polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Last Train is the Slowest Last Train is the Slowest

Last Train is the Slowest
Last Train is the Slowest

Pierwszą informacją na temat Last Train Is the Slowest jest, iż to kolejna grupa z zadziwiająco płodnej sceny w Wołowie, a konkretnie poboczny projekt muzyków Blue Raincoat i reaktywowanego ostatnio Stephans. Jednak dla muzyki zespołu nie ma to przecież najmniejszego znaczenia, bowiem LTITS oferuje muzykę namacalnie odmienną od wspomnianych grup. Co prawda świadomość, że gitarzystą Blue Raincoat jest ten sam człowiek, ułatwia rozpoznanie charakterystycznych pociągnięć i zwolnień, jednak wyraźnie dłuższe, stonowane i transowe kompozycje sprawiają, że Last Train ukazuje nam muzykę gitarową raczej w naszym kraju rzadko spotykaną. Cztery kompozycje zajmują trzydzieści pięć minut muzyki, a poza drapieżnym Counting Miles and Stopping Trains pozostałe trzy numery śmiało zbliżają się do dziesięciu minut każda. Nostalgiczną przeważnie aurę płyty zawdzięczamy głównie pozornie niedbałej, zgrzytliwej i charczącej gitarze, która w zestawieniu z konkretną sekcją rytmiczną buduje pole dla kluczowego tutaj czynnika, czyli saksofonu. Wokal zdecydowanie pozostaje aktorem drugoplanowym. Narracyjne, niespieszne kompozycje oscylują między sonicznym rockiem z free-jazzowymi ciągotami, a niemal punkową werwą i noisem, acz bardzo stonowanym. Rezultat jest zdecydowanie ciekawszy niż moja krótki opis, w którym nie sposób zawrzeć tego, że zespół porusza się w swej rozległej stylistyce bardzo swobodnie, a żywa energia jest na płycie wręcz namacalna - już po pierwszym przesłuchaniu wiadomo, że płytę nagrano na setkę. I to właśnie stanowi zarówno o jej największej zalecie, jak i zastrzeżeniu. Wspólne nagrywanie dowodzi, że grupa rozumie się i autentycznie czuje generowane dźwięki, dzięki czemu stopniowe kumulowanie nastroju wypada równie szczerze, jak grane z pasją bezpośrednie riffy i rozrywające nastrój zgrzyty. I za to należą się olbrzymie brawa, gdyż spontaniczność jest dla takiej rozległej muzyki kluczowa. Z drugiej jednak strony, odczuwany niedostatek mocy muzyki, aż prosi się o bardziej soczyste brzmienie gitary i selektywne potraktowanie instrumentów. Wtedy może wyłapałbym coś z tekstów. Nie zmienia to jednak faktu, że po płytę warto sięgnąć, nawet jeżeli poczuje się ten niedosyt wynikający z prowizoryczności realizacji. A moją główną reakcją na te niedociągnięcia jest bowiem pragnienie ujrzenia Last Train Is the Slowest na żywo.

[Piotr Lewandowski]