykła płyta z zimnymi klikotrzaskami, to pomost, który może zaowocować jeszcze wieloma niezwykłymi nagraniami.

[Aleksander Kobyłka]